Akademicy wobec Wyklętych
Od 2011 roku w Polsce obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, ale ten fakt jakby nie dotarł do środowisk akademickich, przynajmniej niektórych. Wśród Żołnierzy Wyklętych bywali pracownicy akademiccy i studenci, nieraz wyklinani nie tylko przez komunistyczny aparat władzy, ale i przez innych akademików, na drodze do kariery wspierających instalację systemu zniewolenia broniącego się przed ludźmi wolnymi. Za kolaborację z systemem komunistycznym się nie rozliczyli i nie chcą tego zrobić do dziś, wymazując z pamięci swoje czyny i postawy. No cóż, któż by chciał przechodzić do historii jako „zgniłek”? Na obronę ze strony akademików mogą liczyć raczej ci, którzy plują na Żołnierzy Wyklętych – dla przykładu Jan Hartman na pozycji profesora czy Franciszek Vetulani – studenta. Co prawda Joanna Senyszyn została w ubiegłym roku uznana za osobę profesorską niegodnie postępującą wobec bohaterów podziemia niepodległościowego, ale to przez sąd, a nie przez środowisko akademickie. Profesorowie mogą być po stronie złej mocy, ale tych inni profesorowie nie ruszają. Wręcz wykazują wzruszającą solidarność, której im brak z krzywdzonymi i eliminowanymi. Po skazaniu około 60 Wyklętych Julian Haraschin kontynuował karierę, ale już w roli wykładowcy na jagiellońskim prawie (UJ), w ramach akceptacji etyki nikczemnego postępowania. I taką postawę kontynuowano przez następne dziesięciolecia, tak w PRL, jak i III RP, także wobec Wyklętych w „czasach jaruzelskich”. A Akademicki Dzień Pamięci (6 listopada) nie dotyczy pamięci o Żołnierzach Wyklętych. 1 marca nadaremno szukać flag narodowych na gmachach wielu uczelni, bo te kojarzą się im chyba z faszyzmem i „kibolami” – uczestnikami marszów patriotycznych. O Niezłomnych, mimo że mamy ich Narodowy Dzień Pamięci, akademicy nie chcą pamiętać, w każdym razie jawnie. Takie postawy środowiska akademickiego winny się znaleźć w „Czarnej księdze komunizmu” w nauce, aby życie akademickie z symbolicznymi podręcznymi „strusiówkami” do odważnego chowania głowy w piasek nie było przedmiotem do dumy, do naśladowania, lecz do wstydu i dezaprobaty.

Dodaj komentarz