Gościem audycji był prof. Leszek Marks – geolog klimatyczny, wieloletni pracownik Uniwersytetu Warszawskiego oraz Państwowego Instytutu Geologicznego. Szukamy odpowiedzi na pytania czy ostatni atak zimy, który miał miejsce na półkuli północnej zwiastuje ochłodzenie klimatu? Czy temperatury w okolicach -30 stopni Celsjusza to tylko anomalia czy coś do czego będziemy musieli się przyzwyczaić. Czy globalne ocieplenie spowodowane przez emisję CO2 to mit? Czy w średniowieczu było cieplej niż obecnie? Co może spowodować nową epokę lodowcową?
◊
Klimat czy pogoda? Globalne ocieplenie czy epoka lodowcowa? Rozmawiamy z geologiem klimatycznym
◊
Więcej: zmiany klimatyczne
____________
A teraz zajrzyjmy do telewizji…
Pewien pogodynek kilka dni temu twierdził, że to, co mamy obecnie to jest… ‘zima stulecia’ [sic!] Dlaczego? Bo ‘takiej jeszcze nie było w tym stuleciu’. A ta z lat 2005-06? Okazuje się, że ‘ona nie była taka mroźna’…
Otóż informuję młodszych, że przez bite trzy tygodnie [przełom stycznia i lutego] temperatura wahała się od -34st ‘w najcieplejszym momencie dnia’, do -38/-40st w nocy. Akumulatory ‘siadały’, a paliwo zamarzało w przewodach. W pierwszym dniu tamtych mrozów nie można było się dodzwonić do żadnej firmy taksówkarskiej. I tym podobne uciechy.
Ale co się dziwić opowieściom pogodynka, który w innej stacji TV prezentującej ‘stan jakości powietrza’, przy wszystkich wskaźnikach ciemno- i jasnozielonych [a więc idealnych] robił dziwne miny i pokrzykiwał cyt. ‘bleee, bleee’.
Jego obecna koleżanka [okazuje się, że wszystkie pogodynki awansowały na ‘ekspertki’ klimatyczno-meteorologiczne] jeszcze dziś w sposób niezwykle egzaltowany zapowiadała ‘powrót siarczystych mrozów’. Na stronie IMGW można samemu sprawdzić, że ‘powrót’ owszem będzie, ale dopiero w poniedziałek i do minus jedenastu stopni i tylko na północno-wschodnim krańcu kraju, i tylko na jeden dzień…
Te same telewizje pokazują rozmowy z mieszkańcami Warmii i Mazur, którzy do kamery mówią ‘Jesteśmy do takich temperatur przyzwyczajeni’…
Już tydzień temu panie prezenterki w telewizjach informacyjnych zapewniały, że obecny charakter zimy to ‘anomalia’. Z tym, że te poprzednie, łagodne, również nazywały ‘anomalią’…
Zwracam też uwagę na dziwnie mocne akcentowanie temperatury ‘odczuwalnej’. Jak to fajnie brzmi, prawda? Temperatura powietrza -18st, ale ‘odczuwalna’ -29st.
A panie polityczki oczywiście nie pozostały w tyle w zapewnieniach, że “Nie wygraliśmy z GLOBALNYM OCIEPLENIEM. Po prostu dawno nie było tak mroźnej zimy“.
Mrożący intelekt…
_______________
Rachunki grozy po polsku. Uczciwi ludzie płaczą i płacą
Nie oglądałem yt. Może to co poniżej napiszę tam było.
Za IPCC (Międzynarodowy Zespół ds. Zmian Klimatu) zmiany klimatu można oceniać na podstawie co najmniej 30. letnich (=1560 tygodni) obserwacji pogody.
Jeśli przez jeden tydzień w Polsce czy gdzie indziej) występują jakieś anomalie to znaczy, że obserwujemy 1/1637 część Ziemi przez 1/1560 część czasu potrzebnego do stwierdzenia czy klimat się zmienia, czy też nie. Z globalnego punktu widzenia to tylko chwilowa, lokalna, nieistotna anomalia.
Klimat, jak wszystko, się zmienia tylko że na zmiany klimatu człowiek nie wpływa. Problemem jest to, że globaliści z klimatu, a dokładniej z CO2, zrobili narzędzie terroru.
to, co mamy obecnie to jest… ‘zima stulecia
Bełkot dzisiejszych mikrocefali, dla których każdy dzień rozpoczyna nową erę a wczoraj w ogóle nie było. Pamięć im nie jest potrzebna, bo ona jest częścią inteligencji, a z tą dawno się pożegnali, od czego jest komputer.
Moja pamięć przechowuje zimy z lat 1970tych, gdy zaspy sięgały parterowych okien i szło się w tunelach śniegu. Mróz wypisywał kwiaty na szybach, wszystkie okna były białe i chuchało się w nich kółeczka, żeby dojrzeć ulicę. Nosiło się czapki uszanki z futra, futrzane szale, ręce chowało się w króliczych mufkach a na nogach były futrzane boty do kolan lub sznurowane wysokie buty na pancernej zelówie. Dorośli chodzili w furmańskich baranicach i taki był tez szpan wśród młodzieży. To biedne obecne plemię podziurawione gdzie się da szpilami, kolcami i cekinami, te mówiące wysokimi głosami istoty o smętnych oczach nic o niczym nie wie, ale wszędzie się pchają na rolki, bo tylko tak mogą sprawdzić swoje istnienie.