Bartosz Kopczyński, wiceprezes Instytutu Wiedzy Społecznej im. Krzysztofa Karonia oraz autor “Poradnika Świadomego Narodu” opowiada o Kongresie Inicjatyw Gospodarczych, Samorządowych i Narodowych (KINGS), fenomenie Grzegorza Brauna i Szerokiego Frontu Gaśnicowego oraz o Konfederacji Korony Polskiej.
◊
KOPCZYŃSKI: BRAUN MA PLAN I PROGRAM! CHCĄ GO ZNISZCZYĆ!
◊
Pakiet dwóch ksiąg “Poradnik świadomego narodu”: LINK
◊
Więcej: Bartosz Kopczyński
____________
Lekko nie będzie. Tym bardziej, że brakuje kadr, ataki są zewsząd, nawet ze strony ‘drugiej konfy’, a TV Republika właśnie przypomniała propozycję ze strony GB dla ‘panienki towarzyszki’ startu w wyborach z listy KKP…
A pamięta ktoś jeszcze jak kilka miesięcy temu pan Grzegorz gościł w studio TV ‘R’ i pani prowadząca pozwalała mu mówić, co tylko chciał…? ^^
Żaden ruch żadna gaśnica nie pomogą, jeśli nie będzie prawdziwego nawrócenia serc Polaków. Jeśli Polska nie powróci do swej roli, do jakiej powołał ją sam Bóg: przedmurza chrześcijaństwa. Bez tego świętego szyszaku, który przez wieki osłaniał ciało Rzeczpospolitej (w Rzymie wołano do rycerzy Polskich w delegacji Ossolińskiego: Vivat Polonus! unus defensor Mariae!) będzie trwało szyderstwo z Kościoła i Eucharystii. Nie ustanie największa hańba Polski: aborcja. Nikt nie odważy się stawić tamy obrzydliwościom LGBT. Zauważmy, że na gruncie zaostrzającego się sporu z pisiorstwem, nikt po stronie Konfy czy także KKP nie podnosi tych tematów, jako warunku sine qua non odzyskania wolności przez Polskę. Są to tematy zakazane. Boją się ich jak ognia, bo zaraz ruszy szczujnia ze swymi lempartami a ich boją się te cienkie chłopaki najbardziej. Oczywiście, Braun i tak wiele zrobił. Ale gdyby miał wsparcie facetów-rycerzy zamiast demiurgów politycznych, a co jeden to mędrszy i wygadańszy, to by odważnie wszedł i w te tematy.
Ślepa wiara w same instrumenty polityczne bez zdania się na Boga już raz zakończyła się katastrofą, gdy zamiast paść na kolana, porzucić swoje nieprawe żony, a co drugi z dowódców Powstania miał takie, i jeszcze gorsze nieprawości, czekano na zrzuty z Anglii i porwano dzieci do walki.
Teraz mamy przeciw sobie cała masonerię świata, wszystkie jej warstwy wzwyż i wgłąb. Wszystkie demony które wypuściło piekło, chcą teraz jednego: zmiażdżyć katolicką Polskę. Ona ostatnia przeszkadza piekłu zaprowadzić zbiorowy łagier na ziemi. A Polacy wciąż liczą na jakieś sojusze, choć to trzy diabły a nie jeden spowodowały masakrę polskich elit w Smoleńsku: czarny niedźwiedź, czarna pantera i czerwony smok. I żadna najbardziej umiejętna i przewidująca nawet gra polityczna nie doprowadzi do zwycięstwa wyborczego naszych zmyślnych pretorian z Zielonej Góry czy Powiśla, w starciu z tymi arcymistrzami światowego szulerstwa i zbrodni – bez pomocy Boga. Tak stało się na naszych oczach przy wyborach prezydenckich. Pozostaje pytanie, co dotknięty Bożą Łaską zwycięzca z tym darem zrobił?… I czy w ogóle zrozumiał, co go spotkało? I jakie |zadanie przed nim stoi?
A zadanie jest jedno, najważniejsze: Intronizacja, ta pełna, uroczysta. Taka, jaką widziała Celakówna w swych wizjach i krórej jak ognia boją się wszystkie Rysie. Ale prezydent może tu zadziałać, jego posłuchają, bo on ich słuchać nie musi. Wystarczy mu jeden ważny hierarcha, a takiego znajdzie. Jest szansa, że potem dołączą do niego inni. Ale – właśnie… ale… czy ma on w sercu dość wiary?
Lub: czy jest ktoś (Braun?) kto w nim tę wiarę zapali? Na to już nie odpowiem.