Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur. Excepteur sint occaecat cupidatat non proident, sunt in culpa qui officia deserunt mollit anim id est laborum.
−∗−
KseF – Raport NISS. Prywatyzacja systemu fiskalnego. Narusza: Konstytucję RP, RODO, KAS. Inwigilacja
−∗−
Więcej: NISS
______________
Dlaczego swoi zawsze biją najmocniej?, Radek Pogoda, 30 lis 2025
Przypominam, że KSeF został podpisany w sierpniu 2025 roku przez pana Małolepszego – mało myślącego Nawrockiego
I co z tego, że coś narusza nawet Konstytucję? Jak ktoś dysponuje resortami siłowymi to może wymusić wszystko. Najpierw wlepi karę finansową a jak nie dostanie to potem przyśle komornika, pierwszy raz po dobroci… A potem…;)
Proszę Pana, z tego co kojarzę Pan już się doczekał indywidualnego bana u AC.
Pana idiotyczny komentarz jest podobny do tego:
I co z tego, że ktoś narusza prawo moralne i Konstytucję czyli ogranicza wolność, kradnie, gwałci i zabija, skoro ma broń przy sobie…
Ja też Panu niejednokrotnie tłumaczyłem, że podobne rozumowanie, argumentacja jest zachętą do bierności i głupoty. Proszę najpierw pomyśleć nie dwa razy, ale więcej przed zamieszczaniem podobnych komentarzy.
Ludzie normalni, moralni, nawet w sytuacji, gdy nie mogą czegoś od razu zmienić, to przynajmniej protestują, tłumaczą innym, nieraz głupszym od siebie, co jest dobre, a co złe. I to ma sens.
“I co z tego, że ktoś narusza prawo moralne i Konstytucję czyli ogranicza wolność, kradnie, gwałci i zabija, skoro ma broń przy sobie…”
Myślę, że wtedy należy się najpierw zastanowić jak mu tę broń odebrać (to raczej nie zachęta do bierności, ale próba skłonienia w dyskusji do skierowania myslenia w tym kierunku), albo w inny sposób go zneutralizować. Oczywiście można protestować (nawet rysować w proteście kredkami po asfalcie), można tłumaczyć, zwłaszcza głupszym od siebie, którzy dysponują większymi możliwościami i czekać aż zrozumieją. Może się uda.
Ale po co zastanawiać się idiotycznie nad tym, żeby zdobyć broń by zbója zneutralizować, jak można mu cierpliwie tłumaczyć ;).
I co z tego, że ktoś narusza prawo moralne i Konstytucję czyli ogranicza wolność, kradnie, gwałci i zabija, skoro ma broń przy sobie…
To że ktoś ogranicza wolność [komuś ale nie sobie (a powinien najpierw – w imię odpowiedzialności za dobre i służące celom dobra ludzkimi i wspólnotowym), więc] kradnie, gwałci i zabija jest zbrodnią, to nawet logiczne że jest do tego przygotowany i ma zbrodniczą wolę i postawę agresywną, i realizuje plan, to i jest silniejszy, w tym zwykle jest lepiej uzbrojony.
Nie ma tu problemu w samym uzbrojeniu, bo i ofiara może być uzbrojona żeby się bronić, a i tak zwykle zdecyduje zła wola agresora, i np. zdrada, czy zaskoczenie, a tutaj nawet kiedy agresor jest nie uzbrojony – np. gdy zada pierwszy cios.
Tu cały problem to moralność potencjalnych ofiar. Ona zawsze jest wspólnotowa, można więc być pewnym, że w razie problemów wspólnota czy ktoś z jej członków przyjdzie z ratunkiem w opresji. Formą odpowiednią do moralności w życiu wspólnotowym,w życiu osobistym jest morale:, np. odwaga męstwo, waleczność, bezkompromisowość, i to morale pozwala nam na odpieranie bezpośrednich aktów agresji.
W moralności jako wspólnotowej idzie o więcej, bo najpierw o wspólnotowo organizowaną gotowość każdego z członków wspólnoty jako potencjalnej ofiary do walki z zagrożeniami dla jego życia własnego.
– Idzie i o czujność potencjalnych ofiar, a więc i świadomość tego co w otoczeniu jest normalne, a co naturalne, moralne i ludzkie, co można tolerować bo nam nie szkodzi, bo nie ma w tym zła, zbrodni, ani bestialstwa, a co jest jemu i jego wspólnotom ducha konieczne. Do tego potrzeba wyćwiczonej, nabytej gotowości do podjęcia obrony.
– Idzie i o wzajemne ostrzeganie się przed zagrożeniami zanim wystąpią. – I to nie tylko osobistymi, ale i wobec społeczności ideowej czy wspólnoty jako całości.
Celem podstawowym organizacji życia społeczności ideowych i wspólnot jest zwalczanie zagrożeń zanim dojdzie do faktów dokonanych wrogiej agresji, w tym motywowanej szowinizmem.
Niestety nie wszyscy formalni członkowie naszych wspólnot są wystarczająco świadomi czym i po co są nasze ludzkie wspólnoty.
– Poddani nachalnej propagandzie ideologii typu indywidualistycznego czy kolektywistycznego nie zauważają że aby pozostać człowiekiem i pełnić ludzkie powołania trzeba trwać przy nie wypaczonych ideach i związanym z nimi systemem wartości duchowych ludzkich i wspólnotowych.
– Poddani presji praktyki aktualnej sceny politycznej bywają przyzwyczajeni do tego że ideologie są w niej normalnością, a nie widzą różnicy między ideami a ideologiami.
Tymczasem różnica jest zasadnicza. – Bo idee budują sfery władzy ducha, ludzie ideowi są im służebni, bo dobrze wiedzą że duch musi zawsze iść przodem przed czynem i materią.
Ideologie zaś jedynie składają puste obietnice, bo ich istotą jest wola grabienia do siebie, a ich faktyczne cele są antypolityczne.
Potencjalne odpowiedzi na postawiony problem są jednak w naruszaniu prawa moralnego i Konstytucji innym jak już powyżej umówione.
Problem że sugestia iż „prawo moralne” to jest prawo wywodzone z moralności i dalej posługiwaniem się nim w kreowaniu Konstytucji państwa tak, jakby była wywodzona z moralności Narodu, którego jest dane państwo dobrem wspólnym i zarazem jego własnością niepodzielną i niezbywalną już jest oszustwem.
– Oszustwem, bo zawsze tak rozumiane prawo będzie ważniejsze jak moralność i cele jej.
Do tego Konstytucja jako umowa społeczna określająca intencje i cele dalekowzroczne państwa w żaden sposób nie może się wynosić nad Naród, bo to jego jako wspólnoty ducha moralność jest jedyną podstawą ładu życia publicznego w państwie.
– Ładu, do którego przestrzegania są zobowiązani i obywatele nie będący członkami Narodu, którzy z narodem właścicielskim państwa związali teraźniejszość i przyszłość swoją i swoich dzieci.
Tak więc ni mniej, ni więcej, podstawą Konstytucji państwa będzie tylko moralność Narodu, którego jest państwo.
– Oczywiście i polityka Narodu wobec jego państwa automatycznie musi być moralną jego moralnością, a więc i na ten sposób moralną musi być i gospodarka, i handel, i ekonomia, i rolnictwo, i przetwórstwo żywności, oraz związane z tym normy, czy szkolnictwo i medycyna. – Muszą i wszelkie instytucje państwa, w tym badawcze oraz kontrolne Narodu nad władzami państwowymi (a więc i wykonawczymi, i wobec Sądów i szkół wraz z wyższymi, i Sejmu, i nawet wobec NIK jako jego organ kontroli instytucji państwa, w tym media (wszystkie) nadające swój przekaz na rynek publiczny państwa, dotyczy i armii i służb tajnych (nie mogą one być tajne dla specjalnie sprawdzonych przedstawicieli elit duchowych Narodu). – Wszędzie głównym kryterium dla takich kontroli jest sprawdzanie ich bycia godnymi zaufania na powierzonych stanowiskach z punktu widzenia Narodu od strony ich morale i bycia, a więc i lojalności wobec Narodu.
To nie może być traktowane jako represja, a coś zwykłego i koniecznego w demokracji szczególnie wrażliwej na alienację władzy bo tutaj jest łatwo o zaufanie nadmierne.
Przy rozpowszechnieniu w życiu społecznym i politycznym patologii i korupcji nieuchronnie muszą przyjść „fakty dokonane” o skutkach nieodwracalnych.
Argumenty że Naród dokonuje korekty władz w wyniku wyborów nie mają sensu tam gdzie istnieją partie ideologiczne mylnie czy raczej oszukańczo zwane politycznymi, bo te już z definicji są interesowne dla siebie i tych podmiotów pozostających w ukryciu z którymi pozostają w relacjach, w tym spiskach i zmowach.
Wszystko co patologiczne, wszelkie błędy i wypaczenia mają tu komfort przetrwania, więc zmiana władz i tak nic nie da, więc po wyborach szybko zaczyna być gorzej jak było.
– Zwłaszcza winnymi tego stanu są ustanawiane w państwie prawa i dokonywane sądy w sytuacji gdy nie istnieje kontrola zewnętrzna ze strony Narodu z surowymi rozliczeniami wszelkich patologii.
– A zaległości mamy tu ogromne i jeszcze się pogłębiają – „za Tuska” już galopująco (co nie znaczy że PiS rokuje cokolwiek lepiej, bo ma tylko innych ukrytych „suwerenów”, a zapewne i muszą słuchać tych co ich szantażują).
Owszem, istnieje jeszcze system wartości duchowych narodu których nie musi nawet znać, a co mowa przestrzegać w życiu publicznym państwa. – Bo bez niego wystarczy trzymać się natury ludzkiej, w szczególności rozróżniać dobro i zło i wybierać dobro, żeby być tolerowanych i korzystać z ochrony prawa państwowego.
Jednak tolerancja może skutkować tylko równością wobec prawa, ale nie uprawni nikogo do udziału w życiu politycznym państwa, bo do tego trzeba jeszcze równouprawnienia z Narodem właścicielskim państwa do pełnienia funkcji politycznych czynnych i biernych.
A jego podstawą jest i nieskazitelna podstawa moralna w kategoriach moralności Narodu którego jest państwo, i dobra znajomość narodowego systemu wartości duchowych, który musi pozostawać spójnym i jednoznacznym, powszechnie znanym i zgodnie stosowanym w takich samych sytuacjach.
Ten system jest i musi pozostawać w swoich ramach niezmienny, zawierający nie tylko hierarchię wartości z jej poziomami i z priorytetami dla spraw wspólnych na każdym z poziomów, system posadowiony na prawdzie jedynej, w tym każda z wartości ma sens tylko jako posadowiona na prawdzie jedynej i każda jest służebną wobec odpowiednich wartości wyższego rzędu w ich hierarchii, a jednocześnie uzyskuje swoje władcze funkcje na rzecz porządkowania w prawdzie jedynej i służebnościach ładu na poziomach wartości niższego rzędu.
Zaznaczyć trzeba że nie ma tu miejsca na hierarchie osobowe, zasługi czy inne względy dla osób, czy ich grup, a zwłaszcza przywileje, czy podwójne standardy moralne.
Takie sprawy to zupełnie obca i wroga naleciałość do życia społecznego i politycznego która czyni system wartości pozbawionym spójności, a więc i zideologizowanym, aż po satanizację, a więc i nie tylko niszczenie systemu wartości ludzkich i wspólnotowych, ale i niszczenie wspólnot ludzkich, i najdalej idące antyczłowieczeństwo.
A są to sprawy najważniejsze również z tego powodu, że kontrola Narodu nad realizacją jego polityki wobec jego państwa co prawda bezpośrednio dotyczy moralności, ale w szczegółach musi być oparta nie tylko o moralność Narodu, ale i o cały jego system wartości.
– A tutaj nit się nie wytłumaczy jakimiś sztuczkami prawniczymi, że np. „prawo im nie zabraniało”.
Prawo jest wartością polityczną i zawsze jest i musi pozostawać wartością niższego rzędu jak wartości ludzkie i wspólnotowe narodu którego jest dane państwo.
Dodać jeszcze trzeba, że naruszenie Konstytucji to sprawa w polityce karygodna i zbrodnicza, domagająca się kar najwyższych, bo powoduje fakty dokonane o skutkach nieodwracalnych.
Tu nie tylko prawa i rozporządzenia stają się nieważne, ale i wszelkie wiążące się z tym decyzje administracyjne finansowe i gospodarcze, oraz osobiste, a to już wiąże się z bezmiarem krzywdy niepowetownej, w tym krzywdy co do dóbr koniecznych dla życia osób i ich wspólnot – a to już zbrodnia, a może być i ludobójstwo.
Natomiast „prawo moralne” to już termin w polityce abstrakcyjny.
Można powiedzieć że to oksymoron pojęciowy, bo cele jego składników są sprzeczne.
– Bo nie da się formułować zakazów i nakazów na zasadzie prawa stanowionego, i w ich systemie spójnym, jednoznacznym, powszechnie zrozumiałym i zgodnie stosowanym przez ogół społeczeństwa w takich samych sytuacjach.
– Bo będzie oszustwem, gdyż nie będzie w nim służebności, osobistej, ofiarności i poświęceń, i celów lokowanych dalekowzrocznie, nawet międzypokoleniowo w sprawach wspólnot ludzkich które wymagają moralności „z najwyższej półki”, a takim będzie właśnie system wartości duchowych Narodu, którego jest państwo.
Myślę że lepiej jak pisać „prawo moralne”, lepiej to robić tylko opisowo.
Jeżeli już wchodzimy na taki poziom, mając za sobą 2 tys. lat od objawienia Chrystusa, który ostatecznie połączył kropki, wypełniając prawo, to:
1. Prawodawcą jest Bóg
2. Człowiek je odczytuje jako prawo naturalne
3. Człowiek stanowi prawo -ustawę zasadniczą i podlegające jej niższe akty prawne.
W cywilizacji łacińskiej hierarchia wygląda następująco:
– etyka katolicka
– nad prawem
– prawo nad polityką
W innych cywilizacjach i porządkach ideologicznych:
– ideologia, fałszywe religie
– nad polityką
– polityka nad prawem
Zaburzenie hierarchii wśród wartości zauważył swego czasu niewierzący filozof prof. Wolniewicz pisząc o przerobieniu chrześcijańskiego normotypu cywilizacyjnego na „humanistyczny”. Wolniewicz zacytował urywek z wyroku TK:
_________________________________________________________________
Zdanie w Pana komentarzu:
Tak więc ni mniej, ni więcej, podstawą Konstytucji państwa będzie tylko moralność Narodu, którego jest państwo.
To zdanie, jak rozumiem, w kontekście opozycji do moralności obcej- nienarodowej, bo “moralność narodu” sama w sobie, jako zmienna, nie jest podstawą absolutną, szczególnie, gdy naród zdemoralizowany, w stanie anomii. Podstawą jest to, co niezmienne i absolutne.
Słusznie. – Według orzeczeń TK a więc w Konstytucji państwa nie prawda jest najwyższą wartością a godność osobowa, co oczywiście jest bzdurą.
– Bzdurą, bo nie zaistnieje godność osobowa jeżeli nie będzie posadowiona na prawdzie jedynej. Tak samo i nie zaistnieje żadna inna wartość duchowa, ludzka lub wspólnotowa jeżeli nie będzie posadowiona na prawdzie jedynej.
Poza tym że prof. Wolniewicz nazwał to o przerobieniem chrześcijańskiego normotypu cywilizacyjnego na „humanistyczny”. – I słusznie. To oczywiście prawda.
Trzeba jednak zauważyć, że to redukuje człowieczeństwo do godności ludzkiej a ona nie jest jego jedyną wartością składową, żeby wspomnieć choćby tylko wolną wolę i sumienie.
Poza tym humanizm redukuje człowieczeństwo do rangi prawa. O tym co będzie humanitarne w innych cywilizacjach i porządkach ideologicznych może już decydować prawo i jego interpretatorzy sami stawiający siebie ponad prawem.
Podobna sprawa jest z moralnością, bo potrafi być redukowana do etyki, a to też jest moralność zredukowana do prawa. W polityce w innych cywilizacjach i porządkach ideologicznych o tym co jest etyczne może już decydować prawo.
– Mało tego, z ust pewnego prawnika słyszałem zdanie: “Na to nie pozwala mi moja etyka”. – Tutaj miał po prostu za etykę to co sam sobie poukładał.
Etyka to cień moralności, która normalnie jest wspólnotową, a nie osobistą, a może zostać zredukowana do osobistej i nie podlegającej żadnym stabilnym zasadom.
W sprawach religii wiemy o co chodzi to nie pobłądzimy, ale w polityce wyjdą bzdury, bo prawo zostanie wywindowane nad wartości ludzkie i wspólnotowe, a to już oznacza satanistyczną odwrotkę i zarazem podporządkowanie polityki ideologii satanizmu.
Pisze Pan też że w cywilizacji łacińskiej mamy
– prawo nad polityką
A w innych cywilizacjach i porządkach ideologicznych:
– politykę nad prawem
Tu jednak mamy spór co do rozumienia polityki. W moim rozumieniu to naród tworzyć ma politykę wobec swojego państwa, i w ramach tej polityki stanowić prawo państwowe do wykonywania przez władze państwowe.
Ostatecznie jest że tak rozumiana polityka stoi ponad prawem.
Ja piszę o polityce narodu wobec jego państwa, i mam tu uzasadnienie, że właśnie chrześcijaństwo wytworzyło pojęcie narodu jako opartego o system wartości duchowych, a za nim przyjęła to cywilizacja łacińska.
Za tym idzie właśnie wniosek o polityce narodu wobec jego państwa i koniecznej moralności jak nadrzędnej nad polityką, a w jej ramach i nad prawem państwowym, a tu mamy i funkcjonowanie władz państwowych wewnątrz prawa. – A więc prawo musi stać nad władzami państwowymi. Władze państwowe nie mają właściwości ani prawodawczych, ani sądowniczych, choć mogą mieć inicjatywę ustawodawczą, ale stanowienie praw jest poza zasięgiem ich władzy.
Co do tych innych cywilizacji i porządków ideologicznych, to niewątpliwie mają one tutaj inne rozumienie polityki i zasad stanowienia prawa państwowego.
Oni raczej polityką nazywają to, co robią osoby przy władzy, takie osoby mogą w tej sferze robić co zechcą według swojego widzimisię i swojego rozumienia prawa. Do nich należy Tusk.
A że oni „robią politykę”, to i powołują się na nią, i rozumieją jak chcą, a że oni, to i ona jest ponad prawem. – Są „ponad prawem które stanowią”, co niestety oznacza już faktyczne bezprawie, tyranię, barbarzyństwo i już wszelkie inne możliwe patologie.
Co do tego “zdemoralizowanego narodu“, to raczej mowa jest o wynarodowionych jednostkach z których Naród się jeszcze nie oczyścił.
Sam Naród w rozumieniu ideowym, chrześcijańskim nigdy nie będzie zdemoralizowany – dlatego iż jest posadowiony na ideach, a więc na systemie wartości duchowych które pozostają odporne za patologie.
Są jeszcze dwa wątki o które muszę uzupełnić wypowiedź.
Chodzi o możliwe różne definiowania cywilizacji łacińskiej.
Tu chodzi o cywilizację łacińską pozostającą nią w pozycji służebnej kulturze ludzkiej i wspólnotowej z której ta cywilizacja wyrosła.
– Bo cywilizacja wyalienowana będzie już służebną antykulturze, w tym wyalienowanym elitom cywilizacyjnym, a więc arystokracji materialnej strony praw, pieniędzy i władzy państwowej zdolnej do wymuszeń siłowych, a nawet korporacjom prywatnym niemoralnym już ze swojej natury, bo zmierzającym ku zyskom za wszelką cenę, w tym cenę zbrodni, ludobójstw i antyczłowieczeństwa. – Będzie faktyczną antycywilizacją.
– A jako taka będzie podlegała pod te „inne cywilizacje i porządki ideologiczne”.
Uzasadnienie dla tego, że w chrześcijaństwie (i cywilizacji łacińskiej pozostającej nią) polityka stoi nad prawem jest w tym, że mamy zasadę: ”Kto kocha, ten już wypełnił prawo”.
Tutaj na wprost mamy podkreślenie iż miłość jest wartością wyższego rzędu jak prawo (oczywiście chodzi o miłość nie jako emocję, a duchową, tą ślubowaną jako decyzja uczuciowa), co też oznacza że prawo musi być jej podporządkowane i ją wspierające.
Z kolei w rozwinięciu mamy że i sprawiedliwość jest ważniejsza jak prawo, bo miłość jest jedną z cnót składowych sprawiedliwości.
W dalszym rozwinięciu mamy też że i inne wartości duchowe człowieka są ważniejsze jak prawo. – Nie tylko te przynależne do cnoty sprawiedliwości, ale i prawość, moralność, człowieczeństwo.
Te sprawy jesteśmy w stanie ściśle definiować, czynić przedmiotem moralności narodu, a za nią i polityki, ale pamiętać trzeba, że są i świętości ludzkie, wobec których nawet człowieczeństwo jest wartością duchową niższego rzędu.
– W każdym razie polityka narodu względem jego państwa na pewno ma sens tylko jako realnie będąca ludzką i wspólnotową, w tym narodową wartością wyższego rzędu, czyli ważniejszą jak prawo i stojącą jako ważniejsza nad prawem. – Prawem państwowym zawsze wewnętrznym wobec idei i wartości ludzkich i wspólnotowych stojącym na straży jakości polityki i wobec niej samej.
Dodać tu warto, że samo słowo „ważniejszość” znaczy to że wartość niższego rzędu nie tylko musi zejść z drogi wartości wyższego rzędu i ją wspierać, ale nawet na czas walki w obronie wartości wyższego rzędu zupełnie zniknąć tak jakby jej nie było. Bo jeśli nie zostanie ona obroniona, to i nic nam po tej wartości niższego rzędu.
– Najbardziej obrazowy tutaj przykład dotyczy zdrowia i życia. – Jeżeli mamy zagrożenie życia i możliwość uratowania go kosztem pełni zdrowia, a będziemy ratowali zdrowie, to nie przeżyjemy – a więc nic nam po tym, że umrzemy zdrowi. Za to jeżeli przeżyje nasze ciało, to już dusza człowieka jako tchnienie życia i władza wykonawcza w ciele człowieka zadba i o zdrowie człowieka na ile tylko będzie to możliwe, a nawet o to, żebyśmy z tego wyszli mocniejsi („Co cię nie zabije, to cię wzmocni”).
– A jeszcze gorzej jest gdy mamy zagrożenie dla naszego człowieczeństwa, w tym naszych międzypokoleniowych wspólnot ducha. – Zagrożenie na przykład dla naszego sumienia, wolnej woli czy ludzkiej godności osobowej, ale możliwe do obrony swoich racji kosztem ryzyka utraty życia, w tym osobistej śmierci męczeńskiej ciała.
Jeżeli dobrze wykorzystaliśmy szansę na jego obronę, to mimo strat, wyjdziemy z tego mocniejsi, jeżeli wykorzystaliśmy gorzej, jeżeli stracimy życie, to wciąż mają szansę przetrwać nasze wspólnoty ducha, a Bóg ma zdolność nam go przywrócić w życiu wiecznym.