Polacy nie powinni więc mieć frustracji z tego powodu, że tacy ludzie ich reprezentują, bo elity III RP nie reprezentują Polaków, ale siebie same oraz swoich właścicieli spoza Polski. Podzielę tych ludzi na pięć głównych kategorii i w skrócie opiszę każą z nich, z kogo składa, jak działa i jakie ma motywacje. Będą to: celebryci ogólni, zwykle artystowscy; osoby naukowe; dowódcy; politycy; osoby mediów.
◊
Elity III RP jak dzieci
W przypadku tego tytułu nie potrzeba słowa elity brać w cudzysłów, bo III RP nie jest Polską, ale nakładką na Polskę, ściśle dolegającą, tak, aby Polacy się nie zorientowali, że ich państwo zostało przed nimi zasłonięte przez coś w rodzaju kondomu, którego głównym składnikiem są owe elity.
W Poradniku świadomego narodu zwę je mównem, po wyjaśnienie odsyłam do książki. Polacy nie powinni więc mieć frustracji z tego powodu, że tacy ludzie ich reprezentują, bo elity III RP nie reprezentują Polaków, ale siebie same oraz swoich właścicieli spoza Polski. Podzielę tych ludzi na pięć głównych kategorii i w skrócie opiszę każą z nich, z kogo składa, jak działa i jakie ma motywacje. Będą to: celebryci ogólni, zwykle artystowscy; osoby naukowe; dowódcy; politycy; osoby mediów.
Czytaj też:
pisrael, czyli największy problem polski
taniec trzech murew, czyli prostytucja III RP
CELEBRYCI
Kazik stworzył nieśmiertelny song pod tytułem Artyści, i tam bardzo trafnie określił tą grupę. Kiedyś byli tam artyści, dysponujący jakimś rzeczywistym talentem, którzy za jego używanie otrzymywali zapłatę od tych, którzy mieli pieniądze i chcieli artystów wynagradzać. Tak było od zawsze, i w ciągu dziejów ludzkości nic się nie zmieniło pod względem wynagrodzenia. Zmiany zaszły gdzie indziej: artyści się sprofesjonalizowali i zdegenerowali. Dziś artystą może być kompletne beztalencie, albo ktoś, mający talent do czegoś obrzydliwego. Profesjonalizacja polega na zdolnościach marketingowych systemu zarządzania artystami do zarabianiu na ich osobach. Jeśli gawiedź to kupi, rzuca się jej taką osóbkę aż się znudzi, niezależnie, co sobą reprezentuje. Dlatego dziś na rynku zasadniczo nie mamy już artystów, lecz celebrytów, a ich wartość mierzona jest nie talentem, ale zdolnością do zarabiania na nich. Zarządcy systemu korzystają z ich rozpoznawalności i rają nam ich jako wyrocznie we wszystkim, a ogłupiona gawiedź spija z ust i wzoruje się. Taki celebryta z celebrytką nie musi niczego umieć ani wiedzieć, ważne, że mówi to, czego chcą sponsorzy. Zwykliśmy przeceniać zarówno ich talent, jak też intelekt, traktując ich jako autorytety, a są to papugi, wyuczone skrzeczeć, sprzedające się każdemu, kto ma zdolność zapłacić i podtrzymać ich karierki. Pokazywani są dla odwracania uwagi od spraw istotnych oraz dla pośredniego potwierdzania tego, co z Polakami chcą zrobić politycy III RP.
OSOBY NAUKOWE
Nie nazywam ich naukowcami, gdyż ci poszukują prawdy obiektywnej dla dobra ludzkości, w zgodzie z interesami własnych narodów. Osoby naukowe mają te same tytuły, ale inne cele: działają na zlecenie sponsorów, niezależnie od prawdy. Nie muszą więc mieć rzeczywistej wiedzy, umiejętności i talentu, muszą za to być usłużni i sprawni. Od tytułów przed nazwiskami nazywam ich profderhabami. Takich w Polsce mamy pewną ilość, szczególnie w specjalnościach humanistycznych i społecznych. Wielu z nich to potomstwo judokomuny, która za Stalina podbiła polską naukę, usuwając naukowców. Reprezentują żenująco niski poziom wiedzy i praktyczny brak samodzielnego myślenia, tak samo, jak niezdolność do przyjęcia prawdy obiektywnej. Są używani w mediach do potwierdzania kłamstw, głoszonych przez polityków III RP.
DOWÓDCY
Mowa tu nie o wszystkich, ale o niektórych, o pewnej szczególnej grupie, która lubi zabierać głos w mediach. Nie są dobierani pod kątem swojej wiedzy czy zdolności analitycznych, ale dla gwiazdek, aby potwierdzać w mediach to, co one głoszą, i czego chcą politycy III RP. Mam nadzieję, że stanowią oni margines kadry dowódczej, gdyż opinie tak tendencyjne, oderwane od rzeczywistości, logiki, interesu narodowego wskazują na brak elementarnych kompetencji intelektualnych. Trzeba jednak w stosunku do nich o pewną wyrozumiałość, gdyż trudno oczekiwać od dowódcy na szczeblu związku taktycznego, czy nawet dowódcy sztabowego, że zna się na geopolityce. Powinien, ale cóż zrobić, skoro nie znają się główni politycy i główni analitycy z tytułami naukowymi, to nie oczekujmy tego od zupaków. Powinni się wobec tego powstrzymać od wypowiedzi, ale cóż, skoro proszą na główną antenę, któż odmówi, tym bardziej, skoro zaproszenie jest tego rodzaju, że nie można go odrzucić, ku chwale służby oczywiście. Dowódcy mają wszelako jeszcze jeden rys charakterystyczny: marzenia o byciu wielkim wodzem. Takie możliwości daje im uczestnictwo w jakichś większych strukturach dowódczych, np. NATO, a wcześniej w Układzie Warszawskim. Zważywszy na potencjalny głód sukcesów bojowych, jakiś dowódca może być zainteresowany w podsycaniu konfliktów, aby mógł wystąpić w roli bohaterskiego wodza, gromiącego wroga na czele dzielnych zastępów. Niektóre opinie dowódców, które człowiekowi rozsądnemu mogą się wydawać wciąganiem Polski do wojny, rzeczywiście mogą mieć takie intencje. Wówczas taki wódz, jako wyższy oficer w ramach wielkiego sojuszu polityczno-wojskowego może marzyć o tym, że ten sojusz pogromi wroga, a on będzie na czele, i będą o nim pisać w książkach.
POLITYCY
Grupa najbardziej wdzięczna do żartów i niewdzięczna, jeśli chodzi o wierność prawdzie, dobru i interesowi narodowemu. Pisałem już wielokrotnie, że widzimy pewien wzorzec, wspólny dla całej Unii. Politycy, tworzące większości parlamentarne i rządy nie reprezentują swoich narodów, ale siły z zewnątrz, które nazywam gnostykami. Gnostycy, aby kontrolować politykę danego państwa tworzą układ polityczny, złożony z dwóch głównych sił politycznych, mających podobne poparcie, i trzeciej małej. Przy wyborach raz zwycięża jedna siła, raz druga, a trzecia zawsze jest w koalicji z grupą zwycięską. Dzięki temu przed wyborami gnostycy, którzy kontrolują też media mogą skupić się tylko na niewielkiej grupie niezdecydowanych, i w ten sposób sterują wynikami wyborów. Politycy wszystkich trzech sił są kontrolowani i składają się z trzech głównych grup: Obcy Udający Swoich, przysłani z zagranicy minimum dwa pokolenia wcześniej, zdrajcy i głupcy. Zdrajcy zostają zdrajcami na skutek korupcji, szantażu lub przekonania, a głupcy są tak głupi, że nie wiedzą, co robią, w czym i z kim. Układ ten zwę tróprostytucją alias tańcem trzech murew. Ten schemat został uzupełniony specyficzną unijną hodowlą polityków. Obcy, zdrajcy i głupcy dodatkowo są szkoleni w kabale, aby zawsze byli eunuchami, należącymi do kogoś z zewnątrz, a nigdy nie zechcieli być mężami stanu swoich narodów. Rozwija się najpodlejszą służalczość, a skutecznie zabija się nie tylko autonomiczne myślenie, ale również cnotę męstwa i honor.
Układ polityczny dla Polski i główni politycy zostali określeni w Magdalence, i trwa to z grubsza do dziś. Wybrano takich, aby nigdy nie poważyli się lub nie byli w stanie podjąć działań dla dobra narodu, który reprezentują, lecz by zawsze wykonywali instrukcje zewnętrznych ośrodków wpływu. Politycy nadwiślańscy zostali wybrani ze szczególną starannością, aby umożliwić gnostykom traktowanie narodu polskiego ze szczególnym okrucieństwem. Nie ma takiej niegodziwości, takiej zdrady i takiego łajdactwa, jakiego ludzie ci nie byliby skłonni się dopuścić, aby tylko zasłużyć na uznanie swoich panów. Poza wyjątkami, ludzie ci nie są w stanie ani też nie mają najmniejszej ochoty się zmienić. Oznacza to, że próżne są są nadzieje, że ludzie, tworzący polityczny układ magdalenkowy zrobią coś dobrego dla Polski sami z własnej woli. Po pierwsze, zawsze będą czekać na wskazówki od swoich właścicieli, którzy są zaciekłymi wrogami Polski i Polaków. Po drugie, nawet, gdyby zostali bez swoich panów, gdyby ich właściciele z jakiegoś powodu nie byliby w stanie ich kontrolować, zaraz udaliby się na poszukiwanie nowego pana, bo tylko tak potrafią. Nie mają dobrej woli, ani przymiotów charakteru, ani potencjału intelektu, aby móc prowadzić sprawy polskie. Co do zasady wszyscy są szabesgojami, albo w ogóle nie są gojami.
LUDZIE MEDIÓW
Mowa tu o tych, którzy wpływają na opinię publiczną poprzez media, głównie mainstreamowe. Mainstream to nie tylko media lewicowo-liberalne, ale również prawackie. Te pierwsze są zagraniczne wszystkie, te drugie w większości. Nie reprezentują interesów narodu polskiego, ale swoich właścicieli, zwykle małoczapeczkowych. Poza mediami głównego nurtu są media, głównie internetowe, uważane za niezależne. Część z nich, szczególnie te, które dysponują dużymi pieniędzmi i szybko wzbijają się do wysokiej oglądalności to też mainstream, tyle, że udający antysystem. Charakterystyczne jest, że media te nie są blokowane i ograniczane przez algorytmy swoich platform. Większość ludzi, którzy tam występują należy do kogoś spoza Polski i prezentuje poziom wiedzy i mentalność, podobne do profderhabów i polityków. Obrzydliwe, oślizłe, zakłamane typy, które będą sobie gęby wycierać najbardziej szlachetnymi sloganami, w rzeczywistości będąc medialnymi prostytutkami. Różnica rangi między nimi polega na tym, że ci ze szczytu mainstreamu odpowiadają prostytutkom stacjonarnym, przyjmującym klientów w warunkach komfortu i pewności, a ci niżej są jak prostytutki uliczne, chodzące, polujące na klientów takich, jacy się nawiną. Medialne prostytutki uliczne bardzo chcą zostać prostytutkami stacjonarnymi, i na tym głównie polegają różnice między osobistościami mediów III RP. Ludzie ci, których odbiorcy traktują jako autorytety tak są zajęci codzienną rywalizacją prostytucyjną i zabieganiem o przychylność swoich alfonsów, że nie mają czasu, aby zająć się prawdą. O interesie narodowym, choć każdy ma go na ustach, nie wiedzą nic, tak samo o sprawach, o których się wypowiadają, zadowala ich bowiem to, czego dowiadują się od alfonsów. Można dostrzec jeszcze jeden podział tej grupie: ci główni są szabesgojami, ci chodzący mogą być szabesgoistami. Różnica jest taka, że szabesgoj musi mówić to, czego chcą jego panowie, a szabesgoista na co dzień może mówić, co chce, nie może tylko pewnych tematów poruszać. Czasem jednak, w sprawach dużej wagi nawet szabsgoiści zmuszeni są do określonych zachowań, np. w sprawie plandemii, ukradliny lub rytualnego potępienia Grzegorza Brauna.
Czytaj też:
magia Brauna i strach szabesgojów
Wiemy, że dziś jeszcze na wszystko, czego ci ludzie nie rozumieją, czego się boją lub czego nie lubią, powiedzą: agent Putina i ruska propaganda. To charakterystyczne i po tym właśnie najłatwiej rozpoznać figurynki z kategorii, o których piszę. Z taką menażerią mamy do czynienia w kraju nad Wisłą. Nie można więc od tych ludzi spodziewać się prawdy ani działań dla dobra ludzi, żyjących tutaj, a tylko tego, co zlecą i na co pozwolą ich właściciele. Dotąd nie było światła w tunelu, teraz jednak pojawia się różanopalca jutrzenka. Oto porządek Zachodu, który nauczono nas czcić jako bóstwo, uosobiony w dwóch instytucjach UE i NATO rozpada się, a spomiędzy kawałów pękającego betonu wygląda gleba. Mogą z niej wyrosnąć kwiaty dla nas trujące lub wyzwalające. Jaki zbiór nas czeka, to już zależy w głównej mierze od Polaków, bo możliwości pojawiają się wielkie. Jeśli więc Polacy okażą się inni od elit III RP, jeśli wykażą się choć minimum zdolności intelektualnych, dobrej woli, honoru i zdolności organizacyjnych, pozbędziemy się tego szamba III RP, tych ludzi niegodnych miejsc, które zajmują, sami zajmiemy ich miejsce i skierujemy naszą nawę państwową na taki kurs, jaki zechcemy.
Więcej takich treści w kolejnych księgach Poradnika świadomego narodu:
Księga I: Historia debilizacji: LINK
Księga II: Rewolucja bachantek: LINK
_______________
Elity III RP jak dzieci, Bartosz Kopczyński, 14 stycznia 2026
◊
Więcej: Bartosz Kopczyński

Dla zainteresowanych:
Geopolityka na świecie oraz KORONA jako element systemu partyjnego III RP