Czy Kołakowski potępił nienawiść? Cz. 1, https://ekspedyt.org/2026/03/10/czy-kolakowski-potepil-nienawisc-cz-1/, 10.03.2026.
Czy Kołakowski potępił nienawiść? Cz. 2, https://ekspedyt.org/2026/03/11/czy-kolakowski-potepil-nienawisc-cz-2/,11.03.2026.
Czy Kołakowski potępił nienawiść? Cz. 3, https://ekspedyt.org/2026/03/13/czy-kolakowski-potepil-nienawisc-cz-3/, 13.03.2026.
Poniżej przedstawię polemikę z niektórymi tezami i normami głoszonymi przez Kołakowskiego. Te tezy i normy oznaczymy literą K ze wskaźnikiem oraz wskażemy strony, na których one się znajdują w publikacji z 1984 r. (L. K., Wychowanie do nienawiści. Wychowanie do godności (1977), w: tegoż, Czy diabeł może by zbawiony i 27 innych kazań, Londyn 1984, s. 140-145, https://static.kulturaparyska.com/attachments/d9/2c/ff2f96b5242a4a6769cc00a5896cd4f00ae1f532.pdf#page=3, https://www.otwarta.org/leszek-kolakowski-wychowanie-do-nienawisci-wychowanie-do-godnosci/
K9. Nie ma prawie czegoś takiego, jak solidarność w nienawiści (s. 144).
Nienawiść wzmaga siły w przypadku walki obronnej. Równocześnie jest spoiwem społecznym. Pojawia się większa solidarność między ludźmi. W polityce wewnętrznej realnego socjalizmu władza budowała solidarność m.in. w oparciu o nienawiść do wrogów ludu. We Wspólnocie Europejskiej władza buduje podobną solidarność: krzewi nienawiść do zwolenników mowy nienawiści. Mowa totalitaryzmu władzy przeciwstawia się mowie nienawiści części klasy rządzonej.
K10. Jest w naszej mocy powściągać pasje przyrodzone (s. 141).
To raczej pasje przyrodzone powściągają takie lub inne nasze plany. W świetle tych pasji owe plany mogą okazać się tylko chwilowymi mrzonkami. Pasje przyrodzone są sprzężone z wrodzoną powinnością, którą można nazwać pierwszą powinnością, pierwotnym poczuciem obowiązku czy wolą pierwotną. W relacjach między wolą a rozumem istnieją dwa rozbieżne stanowiska. Pierwsze: rozum dominuje nad wolą i drugie: wola dominuje nad rozumem. W pierwszym przypadku rozum pobudza wolę do działania. Jest to intelektualizm etyczny. W drugim wariancie wola pobudza rozum do myślenia. Jest to woluntatyzm. Rozum jest tutaj zupełnie bierny: odzwierciedla jedynie pewne prawidłowości. Jedyną sprężyną chceń i działań jest w człowieku – pisał Wolniewicz (Aksjomat Elzenberga, „Przegląd Filozoficzny Nowa Seria” 2017, R. 26, nr 4, https://pf.uw.edu.pl/images/NUMERY_PDF/104/PFiloz4-1720-BWolniewicz.pdf, s. 284) – jego wola. Rozum jest bierny: jak lustro odzwierciedla tylko fakty i ich przyczynowe związki; ślepy jest na dobro i zło, do niczego nas nie pobudza ani nie powstrzymuje. W moim rozumieniu racja jest po stronie woluntatyzmu.
Kołakowski (s. 142) deklarował się jako intelektualista etyczny. Widać to np. w następującym cytacie: skoro wiemy, że wedle prawa moralnego powinniśmy coś uczynić, to wiemy zarazem, że to uczynić możemy, a nawet tylko stąd, iż powinniśmy, dowiadujemy się, że mamy moc to zrobić […]. Te w duchu kantowskim zasady mają posłużyć do uwiarygodnienia rozumowania Kołakowskiego. Trzeba tylko pod prawo moralne podstawić forsowaną przez niego normę: żyj bez nienawiści. Ale imperatyw kategoryczny Kanta i norma Kołakowskiego są tylko wyrazem intelektualizmu etycznego. Nie ma siły, która by te postulaty zrealizowała. To tylko takie sobie pisanie. Gdyby za tymi zasadami stała wola pierwotna człowieka, to byłoby zupełnie inaczej, ale tak w zasadzie nie jest.
K11. Nienawiść równa się pragnieniu zostania diabłem. (s. 142).
Riposta wobec tej tezy jest następująca. Nienawiść to jeszcze rzecz ludzka, dopiero okrucieństwo to rzecz diabelska. W okrucieństwie nie ma granic w znęcaniu się nad innymi. Przytoczmy ciekawe uwagi Elzenberga (H. Elzenberg, Nienawiść jako zagadnienie moralne (1940), (rękopis), w: Materiały Henryka Elzenberga, III-181, teczka 38, A.IV.d, Archiwum PAN, Warszawa; skany: Biblioteka Wydziału Filozofii UW) na temat okrucieństwa.
Pewne zadatki okrucieństwa człowiek normalny ma w sobie (męczenie zwierząt przez dzieci, lubowanie się w dokuczaniu bliźnim, uszczypliwość, dogryzanie, złośliwość). Ale w silnym stopniu to jest coś potwornego, piekielnego, postawa iście diabelska (czysta radość z czystego zła, w stanie czystym). O okrucieństwie można powiedzieć, że lepiej nie żyć, niż być okrutnym (zwłaszcza o ludzkości jako całości). – Poza tym okrucieństwo (w pełni rozwinięte) zdaje się iść w parze z rysami patologicznymi. I wreszcie: okrucieństwo niekoniecznie idzie w parze z dzielnością; – aktualizuje się w stosunku do słabszych, jest postawą sybarycką, a w walce chodzi o szkodzenie silnemu, o postawę bojową. (Człowiek okrutny lubuje się w pastwieniu się raczej niż w walce.)
Ad K12. „Siła w walce mniej z własnej nienawiści pochodzi, a bardziej z tchórzostwa przeciwnika” (s. 144).
Kołakowski starał się wszelkimi sposobami uwiarygodnić zasadę: każda krytyka nienawiści jest dobra. Tutaj jest kolejne oderwanie się Kołakowskiego od rzeczywistości, a raczej tylko udawane oderwanie się. Rezultat walki zależy od relacji naszej szeroko rozumianej siły do siły przeciwnika. Większa siła wygrywa z mniejszą. Powinniśmy, na tyle na ile jest to możliwe, zwiększyć swoją siłę i zmniejszyć siłę przeciwnika. Jeżeli przeciwnik stanie się bardziej tchórzliwy, to oczywiście stanie się słabszy. Ale na to nie mamy wpływu, chyba że przestraszy się naszej mocy. A naszą moc możemy zwiększyć m.in. poprzez zwiększenie nienawiści do niego.
K13. Należy wychowywać do demokracji, do godności (s. 144).
Wychowanie do demokracji – pisał Kołakowski – to wychowanie do godności, to zaś zakłada nieoddzielnie jedno i drugie: gotowość do walki i wolność od nienawiści (s. 144).
Demokracja w strefie zachodniej jest raczej wartością deklarowaną, przynajmniej w odniesieniu do wyższych stanowisk. W państwach podległych hegemonowi istnieje demokracja hegemoniczno-wasalna. Im wyżej w hierarchii społecznej, tym większą rolę w obsadzeniu stanowisk odgrywa hegemon zachodni lub podhegemon europejski.
W różnych dokumentach Wspólnoty Europejskiej i Zachodu akcentuje się doniosłą rolę godności. Ta wartość ma stanowić podstawę dla innych wartości. Jak jednak mamy rozumieć tę podstawową wartość? Skorzystamy tu z podstawowych analiz Wolniewicza (Słowo „godność” w propagandzie naszego czasu, w: Z. Musiał, B. Wolniewicz, Ksenofobia i wspólnota. Przyczynek do filozofii człowieka, Komorów 2010, s. 295-308) w tej sprawie. Wyróżnił on dwa rodzaje godności: w rozumieniu powinnościowym i w rozumieniu roszczeniowym. Ta pierwsza zobowiązuje nas do zachowywania się na co najmniej odpowiednim poziomie moralnym. Można ją utracić, albo też może okazać się, że jej nigdy nie mieliśmy. Zobowiązany jestem do szanowania godności innego człowieka, o ile on sam ją szanuje, w przeciwnym razie wystarczy, że traktuję go humanitarnie (Wolniewicz, 2010, s. 299). Godność w sensie roszczeniowym rozumie się jako zbiór czyichś uprawnień, czyli czyichś roszczeń. Jedynym adresatem tych godnościowych roszczeń jest państwo wraz z aparatem biurokratycznym. W ten sposób ideologia godnościowa realizuje politykę etatyzmu. W tym etatyzmie podważa się dziedzictwo chrześcijańskie i na to miejsce wstawia się ideologię godnościową jako nową wiarę humanistyczną.
Godnościowa ideologia i propaganda to nowe szaty komunizmu, jego mutacja równie jadowita jak ten sprzed półwiecza, ale jeszcze podstępniejsza. Tamten obiecywał znieść wszelki wyzysk, ta równie kłamliwie obiecuje znieść wszelką „dyskryminację” (Wolniewicz, 2010, s. 298). […] Ideologia godnościowa ma olbrzymie aspiracje i forsuje się ją z fanatyczną zaciekłością. Chce ona być nową wiarą – „humanistyczną” – która w duszach ludzi Zachodu ma wyprzeć i zastąpić wielkie dziedzictwo chrześcijańskie (Wolniewicz, 2010, s. 299/300).
Godność ludzka w sensie roszczeniowym ma spełniać rolę wabika dla ludzi Zachodu. Znamiennie określił to Wolniewicz (2010, s. 304): Całe to megalomaństwo [godnościomania – J. Z.] ma jeden prosty cel: sławić człowieka i jego godność, by sam wszedł bez oporu w przygotowane mu już chomąto. Oczywiście chodzi o chomąto totalitaryzmu.
PODSUMOWANIE
Cele naszych działań możemy podzielić na dwa rodzaje: deklarowane szczerze i tajne. Te ostatnie mogą być radykalnie tajne (nie chcemy, by inni je odkryli) lub częściowo tajne (chcemy, by inni je odkryli, ale nie chcemy deklarować ich wprost). Obie formy tajności są maskowane przez różne środki. Do maskowania celów radykalnie tajnych wykorzystuje się m.in. cele pozorowane. Są to cele deklarowane nieszczerze. Należałoby te cele tak przedstawić, by inni w pełni je zaakceptowali. Cały ten przedstawiony schemat odnosi się nie tylko do celów, ale także do argumentów i przyczyn (J. Zubelewicz, Cele rzeczywiste a cele deklarowane w kontaktach międzyludzkich, w: tegoż, Filozoficzna analiza i krytyka pajdocentryzmu pedagogicznego, Warszawa 2008, s. 82–86).
Świat, od strony politycznej, dzieli się na strefy wpływów i strefy buforowe. W strefie wpływów panuje hegemon (może to być ewentualnie jakaś instytucja). Można go opisać poprzez jego atrybuty. Wymieńmy niektóre z nich: 1) hegemon ma zawsze rację; 2) cele hegemoniczne uświęcają środki; 3) hegemon jest inteligentny i rozważny; 4) hegemon ustala rozumienie normalności, która jest punktem odniesienia do rozwiązywania różnych problemów; 5) hegemon dąży do większej centralizacji i totalności swojej władzy. W tym ostatnim przypadku odbywa się to poprzez ograniczanie lub nawet likwidowanie wszelkich ogniw władzy pośredniej między obywatelami a Władzą Centralną, w szczególności poprzez większe podporządkowanie klasy rządzonej. W tym celu mogą być zaproponowane i forsowane m.in. środki szkodliwe dla klasy podrzędnej. Oczywiście wszelka propaganda hegemoniczna będzie tłumaczyć, że te środki są dobre dla tej klasy. Forsuje się bowiem zasadę: to, co jest dobre dla klasy rządzącej, jest też dobre dla klasy rządzonej. Te patologiczne środki są przykładami celów pozorowanych. Maskują one głębszą rzeczywistość. Jeżeli chcemy zrozumieć rzeczywistość polityczną, to powinniśmy zapoznać się z celami deklarowanymi (co jest zadaniem prostym) i oczywiście też odkryć cele tajne hegemona w danej sprawie (co może być już zadaniem niezmiernie skomplikowanym).
W świecie istnieją obecnie trzy najważniejsze strefy wpływów: zachodnia, chińska i rosyjska i odpowiednio hegemon zachodni (żydowsko-amerykański), hegemon chiński i hegemon rosyjski. W ramach strefy zachodniej istnieje podstrefa europejska: UE.
Szczególnie skomplikowana i trudna do zrozumienia jest struktura władzy w zachodniej strefie wpływów i jej europejskiej podstrefie. Centralna władza dokłada wszelkich starań, aby ta struktura nie została ujawniona. Podejmuje ona m.in. różne działania patologiczne dla klasy rządzonej. Przykłady z dziedziny edukacji są następujące: forsowanie pedagogiki pajdocentrycznej (rezygnacja z surowości w edukacji), tworzenie klas integracyjnych z uczniami upośledzonymi intelektualnie, tworzenie edukacji włączającej, popieranie tranzycji płciowej wśród dzieci, niezadawanie prac domowych uczniom, itd. Przytoczmy jeszcze przykłady z innych dziedzin: odrzucenie kary śmierci, uznanie świętości życia, zapraszanie tzw. uchodźców, popieranie Ukrainy w wojnie Zachodu i Ukrainy z Rosją, akceptacja ideologii gender, akceptacja ideologii LGBT. Również antropologia filozoficzna jest przedmiotem manipulacji: opisy fałszywe mogą być przyjmowane jako prawdziwe i odwrotnie. Ogłasza się prawdziwość np. następujących błędnych stanowisk: melioryzmu (człowiek jest z natury dobry), antropizmu (człowiek jest kowalem swojego losu), intelektualizmu etycznego (rozum pobudza wolę do działania). Te wszystkie działania można potraktować jako środki do osiągnięcia celu głównego, którym był i jest totalitaryzm. Zrozumienie tego wszystkiego może wzbudzić nienawiść klasy rządzonej wobec hegemona (mowa nienawiści). Tę mowę należałoby, wg władzy, zmniejszyć, a nawet wyeliminować
W ten sposób dochodzimy do głównych źródeł publikacji Kołakowskiego. Do około r. 1960 nakłaniał on do popierania hegemona radzieckiego, od około 1970 r. popierał hegemona zachodniego i podhegemona europejskiego. Władze Zachodu mogły liczyć na jego poparcie, a przynajmniej na neutralność. Zapraszano Kołakowskiego na liczne odczyty, na których wręczano mu różne nagrody. W analizowanym artykule zajmował się on problemem nienawiści. Zabrakło jednak w tych analizach elementarnego rozróżnienia między nienawiścią napastniczą a nienawiścią reaktywną. Kołakowski potępił wszelkiego rodzaju nienawiść. Był to jednak, jak sądzę, pewnego rodzaju kamuflaż. W praktyce potępiona została tylko nienawiść wobec hegemona zachodniego i podhegemona europejskiego. Hegemon może przecież zawsze dać do zrozumienia, że on nie odnosi się z nienawiścią do klasy rządzonej.
W swojej argumentacji na rzecz normy żyj bez nienawiści Kołakowski w dużym stopniu solidaryzował się z melioryzmem, antropizmem, intelektualizmem etycznym, godnościowym w sensie roszczeniowym traktowaniem człowieka, abolicjonizmem w sprawie kary śmierci (L. Kołakowski, O karze głównej, w: tegoż, Mini wykłady o maxi sprawach, trzy serie, Kraków 2003, Seria druga, https://wojtek.pp.org.pl/pliki/notki/2003-12-28_blog%202003-12-28%2019-11-03/Mini-wyklady%20o%20maxi-sprawach%20-%20Leszek%20Kolakowski.pdf, itd. Była to jednak, jak sądzę, tylko pewnego rodzaju przykrywka. Można by chyba przytoczoną już opinię Wolniewicza o godności w sensie roszczeniowym odnieść do wielu aspektów ideologii Kołakowskiego. Powstałaby wtedy parafraza: Całe to megalomaństwo Kołakowskiego ma jeden prosty cel: sławić człowieka – jego godność roszczeniową, jego dobroć (melioryzm i abolicjonizm w sprawie kary śmierci), jego autonomiczne chciejstwo (antropizm), jego rozum roszczeniowy (intelektualizm etyczny), by sam wszedł bez oporu w przygotowane mu już chomąto. Trzeba przyznać, że Kołakowski inteligentnie i bardzo sprytnie to wszystko przygotował. Było to wprost mistrzowskie wykonanie. I za to można Kołakowskiego podziwiać.
Dodaj komentarz