Historycy, publicyści zwracają uwagę na podobieństwa dzisiejszej Polski z tą z epoki przedrozbiorowej. Nie bez przyczyny. Przestrogi są jak najbardziej wskazane, aby odwrócić niedobry trend, który może prowadzić do utraty suwerenności. W czasach przedrozbiorowych żyli Polacy myślący kategoriami państwa, dostrzegali proces rozkładu struktur państwowych i zagrożenie zewnętrzne. Starali się temu przeciwdziałać. Jednym z nich był Stanisław Konarski, który słusznie sądził, że trzeba zadbać o należyte wychowanie patriotyczne i edukację młodzieży. Dobrze wykształcony odważył się być mądrym, założył szkołę Collegium Nobilium, która niedługo potem dostarczyła kadr działających na rzecz ratowania Rzeczypospolitej. Rozbiorom to nie zapobiegło, ale dzięki wychowanym w Collegium Nobilium sprawa niepodległości Polski przetrwała pod zaborami. Bez wykształconych i patriotycznych elit byłoby to niemożliwe.
W dzisiejszej Polsce, rozbitej na frakcje polską i antypolską, skłaniającą się ku podległości, sprawy edukacji społecznej są marginalizowane. W pokomunistycznej Polsce, mimo wielu reform, jakoś nie stworzono należytego systemu edukacji, tak niższej, jak i wyższej. Rządzący jakby nie widzieli zależności między stanem edukacji a stanem Rzeczypospolitej. Mam nastawienie naprawcze domeny akademickiej funkcjonującej – jak podnoszę – w ramach długiego marszu przez uniwersytety poprzez wychowywanie „naszych” profesorów akceptujących „etykę” nikczemnego postępowania. To dziedzictwo komunizmu i tych prowadnic nie zmieniono. Kończyłem co prawda tę samą szkołę co Stanisław Konarski 250 lat wcześniej, nagłaśniam patologie i przedkładam postulaty naprawy, ale niestety bardziej wpływowi, lepiej umocowani dzieła naprawy nie zamierzają się podejmować. Nie są tak odważni, aby mądrze działać. Stanisław Konarski nie ma następców, a dzisiejsze „elity” stworzyły Collegium Humanum, ale nie po to, aby zdobyć lepsze kwalifikacje do naprawiania państwa, ale żeby uzyskać łatwiejszy dostęp do Skarbu Państwa. To Collegium to lustro plag toczących polską domenę akademicką i struktury państwa.

“Rządzący” to zorganizowana grupa przestępcza o charakterze zbrojnym. Jedyne, czego chcą, to utrzymania koryta po wsze czasy dla siebie i swoich kumpli w występkach. Czy “Polacy” pod ich rządami będą analfabetami funkcjonalnymi, mentalnymi eurosowietami, czy będą biali, beżowi, czarni-to nie ma dla mafii (“rządu”) większego znaczenia. Ważne, by zginali karku i bez szemrania oddawali swoim panom lwią część owoców swej produktywności. To wszystko “zawdzięczamy” modelowi cywilizacyjnemu gdzie rządzi prawo pięści, zręcznie zakamuflowane pod tonami makulatury zwanej eufemistycznie prawem. Jak ludziom kiedyś się ta barbaria znudzi, to mają prostą i jasną receptę, jak ma być-podążać drogą Chrystusową opisaną w Ewangeliach.