Dziś przed bramami szkół stoją samotne matki, rodzice homoseksualni i lesbijki, starsi krewni oraz osoby objęte różnymi ustaleniami dotyczącymi opieki nad dziećmi, a w niektórych rejonach stabilny dom, w którym mama i tata wychowują dzieci, jest raczej wyjątkiem niż regułą.
◊
Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org
◊
Elektronika pod strzechą: jak technologia powoduje rozpad rodziny
Alvin Toffler, którego prorocza książka Future Shock (1970) przygotowywała socjologów i polityków na radykalne zmiany społeczne będące wynikiem postępu technologicznego, raptem dziesięć lat później miał okazję pokazać, w jakim stopniu jego wizja się spełniła.
W książce The Third Wave: the Revolution that will Change Our Lives (1980) opisał, jak gospodarka przemysłowa pogrąża się, a wraz z nią rozpada się struktura rodziny.
W Pierwszej Fali organizacji ludzkiej (rewolucji rolniczej) trzy lub więcej pokoleń żyło razem jako jednostka rodzinna. Druga Fala (rewolucja przemysłowa) stworzyła rodzinę dwupokoleniową, a Toffler przewidywał, że nadchodząca Trzecia Fala podważy i ostatecznie zniszczy ten model życia. Czytelnicy o konserwatywnych poglądach mogą chcieć zastrzelić posłańca, ale Toffler niewątpliwie miał rację co do rozpadu tradycyjnych rodzin.
Dziś przed bramami szkół stoją samotne matki, rodzice homoseksualni i lesbijki, starsi krewni oraz osoby objęte różnymi ustaleniami dotyczącymi opieki nad dziećmi, a w niektórych rejonach stabilny dom, w którym mama i tata wychowują dzieci, jest raczej wyjątkiem niż regułą.
W czasach gwałtownych zmian – gdy życie osobiste rozpada się na kawałki, istniejący porządek społeczny kruszeje, a na horyzoncie pojawia się fantastyczny nowy styl życia – zadawanie najważniejszych pytań o naszą przyszłość to nie tylko kwestia intelektualnej ciekawości. To kwestia przetrwania.
Tak jak przemysł wypierany jest przez „technosferę”, tak rodzina dwupokoleniowa miała zostać zastąpiona przez „socjosferę” Trzeciej Fali. W rozdziale „Families of the Future” [Rodziny przyszłości] Toffler potępił przywódców politycznych (wówczas Jimmy’ego Cartera) za obietnice przywrócenia wartości rodzinnych. Krytykował tendencję do obwiniania pojedynczych osób lub obarczania muzyki rockowej, pornografii czy feminizmu winą za rozpad rodziny. Jedynym sposobem na uratowanie wyidealizowanej rodziny byłoby cofnięcie postępu technologicznego.
Trzecia Fala już trwała, co Toffler zauważył: miliony Amerykanów żyjących samotnie, samotni rodzice, stale rosnąca populacja rozwodników, pary żyjące w konkubinacie (zamiast w małżeństwie), gospodarstwa domowe z dziećmi różnych rodziców oraz związki homoseksualne. W tym „labiryncie pokrewieństwa” żadna forma nie była już dominująca. Toffler przewidywał też pary homoseksualne wychowujące dzieci i spekulował na temat możliwości klonowania.
Opisując pojawienie się „elektroniki pod strzechami” [electronic cottage], Toffler słusznie przewidział pracę w domu przy komputerach, choć jego ilustracja została zainspirowana normami heteroseksualnymi i gospodarką opartą na produkcji:
Zarówno mąż, jak i żona mogliby monitorować skomplikowany proces produkcyjny na ekranie konsoli na zmianę po cztery godziny pracy i odpoczynku
Przewidując dramatyczne zmiany w życiu zawodowym, Toffler argumentował, że technologia determinuje sposób, w jaki ludzie żyją razem (lub osobno). W istocie „sama definicja miłości uległaby transformacji”.
Komuny, popularne w latach 60. i 70., w większości zakończyły się niepowodzeniem, jednak Toffler przewidywał rozwój rodzin wielopokoleniowych w gospodarce elektronicznej.
Sieci rodzin wielopokoleniowych mogłyby zapewnić pewne niezbędne usługi biznesowe lub społeczne. W obrębie rodziny, osoby te mogą, ale nie muszą, uprawiać seks między małżeństwami. Mogą być heteroseksualne lub nie. Mogą być bezdzietne lub mieć dzieci.
Toffler uważał, że politycy powinni akceptować zmiany, a nie płynąć pod prąd.
Podejmowanie decyzji o życiu poza ramami rodziny dwupokoleniowej powinno być łatwiejsze, a nie trudniejsze.
Konserwatywni komentatorzy ostrzegają przed upadkiem cywilizacji, ale Toffler był optymistą, wierząc, że ludzie się dostosują i chętnie wezmą udział w tworzeniu nowej cywilizacji. „Wielki Reset” Klausa Schwaba po prostu opierał się na projekcie nowego społeczeństwa, wyobrażonym przez tego szokującego futurologa.
_________________
The electronic cottage: how technology causes family breakdown, Niall McCrae, Dec 19, 2025
◊

Kolejność wydarzeń:
– demoralizacja
– utrata wiary i rozumu/deracjonalizacja
– zaoranie tożsamości narodowej
– utrata państwowości
______________
Warto uzupełnić o:
Regulacje seksualne a zachowania kulturowe, Joseph D. Unwin
Chyba wszystkie cywilizacje po uprzemysłowieniu skazane są na zagładę. W Cesarstwie Rzymskim po upowszechnieniu się słowa ‘fabrica‘.
“Czytelnicy o konserwatywnych poglądach mogą chcieć zastrzelić posłańca, ale Toffler niewątpliwie miał rację co do rozpadu tradycyjnych rodzin”.
Rozpad rodzin to nie jest coś nieuniknionego, więc Tofler z jego “Szokiem przyszłości”, czy “Trzecią falą” wcale nie był posłańcem mądrości, a jeżeli czyimś posłańcem, to diabła i idących za nim dekadentów i bachantek chcących pociągać za sobą ostatnie pokolenia żyjącej w ludzkiej naturze ludzkości w ich pochodzie w przepaście samozatracenia.
Filozofia industrializacji to nic innego jak idealizm i związana z nim utopia ciągłego wzrostu zwanego postępem.
Od strony ekonomicznej jest to nic innego jak piramida finansowa, która musi runąć, a nie żadne tam perpetuum mobile, nie żaden tam postęp.
– To przekręt, oszustwo, satanistyczne zwodzenie, obiecanki-cacanki, a głupiemu radość, kłamstwo, czy manipulacja, aby to ofiary same chciały tego co będzie dla nich i ich potomstwa złe, wynaturzające z ludzkiej natury i nieprawe, niemoralne oraz gorszycielskie i antyludzkie, a nawet zbrodnia dokonywana na świadomych tego co się dzieje, głosicieli prawdy i mądrości “w porę i nie w porę”.
Jak w każdej piramidzie finansowej korzyści z tego wynoszą pewne elity, a cały koszt, a nawet nieuchronne długi i straty pokrywają ci co uwierzyli idealistom i fałszywym prorokom jak Toffler.
Dlatego ten cytat do którego się odnoszę jest skrajnie fałszywy.
Myli się i mój poprzednik pisząc w komentarzu: “Chyba wszystkie cywilizacje po uprzemysłowieniu skazane są na zagładę”
– Bo wina nie jest w uprzemysłowieniu, a w alienacji elit cywilizacyjnych z kultury, które cywilizacja musi być służebną wraz z jej narzędziami cywilizacyjnymi: prawami, pieniędzmi i siłą aparatu państwa.
– Służebną prawu stanowionemu przez naród którego ono jest dobrem wspólnym, a zarazem własnością niepodzielną i niezbywalną;
– służebną gospodarce narodowej i pieniądzowi narodowemu, oraz powoływanego aparatu administracyjnego państwa (dawniej przez króla, głowę tego narodu), władzy zwierzchniej nad władzami państwowymi (w szczególności rolą premiera jest być służebnym prezydentowi, a prezydenta narodowi, którego jest państwo, a także i reszcie społeczeństwa tego państwa, które z przyszłością tego narodu związała i swoją i swoich potomków przyszłość).
Niestety tam, gdzie mamy alienację elit cywilizacyjnych i ich zdradę, zaczynają one służyć sobie samym czy spiskom i zmowom w które wchodzą, a naród zdradzają, ciemiężą, rabują i zniewalają.
-Jednak przede wszystkim to niszczą jego kulturę, w tym wiarę i wychowanie do życia.
Niszczą przy tym i własną głowę, czyli własną kulturę, której ta cywilizacja musi służyć aby trwać i pozostać sobą, służyć wspólnotom ludzkim w tym rodzinom i narodowi, oraz społecznościom ideowym, oraz ogółowi społeczeństwa państwa pozostającego w lojalności wobec tej kultury w życiu publicznym państwa.
Rolą elit cywilizacyjnych nie jest być na pozycji nadrzędnej nad kulturą narodu, którego jest państwo, nad wychowaniem do życia i przyszłości międzypokoleniowej wspólnot ludzkich, a pozostawać wobec nich służebnymi i lojalnymi.
– Służyć mimo możliwości szkodzenia, krzywdzenia, stosowania przymusu (gwałtu), czy terroru (wymuszenia, szantażu, nacisku, czy np. propagandy bezalternatywności lub strachu).
Za to w.w. komentator w swoim poprzednim komentarzu przytoczył bardzo ważną historię o badaniach J.D. Unwina, “który próbując zweryfikować freudowskie twierdzenie, że cywilizacja jest produktem ubocznym stłumionej seksualności, zbadał 80 różnych społeczeństw. Jego odkrycia zaskoczyły wielu uczonych – przede wszystkim jego samego – ponieważ wszystkie 80 wykazały bezpośredni związek pomiędzy monogamią a „energią ekspansji” cywilizacji. Mówiąc inaczej: im większa była wstrzemięźliwość seksualna danego społeczeństwa, tym bardziej się ono rozwijało i poprawiał się standard jego życia. Gdy jednak zaczęło dochodzić do seksualnych dewiacji społecznych i ataków na styl życia z jednym partnerem, społeczeństwa upadały. W przebadanych 80 przypadkach ten wzorzec potwierdził się 80 razy”.
Tak więc Unwin doszedł do prawdziwej przyczyny upadku lub trwania cywilizacji.
Unwin wychodząc z fałszywego założenia Freuda o seksualności tłumionej (fałszywego, bo tłumienie może być i wymuszane odgórnie, a wtedy może zaprowadzić ku dowolnej patologii z antykulturą śmierci włącznie – co właśnie widzimy w związku z dojściem satanistów do władzy państwowej), doszedł do prawdziwej przyczyny rozwoju społeczeństwa i poprawiania się standardu jego życia – seksualności samoograniczanej wychowaniem do życia i kultury życia w małżeństwie monogamicznym (a więc dożywotnio ślubowanym “na dobre i na złe”).
– Pośrednio doszedł i do stwierdzenia że cywilizacja trwa kiedy służy kulturze z której wyrosła, kulturze życia ludzkiego.
Miałem jeszcze dodać, że “ten cytat do którego się odnoszę [“Czytelnicy o konserwatywnych poglądach mogą chcieć zastrzelić posłańca”] jest skrajnie fałszywy” i z powodu tego, iż konserwatyści w sprawach małżeństwa monogamicznego stoją po stronie natury ludzkiej (a więc i jej dobra i prawości, a za tym i po stronie ich celów ludzkich i wspólnotowych: moralności, a więc życia, człowieczeństwa, a więc i wychowania do życia i kultury życia, a także i szacunku dla ludzkich świętości).
Tacy nie “zastrzelą posłańca”, bo on nie jest w stanie im oznajmić czegoś, co by musieli cenzurować tak radykalnie. – Im starczy głosić prawdę.
– Natomiast takiej formy cenzury mogą się dopuszczać właśnie “postępowcy”, zwłaszcza lewacy i sataniści, ludzie możni, pyszni i zakłamani, ludzie podwójnych standardów moralnych, ludzie skrajnie nieuczciwi, obłudni, faryzeusze chcący odwlec nieuchronną chwilę ich zdemaskowania, ludzie już mający władzę czy pozycję, ludzie identyfikujący się z elitami cywilizacyjnymi wyalienowanymi, i dlatego już skupieni na emocjach, żądzach, uprzedzeniach i stereotypach, co im wystarczy żeby trwać na stanowiskach, więc i są nieskłonni do dyskusji merytorycznych.
Wiersz francuskiego poety Armanda Robina (1912-1961).
Jest to drugi utwór z zalinkowanej strony:
https://armandrobin.org/txtpi.html
Autorem przekładu na język polski był (prawdopodobnie) André Bukowski, redaktor wydawanego w latach 1982-1989 we Francji pisma Pol-Presse w którym po francusku pisano o sprawach polskich. Publikacja tego utworu na łamach „Więzi” (nr 9 z 1975 r. ) została zablokowana przez organa cenzury PRL-owskiej.
[André Bukowski – Jędrzej Baltazar Bończa-Bukowski]
https://en.calameo.com/read/003495058bf2ce99e69d9
***
Usunie się Wiarę
W imię Światła,
Potem usunie się światło.
Usunie się Duszę
W imię Rozumu
Potem usunie się rozum.
Usunie się Miłosierdzie
W imię Sprawiedliwości,
Potem usunie się sprawiedliwość.
Usunie się Miłość
W imię Braterstwa
Potem usunie się braterstwo.
Usunie się Ducha Prawdy
W imię Ducha Krytycyzmu,
Potem usunie się krytycyzm.
Usunie się Sens Słowa
W imię Sensu Słów,
Potem usunie się sens słów.
Usunie się Wzniosłość
W imię Sztuki
Potem usunie się sztukę.
Usunie się Pisma
W imię Komentarzy
Potem usunie się komentarze.
Usunie się Świętego
W imię Geniusza
Potem usunie się geniusza.
Usunie się Proroka
W imię Poety
Potem usunie się poetę.
Usunie się ludzi Płomiennych
W imię Oświeconych
Potem usunie się oświeconych.
W imię niczego usunie się Człowieka
Usunie się imię Człowieka
Nie będzie już imienia
Doszliśmy właśnie do tego.
====================================================
Wiersz ten znalazł się pośród wyboru tekstów zatrzymanych przez cenzurę PRL-owską.
publikowanych w piśmie „Na Antenie”, w którym były zamieszczane teksty audycji rozgłośni polskiej Radia Wolna Europa. Początkowo było dodatkiem do „Wiadomości” londyńskich,
Pierwszy numer z 1979 r. „Na Antenie” (Nr 188)