Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur. Excepteur sint occaecat cupidatat non proident, sunt in culpa qui officia deserunt mollit anim id est laborum.
−∗−
Bartosz KOPCZYŃSKI: KORONA BRAUNA to ELITA KONTRREWOLUCJI, Polska Rodzina to generator energoMaterii
◊
Więcej: Bartosz Kopczyński
Dla szerszego obrazu.
_________
Ostatnia przeszkoda: Kościół w Polsce, 21 maja 2024
Wypowiedź w kwestiach ustrojowych ks. prof. Tadeusza Guza zamieszczałem wcześniej.
LINK
O pisaniu przez księdza profesora projektu konstytucji słyszę po raz pierwszy…
Warto zwrócić uwagę, jak p. Bartosz Kopczyński odpiera zarzut, że w 12-panelowym spotkaniu KINGS zabrakło panelu dotyczącego Kościoła i religii. Były panele omawiające problemy gospodarcze, samorządowe, zagadnienia polityki międzynarodowej czy bezpieczeństwa, ale zupełnie zabrakło tego, co dotyczyć miałoby przebudowy duchowej Polaków.
“Trzeba się jakoś samoograniczyć – odpowiada pan Kopczyński. – Nie wszystko na raz. (…) Tu były sprawy dotyczące funkcjonowania państwa. Sprawy (…) religijne to jakby temat na inną dyskusję i nieco inne grono. Bo ludzi, którzy interesują się samorządem, gospodarką, ekonomią, wolnością słowa, a nawet edukacją – takie kwestie niekoniecznie interesują (…) zdaję sobie sprawę, że dla wielu ludzi byłoby to abstrakcyjne (…) będziemy organizować kolejną konferencję “Karoniową” i takie tematy [tam] podejmiemy”.
Dobrze, że miejsce dla Boga i Chrystusa Króla znajdzie się, być może, na kolejnej konferencji, choćby i “Karoniowej|” (sam Krzysztof Karoń, jak wiadomo, był niewierzący).
Jak mi to przypomina inne dziejowe konferencje na temat przebudowy Polski, których byłem świadkiem wpierw w 1980 r., w trakcie tworzenia się Polski Solidarnościowej, a po upływie dekady – znów nowy (i częściowo stary) zestaw ludzi, tym razem okrągłostołowy, “przebudowujący Polskę” wedle kolejnego gospodarczo-społeczno-państwowotwórczego modelu polityczno – (bez) ideowego. Jak oba te projekty się skończyły – wiemy. Polskę solidarnościową rozjechały czołgi stanu wojennego, a ta okrągłostołowa sama się rozpadła w truciznach wałęsowo-michnikowo-grubokreskowych, i ten proces gnilny trwa do dziś.
Pozwalam sobie więc nieustannie powtarzać coś, co jest już dla mnie oczywiste po tych wszystkich państwowotwórczych naradach i budowaniu kolejnych “ark Noego” dla Polski w erze kolejnego potopu. Bez przebudowy duchowej Polaków nic się nie uda! Owszem, struktury zdrowego państwa należy przygotowywać, ale nic się nie uda, i wszystko będzie kolejnym kanapowym snem o wolnej Polsce, jeśli na pierwszym miejscu naszych myśli i naszych działań nie postawimy Boga i Chrystusa Króla!
Polska ma być imperium ducha – to jej dziejowa rola – i ma ono powstawać w każdym domu, w każdej rodzinie, przy każdym konfesjonale i na każdym różańcu, którego nie powinno zabraknąć w żadnej polskiej kieszeni. Tym powinno się otwierać KAŻDY ale to absolutnie KAŻDY panel dyskusyjny nad przyszłością Polski. Tym powinny się one odróżniać od tylu poprzednich, nieudanych, że tym razem zaczynamy naradę od wspólnej modlitwy, od widzialnego znaku, że Bóg jest dla nas na Pierwszym Miejscu i wiemy, że bez Jego pomocy nic ale to nic się nam nie uda.
Ale obawiam się, że tę przebudowę ducha należałoby rozpocząć od niejednego z samych panelistów. Bo wielu takiego zamanifestowania nie zrozumie a nawet z przekąsem będą mówić o „oszołomstwie” i „dewocji”. Tych słów się boją – że jakieś rozgdakane Gozdyry czy Olejnik rozkrzyczą się w swoich studiach, jaka to „partia oszołomów”, która rozpoczyna politykę Różańcem. Ale właśnie to byłoby znakiem podążania we właściwym kierunku, bo Herod z Jezusa też się śmiał. Starczyłoby przy tym wytrwać – podobnie jak Grzegorz Braun przy swoim „Szczęść Boże”. Jednak ci mędrcy nowej Polski – z których nie drwię, i dziękujmy Bogu, że w spustoszonej intelektualnie Polsce jednak są – w większości będą chętnie radzić nad samorządami, będą marszczyć brew spierając się o sojusze partyjne czy o słupki w wyborach, ale wezwać zebranych do wspólnej modlitwy – nie odważą się.
Gdyż to jest – jak przyznaje sam pan Bartosz – „temat na inną dyskusję, na inne grono”. Toteż pozwalam sobie na daleko idący sceptycyzm wobec tak ustawionego projektu, gdy Jezus musi czekać w przedpokoju na swą kolej, aż Go zaproszą – być może – na kolejny zjazd…
Trochę prowokacyjnie się odniosę do komentarza. Księża biskupi i wyższa hierarchia KK ma w kieszeniach czy na szyjach różańce i krzyże, spotkania na pewno rozpoczyna modlitwą lecz czy na pewno działają dla dobra Kościoła i wiernych?
Nie wiem. Nie mnie ich rozliczać. Podobnie jak nie mam prawa rozliczać pana Kopczyńskiego, jak ma się do głębi jego wiary ta wygłaszana przez niego na początku każdego wywiadu długa perykopa do Matki Bożej, której zazwyczaj w świeckich dialogach nie wygłasza się, bo łatwo tu o przesadę.
Każdy zda sprawę ze swego życia i wiary indywidualnie, przed Bogiem, ze spraw widzialnych, które demonstruje przed ludźmi, a także ukrywanych w głębi serca. Dlatego konieczna jest wierna szczera modlitwa, czyli rozwijanie kontaktu z Bogiem poza swe ludzkie ograniczenia i zniewolenia. W świecie bez modlitwy pojawia się – zamiast współdziałania z Jezusem – pozór wiary i rzecz najgorsza, obojętność serca.
Też wydawało mi się to przynajmniej nienaturalne, ale przyjąłem, że chodzi o ostatnie zawirowania dot. słowa ‘Współodkupicielka’.
*
@ (sam Krzysztof Karoń, jak wiadomo, był niewierzący)
A pogrzeb? LINK
– Ks. prof. Tadeusz Guz
_________________
Zauważyłem na przestrzeni lat, że zdarzali się ludzie, którzy intuicyjnie, ale również dzięki rozumowi odwoływali się do prawdy w różnych kwestiach, a byli to Karoń, Wolniewicz, jest Braun, Chodorowski, NISS, inni oraz nasi kapłani.
Ważne, aby to zrobić raz a dobrze bez ogródek i w pełni. Nie ma sensu zwlekać ani się krygować.
Ważne, aby to zrobić raz a dobrze bez ogródek i w pełni. Nie ma sensu zwlekać ani się krygować.
Też tak uważam.
Dobre jest to określenie: krygowanie się.
Gdyby św. Paweł krygował się, w rodzaju: “kocham Ciebie, Panie, ale zrozum, jestem też prokuratorem… mam swoje zobowiązania… “… to by nie było św. Pawła, byłby wciąż tylko Szaweł.
Pewnie czas dojrzewa, aby wreszcie każdego z nich – i z nas też – otrzeźwiło to wielkie bęc pod murami Damaszku. I trzy dni ciemności na ulicy Prostej. Może wtedy wreszcie przejrzymy i zaczniemy być rycerzami, a nie wciąż, tylko, urzędnikami obliczającymi skwapliwie swe szanse na liczydle.
Gdy siedziałem na kamieniach nadbrzeża portu w Syrakuzach, myślałem o tym obdartym starcze, który walcząc z wichrami na nędznej łódce, tonąc, ratując się cudem i znów tonąc, przybił wreszcie w to miejsce, do brzegu imperium Cezara. By go pokonać. Rozbić w proch jego, zdawało się, niezwyciężone państwo. Z garstką takich nędzarzy jak on, ale prowadzonych przez Ducha.
Ważne, aby to zrobić nie tylko raz a dobrze ale by żyć na codzień wiarą praktykowaną.
Karoń – nie wiem.Pogrzeb o niczym nie świadczy. Wolniewicz mówił w RM ,że nie m łaski wiary.
Czy letni katolicyzm lub zwyczajny “dobroludzizm” wystarczy na dziś…może,ale do zbawienia napewno nie.
I nie o rozliczanie innych idzie…ale patrzmy na owoce ich działalności, JPII czy RM.
Zapaść i degrengolada połączona z samozachwytem.
Tylko Braun jest katolikiem tradycyjnym, … czy cała reszta? Raczej wątpliwe.
A pogrzeb?
Nie znam szczegółów jego śmierci. Ale często człowiek takiego duchowego formatu, w końcu przybywa w skrusze do furtki domu w Nazarecie, gdzie szemrze strumyk w ogródku z różami i Maryja, widoczna w oknie, klekocze na domowej tkalni przygotowując kolejną szatę dla swego Syna, który jak zwykle jest w drodze z apostołami (scena z wizji Marii Valtorty).
To dobra wiadomość, dziękuję.
Proszę Pana, każdy roztropny człowiek po osiągnięciu pewnego etapu świadomości w rozwoju, wie, że nie ma ludzi bezgrzesznych i bezbłędnych. Podałem nazwiska ludzi wybitnych od których każdy, od pewnego etapu rozwoju intelektualnego, mógłby się czegoś nauczyć.
Każdy też, w dorosłym życiu, może dobrać sobie kierunek nauki oraz nauczycieli w zależności od stopnia własnej dojrzałości.
Ale co to ma wspólnego z tematem? Reaguje Pan na nazwiska, które z powyższym nie miały nic wspólnego. Przecież kluczową kwestią, którą kontynuował PŁ jest cytat oraz ostatnie zdanie z mojego komentarza
Absolut jest wykasowany. Dlatego, kochani, nie ruszymy na milimetr z miejsca w budowaniu Wielkiej Polski jeśli nie umetafizycznimy naszej kultury duchowej w kwestii państwa, prawa i władzy.
– Ks. prof. Tadeusz Guz
Tak, słusznie, ale i nie ruszymy z miejsca, nie wejdziemy na drogę działania bez uprzedniego uporządkowania naszej hierarchii duchowej, oraz uzyskania światła na tą drogę i jedności ducha w modlitwie;
– bo to duch zawsze musi nas poprzedzać w drodze do osiągania naszych celów, jak i realizacji naszych powołań ludzkich i wspólnotowych.
– Bo Duch Boży najgłośniej mówi w ciszy i skupieniu na modlitwie z wiarą, modlitwie:
– do Boga w nas – Boga Syna, Jezusa Chrystusa, Pana naszych serc, porządkującej to co w nas dobre i najlepsze na Jego obraz i podobieństwo;
– – jako służebne celom dobra, bo i ono nie jest wartością samą w sobie, czyli absolutem (taką wartością ludzką jest tylko Bój jedyny).
Celem dobra w ludziach jest ich jednoczenie się w dobru Boga Syna, którego elementy odnajdujemy w każdym człowieku dzięki miłości do Boga w nas. – Odnajdujemy widziane w innych ludziach elementy obrazu Boga Syna, Jezusa Chrystusa. – Bogu nie możemy nic dać, ani szczerze wyrazić naszą wzajemności wobec Jego miłości inaczej jak poprzez miłość służebną innym ludziom, miłość wspierającą ich potencjał dobra i zmierzającą do budowy z nimi wspólnot ducha dobrego i służącego celom dobra ludzkim i wspólnotowym;
– Ducha nabierającego swoich zdolności wykonawczych budowanych na naszej miłości zdolnej do ofiar i poświęceń i służebnie wspieranej naszą miłością mocno postanawianą, przysięganą i uroczyście ślubowaną.
– ale i na ustępowaniu pierwszeństwa dobru wspólnemu naszych wspólnot ducha i ich celom dalekowzrocznym przez nasze dobra osobistego, przy zgodzie naczekanie na swoją kolej ze względu na dalekowzroczne cele naszych wspólnot, zdolnych i zadbać o nasze bezpieczeństwo i ład moralny w życiu publicznym naszych wspólnot ducha.
– A tu już mamy absolut wspólnotowy – nieśmiertelność takich uporządkowanych przez Boga Ducha Świętego wspólnot skupionych wokół ich dóbr wspólnych, ułatwiających im zaspokajanie potrzeb bieżących i potrzeb dalekowzrocznych jako wspólnot międzypokoleniowych.
– do Boga z nami, Boga naszych wspólnot – Ducha Świętego, Pana naszych ludzkich wspólnot ducha. – Modlitwy porządkującej w nas jednakowe rozumienie spraw nam wspólnych, w tym naszego :
– najpierw wspólnoty wiary w Duchu Świętym;
– i wspólnoty ducha budującej naszą jedność duchową w tym odnośnie ducha rodzin jako wspólnego rodzinom;
– oraz wspólnoty ducha narodu jako jemu wspólnemu, i prowadzącemu nas po drodze do pokoju między wspólnotami narodowymi we wspólnym systemie wartości duchowych
– aż po wspólnotę w człowieczeństwie dojrzałym, a tutaj zwłaszcza w godności osobowej osoby ludzkiej jako wspólnoty ducha ludzkiego, duszy ludzkiej i ludzkiego ciała, oraz godności osób ludzkich rozumianych jako dzieci Boże.
– do Boga w niebie – Boga Ojca, Pana naszych powołań, z powołaniem do życia w świętości na czele.
– W modlitwie porządkującej nie tylko hierarchię, a więc i kolejność realizacji naszego powołania do życia wiecznego w niebie;
– – ale i inne nasze powołania, zaczynając od powołania do życia w naturze ludzkiej, i powołania do życia w wolności, do życia w wierze, w człowieczeństwie;
– – – a tutaj zwłaszcza w zdolności do kontroli wewnętrznej naszego sumienia w sprawach podejmowanych decyzji, dokonywanych wyborów, przyjmowanych postaw, oraz korekt dzieł w toku i udzielanych komuś łask;
– – – – przy zachowanych woli wolnej, godności osobowej – w łączeniu się we wspólnoty ludzkie;
– – – – – wspólnoty wiary, rodziny czy narodu;
– – – – – oraz powołania do życia w człowieczeństwie dojrzałym;
– – – – – – w tym w pokoju między narodami.
Zaś sprawy umetafizycznienia naszej kultury duchowej w kwestii państwa, prawa i władzy zostaną nam przez Boga dodane za sprawą owoców tych modlitw.
– A same kwestie państwa, prawa i władzy jako narzędzia cywilizacyjne cywilizacji służebnej ze swojej natury ludzkiej i wspólnotowej kulturze duchowej na pewno nie podniosą się ponad ich rolę służebną;
– a więc i nie dojdzie do żadnych przestawień w spójnym, jednoznacznym i powszechnie zrozumiałym oraz zgodnie praktykowanym w takich samych sytuacjach systemie wartości, które są dzisiaj źródłem najgorszych możliwych patologii życia społecznego i politycznego;
– – a więc i nie dojdzie do satanistyczych odwrotek i tworzenia miejsc do zagospodarowania przez satanistów, a za tym i do bezkarnych patologii.
Przy okazji za sprawą tego umetafizycznienia i dobra wspólne narodu, i sam naród właścicielski państwa jako Suweren stanowiący prawa państwowe i powołujący władze państwowe odzyskają swoje uporządkowane i niepodważalne, niepodzielne i niezbywalne miejsce władzy zwierzchniej.
Wolniewicz mówił w RM ,że nie m łaski wiary
Źle powiedział, bo zawierzyć komuś to tyle co mu zaufać.
– Wiara łączy się z zaufaniem, a wszystko co łączy się z zaufaniem komuś jest udzielaną mu łaską.
Warto zauważyć że wspólnoty ludzkie spaja i wspólne zaufanie wzajemne i priorytet wartości wspólnotowych i jednocześnie wiara.
– Np. wiara że wszyscy będą dokonywali takich samych wyborów w takich samych sytuacjach – bo tego wymaga jedność duchowa i wspólny system wartości.
– Jest to system budujący zaufanie wzajemne w relacjach wzajemnych, i zarazem wspólnotę wiary w tym samym duchu, i pozwalający wierzyć we wzajemność udzielanych sobie nawzajem łask, a w tym i wzajemne miłowanie się mocno postanawiane, przysięgane i ślubowane “na dobre i na złe”.
…) w końcu przybywa w skrusze do furtki domu w Nazarecie, gdzie szemrze strumyk w ogródku z różami i Maryja, widoczna w oknie, klekocze na domowej tkalni przygotowując kolejną szatę dla swego Syna, który jak zwykle jest w drodze z apostołami (scena z wizji Marii Valtorty).
—
Jaki to piękny romantyzm religijny.
Nie potraficie Panowie zrozumieć, że wiary – zawierzania, NIE MOŻNA się nauczyć.
Gdyby to, co wynika z BIOLOGII PRAW NATURY, o których piszę, załączam źródła, a której wiedza jest IGNOROWANA, dotarło do Was Panowie, jest wielce prawdopodobne, że trudno byłoby ostać się z WIARĄ.
Biologia tych praw pokazuje trudną PRAWDĘ- człowieka jako drapieżne, rywalizujące o rewir, reagujące na poziomie odruchów warunkowych, ZWIERZĘ – ssaka. Tylko 20 % informacji ze środowiska jest opracowywane przez mózg świadomie. Ten BOSKI dar jeśli jest wykorzystywany, to często PRZECIWKO
Wiedza o człowieku, pracy mózgu jest wykorzystywana PRZECIWKO człowiekowi przez osoby znające medycynę PRAW NATURY, NIEKTÓRYCH adeptów wiedzy spod znaku splatających się węży na lasce Eskulapa.
Wiedza ta dotarła do Watykanu, co wynika z DOKUMENTÓW. Ze zrozumiałych (dla mnie) powodów, wiedza ta jest BLOKOWANA przez obydwa gremia…
https://germanische-heilkunde-theorie.de/dokumente/dr-hamer-an-weltoberrabbiner-menachem-schneerson/
–
Co do śp. Pana Karonia :
cyt:
“Bezpośrednią przyczyną jego śmierci była choroba nowotworowa, z którą zmagał się przez dłuższy czas.”
Nie znalazłam informacji bardziej szczegółowej. Można przypuszczać, przyjąć statystycznie “wykrywany” rak u mężczyzn ( r. prostaty)
Medycyna Rockefellera dopięła procedury medyczne w tym przypadku w taki sposób, że KAŻDEMU mężczyźnie jest w stanie tego raka “wykryć” i “wdrożyć” leczenie (okaleczające i mordercze).
Właściwie, to nie ma znaczenia, jaki nowotwór “wykryto” czy wykrywa się z celem traktowania trutkami bigfarmy.
Technologia “wykrywania” i kierowania na “szybką ścieżkę” do pożegnania się z łez padołem (średniowieczne męki były łaskawsze- trwały krócej) osiągnęła już apogeum z uwagi na technologiczne możliwości robienia voodoo (ma pan/pani raka).
A okrutna prawda na temat SKUTECZNOŚCI “leczenia” onko-logicznego jest dostępna i zrozumiała:
cytuję z pewnego forum:
czy dane podane w art.,,The Contribution of Cytotoxic Chemotherapy to 5-year Survival in Adult Malignancies” (http://www.ncbi.nlm.nih.gov/sites/entrez?cmd=Retrieve&db=PubMed&list_uids=15630849&dopt=Abstract – dostep trzeba wykupic) sa prawdziwe? Autorzy przedstawiają dane dotyczące skuteczności chemioterapii, obliczone na podst. badań w Australii i w USA na przestrzeni ostatnich 20 lat. Wyniki tych badań chyba druzgocące? Skuteczność chemioterapii w Australii wynosi zaledwie 2,3%, a w USA jeszcze mniej, bo zaledwie 2,1% (odsetekpacjentów, którzy po chemioterapii przeżyli 5 lat). Hm… w dalszym ciągu przekonuje się pacjentów chorych na raka do chemioterapii. W Australii w badaniach brało udział 72.964, a w USA 154.971 pacjentów, korzystających z chemioterapii. Chyba nikt nie może tutaj twierdzić, że badania te opierają się zaledwie na garstce pacjentów i dane te w związku z tym są nieistotne. Na 100 osob chemioterpapie przezywa 2 pacjentow?!!!
http://www.icnr.com/articles/ischemotherapyeffective.html
===
Mój ojciec z diagnozą złośliwego raka prostaty przeżył 14 lat. Nie chciał okaleczającej operacji. Trutki brał albo nie, wg. swoich przekonań. Po 10 latach lekarz mu powiedział, że nie mógł mieć raka, bo już by nie żył (dlatego statystyk “leczenia” nie prowadzi się dłużej niż 5 lat ! Potem pacjent jest liczony jako…wyleczony).
—
Jeśli CELEM działań Korony i osób jednoczących się pod tym wspólnym celem jest BIOLOGICZNE przetrwanie, to trzeba znaleźć wspólny język.
O tym mówi CYBERNETYKA. Człowiek ma tylko dwa rodzaje problemów do rozwiązania : POZNAWCZE i DECYZYJNE.
Niech Bóg wspiera w tych działaniach, niech ci, którzy potrafią się modlić, niech się modlą. Bo nie wszyscy potrafią.
Czy tak trudno TO ZROZUMIEĆ !?
PS. Gdyby wywrócić te medyczne DOGMATY (XIX wieczna TEORIA INFEKCJI, kłamstwo DEFINICJI funkcji wirusa- zakaźny i potencjalnie patogenny oraz DOGMAT chorób genetycznych, cywilizacja Lucyfera rozpadła by się z hukiem.
Jeśli nie uda się zmienić myślenia, działać w warunkach rzeczywistych, czeka Polaków wolność wyobrażona. Tak jak to napisał redaktor Michalkiewicz:
„La liberte polonaise n’ayant jamais porte que sur l’imagination… a accoutume la nation au seul culte de l’appareil exterieur.” – napisał rosyjski ambasador Otto Magnus von Stackelberg w raporcie do Petersburga dnia 16 października 1772 roku – co się wykłada, że:
wolność polska zawsze skierowana w dziedzinę wyobraźni… przyzwyczaiła naród do kultu działań pozornych.
“napisał rosyjski ambasador Otto Magnus von Stackelberg w raporcie do Petersburga dnia 16 października 1772 roku – co się wykłada, że:
wolność polska zawsze skierowana w dziedzinę wyobraźni… przyzwyczaiła naród do kultu działań pozornych”.
ŹLE NAPISAŁ, BO NIC NIE ZROZUMIAŁ, ALBO ROZUMIAŁ, TYLKO KŁAMAŁ.
MICHALKIEWICZ KTÓRY GO TU ZACYTOWAŁ SKOMPROMITOWAŁ SIĘ.
Osoba ludzka to wspólnota ducha, duszy i ciała.
Wolność to duch, a polskość jest wzorowana na funkcjonowaniu ducha.
Cechą ducha jest spojrzenie dalekowzroczne, oraz bycie w drodze i u celu.
Kultura polska jest dalekowzroczna, to zaś wymaga ofiar i poświęceń celów osobistych i korzyści doraźnych JAKO INWESTYCJI W PRZYSZŁOŚĆ BUDOWANĄ JAKO STABILNA I MĄDRZE URZĄDZONA.
– Tymczasem rosyjski ambasador nic nie zrozumiał, lub chciał żeby jego odbiorcy nic nie zrozumieli, skoro w dalekowzroczności polskich konstrukcji duchowych dopatrzył się “kultu działań pozornych”.
Kultura rosyjska jest skierowana odwrotnie do polskiej. – Marginalizuje wpływ ducha i jedności duchowej, w tym uczuć, na rzecz skupienia się na związkach dusz opartych o zgodność i o emocje.
Te są co prawda ulotne, ale łatwiej przy tym odnosić efekty doraźne i propagandowe, a resztę ma załatwić twardy but władzy typu turańskiego typowy dla Rosji.
Wytłumaczeniem chyba było, że zaczynały się rozbiory Rzeczpospolitej poprzedzone zakrojoną na wielką skalę akcją propagandową Rosji na Zachodzie połączone ze skorumpowaniem elit zachodniej kultury, które mocno oczerniały i demonizowały Polaków, a w tej akcji niewątpliwie jedną z głównych ról odgrywał właśnie ten rosyjski ambasador.
Nie o prawdę więc mu chodziło a o efekt propagandowy.
Jaki to piękny romantyzm religijny.
Nie czytuje Pani mistyków katolickich więc sobie podrwiwa, bo zdaje się jest głucha w tym paśmie przeżywania metafizyki Wiary.
Nie potraficie Panowie zrozumieć, że wiary – zawierzania, NIE MOŻNA się nauczyć.
Ten zarzut to jakiś Pani wymysł, nikt niczego takiego na Legionie nie twierdził i nie twierdzi.
Gdyby to, co wynika z BIOLOGII PRAW NATURY, o których piszę, załączam źródła, a której wiedza jest IGNOROWANA, dotarło do Was Panowie, jest wielce prawdopodobne, że trudno byłoby ostać się z WIARĄ. Biologia tych praw pokazuje trudną PRAWDĘ- człowieka jako drapieżne, rywalizujące o rewir, reagujące na poziomie odruchów warunkowych, ZWIERZĘ – ssaka.Biologia tych praw pokazuje trudną PRAWDĘ- człowieka jako drapieżne, rywalizujące o rewir, reagujące na poziomie odruchów warunkowych, ZWIERZĘ – ssaka.
Był taki pan który rozpowszechniał podobne mądrosci, nazywał się Darwin. Z niego czerpał pełnymi garściami inny pan, zwolennik “człowieka cybernetycznego”, jak to Pani nazywa. Nazywał się Karol Marks.
O tym mówi CYBERNETYKA. Człowiek ma tylko dwa rodzaje problemów do rozwiązania : POZNAWCZE i DECYZYJNE.
Wedle prawd Wiary, które Pani zazwyczaj pomija, bo ich Pani nie przyswoiła i nie rozumie, człowiek jest czymś o wiele większym niż chce cybernetyka i na tym zasadza się zasadniczy konflikt między tezami chrześcijańskimi – gdy człowiek, jako obraz Boga i obdarzony Jego cząstką, ma zasadniczy cel swego istnienia: Zbawienie – a satanizmem lewacko-cybernetycznym, który chce zredukować człowieka do biologii zwierzęcia lub do maszyny.
Myślę, że wielu tak blogerów jak i gości Legionu byłoby wdzięcznych, gdyby zechciała Pani bardziej się kontrolować i nie głosić tutaj takich tez. Trochę usprawiedliwia Panią, że zasadniczo wpisy Pani są emocjonalne (te duże litery!) i pełne zamętu, nie zawsze wiadomo, o co Pani chodzi.
BYNAJMNIEJ nie podrwiwam.
Zupełnie nie udało mi się przekazać moich uczuć.
Jeszcze mniej udało mi się przekazać to, że popieram linię wyboru priorytetów do dyskusji wybraną przez p. Kopczyńskiego i z jakiego powodu:
Powód jest taki, że uważam za ratunek dla upadającej cywilizacji Lucyfera, niszczonej w diabelski sposób od strony nauki (medycznej ale nie tylko) POWRÓT do zasad na których wg. historiozofa Feliksa Konecznego opierała się cywilizacja ŁACIŃSKA (standard prawno ustrojowy).
Zarzucanie mi wiary w “darwinizm” czy “marksizm” jest całkiem chybione.
Nie mogę mieć za złe takiej fatalnej opinii, gdyż moje wypowiedzi są niedoskonałe.
Niestety, nie znalazłam linku do źródła tego standardu ale zależy mi na przekazaniu tych zasad, więc je zacytuję:
Trzy fundamenty Cywilizacji Łacińskiej:
1. Rzymskie prawo. (paremie łacińskie)
2. Filozofia grecka. (1. Prawda,2. Dobro,3. Piękno. PRAWDA odnosi się do PRAWDY W NAUCE !)
3. Moralność chrześcijańska-
Tu jest: DEKALOG, 7 grzechów głównych (pierwszym jest PYCHA)
Siedem darów Ducha Świętego (pierwsze dwa 1. mądrość,2. rozum)
oraz pozostałe, które katolicy znają a ja musiałam sobie przypomnieć po wielu latach.
Jest też Klasyczny kanon edukacyjny Cywilizacji Łacińskiej – Siedem Sztuk Wyzwolonych: Trivium: 1. Gramatyka,2. Logika,3. Retoryka.
Co do TRIVIUM, to rozwinięciem zasad jest CYBERNETYKA, nauka o informacji – sterowaniu. Jej twórcą jest nieżyjący Marian Mazur a kontynuatorem śp. Józef Kossecki.
—
Na czym człowiek powinien budować światopogląd: na wiedzy historiozoficznej, biologicznej i religijnej.
Tak uważam.
W cywilizacji łacińskiej mieściły się różne narody, ludzie różnych wyznań, niewierzący.
Obowiązywał STANDARD PRAWNO USTROJOWY łaciński.
Feliks Koneczny w Quincunx w HIERARCHII kategorii na pierwszym miejscu wymienił PRAWDĘ W NAUCE.
Jeśli Polska miałaby wnieść swój wkład w zniszczenie cywilizacji LUCYFERA, to priorytetem jest powrót do PRAWDY W NAUCE a zgodnie z TRIVIUM – powrót do prawdziwych DEFINICJI.
(płci, leku (szczepionka nigdy nie była lekiem, który jest dla chorych, obecnie nawet ta definicja jest ZMIENIONA!) śmierci (nie istnieje śmierć “mózgowa”!),
nie istnieje “bliźniak genetyczny”, ani “zakaźna i potencjalnie patogenna” nukleoproteina czyli wirus, szczepionki są truciznami, nawet PLACEBO nie jest placebem !
Sprawy oszustw dot. “klimatu” nie poruszam.
Wydaje mi się, że piszę zrozumiale.
Jeśli to wywołuje “zamęt”, to niestety muszę się ograniczyć w wypowiedziach CAŁKOWICIE.
Muszę się z tym pogodzić.
Zgoda jak również co dalszego rozwinięcia. Zrozumiałem, że ks. Tadeusz to właśnie miał na myśli.
Umetafizycznienie rozumiane w sensie dosięgnięcia sensu czyli przywrócenia Boga za pomocą wiary i rozumu. Bez wiary i rozumu się nie da.
Najprawdopodobniej nawiązuje Pani do tego fragmentu:
Podałem nazwiska ludzi wybitnych od których każdy, od pewnego etapu rozwoju intelektualnego, mógłby się czegoś nauczyć. Każdy też, w dorosłym życiu, może dobrać sobie kierunek nauki oraz nauczycieli w zależności od stopnia własnej dojrzałości.
Co w tym jest niezrozumiałego? Nie ma w tym tezy, że “zawierzenia” można się nauczyć.
Uważam, że rozwój intelektualny oraz nabywanie wiedzy oraz sprawności intelektualnej przydaje się i pozwala wyćwiczyć umysł. A po co nam wyćwiczony rozum? Chociażby po to, aby będąc katolikiem nie dawać się oszukiwać i zwodzić oraz umieć rozróżniać prawdę od kłamstwa, a z tym dzisiejsi katolicy mają problem dając się uwodzić ideologom i modernistom. Jestem zwolennikiem wiary i rozumu chodzących ze sobą w parze.
Oczywiście. Też pisałem o “zrozumieniu i wierze”, tylko nieco powyżej, w akapicie odnośnie wspólnotowej modlitwy do Boga Ducha Świętego.
Nie chciałem Pani urazić czy zniechęcić do pisania. Jeśli tak się stało, to przepraszam. Czasem ponosi nas temperament polemiczny. Pani punkt widzenia, nieco odrębny, wzbogaca jednak – co widać po tej polemice – wymianę myśli na naszym forum. A po to jest Legion. Pozdrawiam.
Szanowna Pani Mario
proszę pisać dalej – Pani wkład znacząco podnosi wartość niniejszego forum.
pozdrawiam cieplo!