Jak Jacek Sasin endekiem został

Jacek Sasin jest mi w pewnym sensie znany, bo jego happeningom  politycznym poświęciłem na przestrzeni kilkunastu lat blogowania kilka tekstów – na przykład ten.

Dlatego zwróciłem uwagę na osobę przypominającą Jacka Sasina w miejscu i okolicznościach zupełnie, ale to zupełnie do tej osoby nie pasujących.

Było to mianowicie 2 stycznia br. w Drozdowie, gdzie Roman Dmowski zmarł 2 stycznia 1939 roku, a dokładniej – w tamtejszym kościele, podczas mszy św. w intencji Romana Dmowskiego.

Nie ukrywam, że wzruszyłem się, a wzruszenie moje osiągnęło apogeum, gdy osoba przypominająca Jacka Sasina przystąpiła do komunii, wraz licznymi narodowcami (i tymi oznakowanymi – i tymi bez oznaczeń).


Ale kiedy się tak wzruszałem, przypomniałem sobie niedawne wystąpienie Prezesa Kaczyńskiego, gdy zapowiedział nową (kolejną nową) akcję, wzorowaną na metodzie śp. Charliego Kirka, który jeździł na debaty do twierdz lewactwa, czyli amerykańskich uniwersytetów (swoją drogą, odważna koncepcja, bo Charlie Kirk, swoją działalność śmiercią przypłacił, gdyż go jakiś lewacki snajper w końcu zabił, jak to w USA w modzie).

A może to jednak prawdziwy Jacek Sasin jest?

W każdym razie, po mszy poszło wszystko według Prezesowego wzoru.
Osoba podobna do Jacka Sasina przetransportowała się pod drozdowski dwór Lutosławskich, w którym to dworze zakończył życie Roman Dmowski, i tam, stojąc naprzeciw narodowych banerów, sztandarów i oślepiona błyszczącymi w słońcu „mieczykami Chrobrego”,

 

wygłosiła przemówienie, gdzieś pomiędzy przemówieniem miejscowego starosty (bardzo dobrym) i odczytaniem listu od Prezydenta Nawrockiego (ładnego bardzo), a gaworzeniem jakiegoś senatora.

Przemówienie osoby podobnej do Jacka Sasina było, jakie było, choć mnie osoba ta zaskoczyła deklaracją, że “jest gotowa bronić niepodległości Polski”(!) i to “przed zagrożeniami ze Wschodu i Zachodu” (!), jednak okoliczności niesprzyjające sprawiły, że organizatorzy, jako ostatniego mówcę, zaprosili do mikrofonu Leszka Żebrowskiego, który nie dość, że jest mówcą znakomitym, to do tego narodowcem prawdziwym, a nie malowanym i tego dnia, jak ma w zwyczaju, poprzedników, mówiąc kolokwialnie – przykrył.

Ponieważ podczas przemówień, miałem czas się osobie podobnej do Jacka Sasina przyjrzeć (a założyłem okulary), zauważyłem, że osoba ta jest od prawdziwego Jacka Sasina o przynajmniej 25 kg mniejsza.

Ja rozumiem stres, ale żeby tak w przeciągu półtorej godziny, aż tak drastycznie się zmienić?!

Po zakończeniu uroczystości podzieliłem się swoimi spostrzeżeniami z organizatorami, którzy zapewniali mnie, że ta osoba, to jednak najprawdziwszy Jacek Sasin.

Uff…

***

Po powrocie do Warszawy i ochłonięciu po wrażeniach (a w drodze powrotnej odwiedziliśmy jeszcze z kolegami zaprzyjaźnionego rolnika) zanalizowałem mechanizm opisanego wyżej fenomenu i według mnie wyglądał on tak:

Ty Jacek pojedziesz do Drozdowa
Tak jest!

Bo tam, jak co roku, endecy będą obchodzili rocznicę śmierci tej nacjonalistycznej kanalii, Dmowskiego Romana.
Ale Naczelniku! Najlepiej donosi Mariusz Męczennik! On zawodowiec jest! Ja to tylko tak… , czasami, amatorsko.

Cisza! Ja mówię!
Tak jest!

I wygłosisz tam przemówienie, ku czci tej kanalii nacjonalistycznej Dmowskiego Romana.
Ale…

Żadnych ale, bo wyślę Tobiasza!
Ale po co Tobiasza? Ja, ja pojadę – ja nawet już jadę!

Stój!
Przemówienie napiszesz i przyniesiesz mi do zatwierdzenia.
Żeby nie za ostrożne było – bo Partia-Matuszka w kłopotach (przejściowych) i trzeba ostro! Narodowo!
Tak jest!
Tylko, Naczelniku, jak oni mnie tam poznają i jeszcze pogonią…

Ty schudłeś jakieś 30 kilo i jedni cię poznają – inni nie, ale jak na mszy w kościele do komunii pójdziesz, to pomyślą, że to jednak możesz być nie ty.

A jak potem, przed dworem Lutosławskich, będziesz już przemówienie wygłaszał, to choć zostaniesz przedstawiony, to po żarliwym przemówieniu nikt cię tam palcem nie ruszy.
Ale na wszelki wypadek – zaraz do samochodu i chodu!

Bo my teraz, jak ogłosiłem, będziemy energicznie reagowali na podstępną ofensywę tych karłów z prawej strony, i będziemy objeżdżali powiaty, o!
Drozdowo wprawdzie nie powiat, ale to gniazdo reakcji, bo Ziemia Łomżyńska, to przed wojną siedlisko endeckiej zarazy było..
No to my ich teraz – zaskoczymy!

Tylko pamiętaj: masz być na mszy i na tej mszy, do komunii przystąpisz.
Tak jest – nawet dwa razy przystąpię, żeby wszyscy widzieli!

Nie, ma być raz!
Raz – a dobrze!
Żeby nikt nie miał wątpliwości, że my, to teraz nie tylko endecy, ale i katolicy!
Tak jest!

https://niepoprawni.pl/blog/fedorowicz-ewaryst/sasinogrod-czyli-jak-wiernota-sasin-warszawe-do-zabek-przylaczal

https://www.tysol.pl/a150800-prezes-pis-zapowiada-nowa-akcje-odwolujemy-sie-do-pomyslu-sp-charliego-kirka

 

O autorze: Ewaryst Fedorowicz