Fikcyjne debaty w mediach trzeciej eRP stanowią żelazny repertuar szkoły gadziego języka.
W ten nurt, od pewnego czasu, wkomponowała się również nowa stacja dla inteligentniejszej widowni. Jak wiemy lub nie wiemy, najbardziej szkodliwym głupcem jest głupiec inteligentny, wykształcony i “dobrze poinformowany”. Zadanie niełatwe, ale jak się powiedzie kanał zero otrzyma koncesję.



Kanał Zero niby rozbija oligopol mediów głównego nurtu, ale jednak nie
No bo to jest przecież klasyczna “opozycja” kontrolowana. Przeżyliśmy to już nie raz i znamy, znamy. Jednak tym razem myślałem, że Stanowski tak łatwo nie da się połknąć. Być może od początku był “połknięty” przez służby i potem tylko rozwijał ich projekt, biorąc od nich za to przywileje w starcie swego programu etc. ale płacąc w odpowiednim czasie upadkiem swojego “wolnościowego” wizerunku. Nie rozczarowuje mnie więc to, że okazuje się być jeszcze jedną marionetką systemu, ale to, że zgodził się by przebiegło to tak szybko i tak prostacko (patrz: ocenzurowana “dyskusja” z Kamratami o banderyzmie z udziałem “eksperta” czyli oficera prowadzącego kanału Arletą Bojko).
Błędnie oceniałem go – wedle miar peerelu – na poziomie takich cwanych graczy tamtego systemu, jak Daniel Passent czy Krzysztof Teodor Toeplitz. Każdy z nich, poza złajdaczeniem, miał jednak spory iloraz, wiele wdzięku w swoim zakłamaniu i poza tym trudnił się jeszcze czymś innym, co zaburzało ten obraz politruka. Passent był mężem uwielbianej przez półświatek artystyczny Agnieszki Osieckiej i pisywał felietony w Polityce – dowcipne i czytywane nawet przez antykomunistyczną inteligencję. Toeplitz zaś wydał parę zbiorów swych felietonów, które pisywał w Szpilkach, Kulturze itp., był też autorem zabawnego scenariusza do hitowego serialu tv Czterdziestolatek. To wszystko u nich obu podnosiło jednak o jakąś tam klasę wysługiwanie się reżimowi.
Stanowski jednak nawet do tego poziomu nie dosięga. Rzeczywiście, jego najwłaściwszym partnerem jest pan Mazurek, i na tym koniec. Wyżej nie podskoczy. Jest kontestatorem na krótki dystans, a poza tym – pełny koniunkturalizm. I wraz z tą koniunkturą ma przed sobą tylko jedną drogę: w dół.
Czym różni się narracja z poziomu zero, że Bandera może być bohaterem, bo osobiście nie mordował Polaków od narracji, że Hitler również, bo osobiście nie uczestniczył w mordach ma Polakach?
Chyba trzeba się spytać jakiegoś eksperta np. mojego ulubieńca Włodzia Krzaczastego. Który potrafi tak wykręcać kota ogonem, że z Brauna robi czarnego luda, a sam za młodu “tylko” uczestniczył w podtrzymywaniu żywota ustroju uznanego za totalitarny. Rzecz jasna Włodziu jest obecnie czysty jak łza i oddany demokracji (takiej która istnieje przez 1 dzień co 4 lata) aż do ostatniego tchu.
Kanał zero – standard. Pięknie się porusza w koleinie PiS v PO.
W innych tematach ciągle wchodzą na grabie politpoprawności.