Ważne jest, aby zrozumieć, że dramatyczne zmiany geopolityczne mogą działać jak „ogniwa”, wpływając na nasze życie jak łańcuch domina, który ujawnia się dopiero po latach. Potencjalny nie oznacza pewny. Jak podkreślam od lat – załamanie to proces, a nie wydarzenie.
◊
Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org
◊
Co wydarzy się dalej w Iranie? Dekapitacja, grzęzawisko czy III wojna światowa?
Zanim zacznę analizować sytuację na Bliskim Wschodzie i jej konsekwencje, chcę ostrzec, że analiza ta będzie w dużej mierze świecka i pełna niuansów. Co oznacza, że ludzie po obu stronach sporu będą się z tego powodu narzekać i biadolić. Szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie to.
Żeby było jasne, nie interesuje mnie „niedola” Palestyńczyków, reżim islamski w Iranie ani teorie spiskowe „groypersów” [“Groypers” (lub “Groyper Army”) to określenie na grupę skrajnie prawicowych, białych nacjonalistów i internetowych trolli -AC]. Uważam apele o empatię i współczucie dla społeczeństw islamskich za naiwne – są one całkowicie obojętne i wrogie wobec Zachodu, zawsze takie były. Zawierają również sojusze polityczne ze skrajnie lewicowymi organizacjami w USA i Europie z zamiarem doszczętnego zniszczenia Zachodu. Nie tracę czasu na zamartwianie się nimi.
Szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie również rząd Izraela i nie mam żadnego interesu w tym, czy przetrwa. W przeszłości organizacje wspierane przez Izrael przyczyniły się do powstania radykalnych grup lewicowych i nastrojów antykonserwatywnych w USA. Lewicowi aktywiści zwrócili się jednak przeciwko Izraelowi w ostatnich latach, więc raczej mają za swoje [od ang. poetic justice = akt sprawiedliwości (gdy ktoś cierpi za swoje złe uczynki) -AC].
Rozumiem, że wielu chrześcijan nie zgodziłoby się z tym stanowiskiem, wierząc, że Izrael jest jedynym zachodnim sojusznikiem sprawującym pieczę nad Ziemią Świętą. Twierdzę, że to zachodni chrześcijanie (a nie Izraelczycy) powinni zarządzać tym regionem, biorąc pod uwagę, że należał on do nas (za pośrednictwem Świętego Cesarstwa Rzymskiego) przez wieki, aż do inwazji muzułmańskich hord.
Wiem również, że w sieci działa wielu agentów dezinformacji, opłacanych przez obie strony. Izrael i rządy islamskie prowadzą te operacje cyfrowe nieustannie. Wydają ogromne sumy pieniędzy na zatrudnianie armii naganiaczy w mediach społecznościowych. Ich jedynym zadaniem jest zakłócanie szczerej dyskusji i wpływanie na opinię publiczną w Ameryce, by poparła jedną lub drugą stronę.
To wiele mówi o tym, jak ważna jest populacja USA dla geopolitycznej przyszłości świata. Każdy chce, żebyśmy wybrali jego drużynę albo znienawidzili jego przeciwnika.
Przede wszystkim interesuje mnie to, jak wydarzenia geopolityczne i nasze zaangażowanie wpłyną na Amerykę i jej interesy. W ostatnich latach nauczyłem się jednak, że łatwo jest przewidzieć wydarzenia, ale niekoniecznie ich skutki. Są ludzie, którzy uważają, że każdy konflikt międzynarodowy lub kryzys zakończy się globalną katastrofą.
Jak dotąd nic takiego nie miało miejsca. Oczywiście, wystarczy odpowiedni kryzys, by wywołać Czarnego Łabędzia. Myślę, że właśnie w tym miejscu wielu z nas, przedstawicieli mediów alternatywnych, buduje latarnie morskie, odstraszając statki od skalistych brzegów każdego incydentu, który mógłby przerodzić się w osobliwość definiującą koniec świata.
Ważne jest, aby zrozumieć, że dramatyczne zmiany geopolityczne mogą działać jak „ogniwa”, wpływając na nasze życie jak łańcuch domina, który ujawnia się dopiero po latach. Potencjalny nie oznacza pewny. Jak podkreślam od lat – załamanie to proces, a nie wydarzenie.
Wiosną 2024 roku w moim artykule „Iran kontra Izrael: co dalej, skoro padły już strzały?” przewidziałem rozwój nieuniknionej wojny między Iranem a Stanami Zjednoczonymi (z Izraelem jako inicjatorem lub wygodnym uzasadnieniem) i argumentowałem, że sytuacja ulegnie eskalacji wiosną 2025 roku. Pomyliłem się o rok.
W tym artykule przewidziałem początkowe ataki powietrzne na główne cele. Przewidziałem zamknięcie Cieśniny Ormuz przez Iran (co już nastąpiło). Przewidziałem lądowa inwazję Izraela na Liban (co jeszcze nie nastąpiło), a następnie ostateczną lądową inwazję wojsk USA i Izraela na Iran.
Bezpośrednie konsekwencje mogą obejmować gwałtowny wzrost cen ropy naftowej i gazu (ponad 20% światowych dostaw ropy naftowej przepływa przez Cieśninę Ormuz). Istnieje również zwiększone prawdopodobieństwo planowanych i niezależnych ataków terrorystycznych (niedawna strzelanina w Austin w Teksasie wydaje się być pierwszym tego typu przypadkiem). Istnieje niebezpieczeństwo potencjalnego poboru do wojska, jeśli wojna będzie trwała dłużej niż kilka lat lub jeśli przerodzi się w okupację związaną z dużą rebelią.
Wreszcie, istnieje rosnące prawdopodobieństwo nasilenia się wrogości wobec Rosji i Chin, co ostatecznie doprowadzi do wybuchu wojny światowej. Jest to najgorszy scenariusz konfliktu, a niekoniecznie najbardziej prawdopodobny.
Na przykład w Wenezueli „czarni pillerzy” lamentowali i wściekali się z powodu operacji Donalda Trumpa z czarną torbą [black-bag operation], która doprowadziła do schwytania nielegalnego dyktatora Nicolasa Maduro. Twierdzili z przekonaniem, że ta akcja zapoczątkuje swoistą II Wojnę Wietnamską. Byli w błędzie.
Miliony Wenezuelczyków na całym świecie cieszyły się, a ludność Wenezueli nie zrobiła nic w imię przywrócenia Maduro. Krytycy Trumpa zignorowali oklaski obywateli Wenezueli i argumentowali, że ich opinie nie mają znaczenia.
Dlaczego? Ponieważ ich poparcie dla inwazji Trumpa jest niewygodne dla narracji, że jest on „bezmyślnym podżegaczem wojennym” i „zdradza swój elektorat”. To dziecinna reakcja na złożoną dynamikę geopolityczną.
Wiele dyktatur zasługuje na unicestwienie. Libertariańska metodologia siedzenia i nicnierobienia, a jednocześnie narzekania na ludzi, którzy podejmują działania, staje się coraz bardziej nieaktualna. Amerykańska opinia publiczna nie jest inspirowana biernością. Nie oznacza to, że powinniśmy iść na wojnę z Iranem, ale myślę, że amerykańscy patrioci mają już dość podbudowujących ego debat na temat teorii konstytucyjnych i ideologicznych. Chcą zobaczyć rezultaty.
Jeśli chodzi o moralne uzasadnienie, to istnieją racjonalne argumenty za dekapitacją islamskiego reżimu w Iranie. Rząd irański stosuje tę samą brutalną teokratyczną opresję, jaką widzieliśmy u talibów w Afganistanie, ale na skalę przemysłową. Jeśli jesteś kobietą, dysydentem politycznym lub członkiem mniejszości religijnej w Iranie, nie masz żadnych praw i możesz zostać aresztowany lub zamordowany z dowolnego powodu w dowolnym momencie.
To, że muzułmanie zgadzają się z konserwatystami, że aktywiści transseksualni to drapieżni szaleńcy, nie oznacza, że mamy ze sobą cokolwiek wspólnego.
Większość krytyków będzie argumentować, że zmiana reżimu w Iranie ma przynieść korzyści jedynie Izraelowi, a nie Irańczykom. W rzeczywistości przynosi korzyści WIELU krajom, nie tylko Izraelowi. Twierdziłbym również, że PRAWDZIWYM celem Trumpa jest prawdopodobnie dalsza izolacja Chin od międzynarodowych źródeł ropy naftowej, podczas gdy Izrael jest kwestią drugorzędną (lub użyteczną wymówką).
Strategia Trumpa dotycząca dekapitacji Wenezueli, jego polityka wobec Kanału Panamskiego i ataki na Iran skutecznie odcięły Chiny od około 20% zasobów ropy naftowej. To istotne i może radykalnie zmienić chińskie wysiłki na rzecz rozwoju militarnego. Należy jednak pamiętać, że to, że Trump miał rację w sprawie Wenezueli, nie oznacza, że będzie miał rację w sprawie Iranu.
Stany Zjednoczone są bardzo dobre w eliminowaniu wrogich dowództw i wysadzaniu rzeczy w powietrze. Jesteśmy kompletnie nieudolni, jeśli chodzi o okupację i właśnie w tym obszarze zawsze przegrywamy. Okupacja wymaga poparcia większości lokalnej ludności. Bez niego nie ma sensu.
W Iranie Trump MOŻE mieć to, czego pragnie. Musimy poczekać i zobaczyć, jak zareaguje ludność Iranu na ataki dekapitacyjne. Jeśli zbyt duży odsetek społeczeństwa poprze islamistów, ograniczone ataki będą musiały przekształcić się w wojnę lądową, a wojna lądowa bez sojuszy wewnętrznych zamieniłaby się w grzęzawisko.
Pozostaje jeszcze kwestia Cieśniny Ormuz. Oczyszczenie cieśniny i utrzymanie jej w działaniu będzie trudne. Iran może miesiącami utrudniać transport ropy, atakując tankowce tysiącami dronów. Nie muszę chyba tłumaczyć, co jeden dron Shahed potrafi zrobić ze statkiem załadowanym łatwopalnym olejem.
Gdyby to była moja operacja, zaatakowałbym cieśninę artylerią dalekiego zasięgu lub pociskami balistycznymi, wspieranymi przez drony zwiadowcze. Wystarczy jeden duży zatopiony statek, żeby zamknąć Ormuz na tygodnie. Taka kwestia pojawi się, JEŚLI ataki Trumpa na wysokich urzędników nie wywołają rewolucji społecznej.
Zamknięcie Ormuzu będzie oznaczać wyższe ceny gazu (choć podejrzewam, że częścią strategii Trumpa jest wykorzystanie wenezuelskiego eksportu ropy do zniwelowania wąskiego gardła w Ormuzie). Jeśli Trump nie utrzyma cen na względnie niskim poziomie, amerykańska opinia publiczna będzie bardzo niezadowolona. Spędziliśmy już cztery lata cierpiąc z powodu inflacji Bidena. Nie jesteśmy w stanie wchłonąć więcej.
Zaangażowanie Rosji i Chin w regionie wydaje się ograniczać do sprzedaży broni i logistyki. Rosja zawarła traktat o partnerstwie strategicznym z Iranem, ale nie zawiera on klauzuli o wzajemnej obronie. Znacznie bardziej martwi mnie to, że elity w Europie robią wszystko, co w ich mocy, aby wywołać wojnę światową z Rosją, ingerując w sytuację na Ukrainie.
Mówiąc o tym DRUGIM konflikcie na wschodzie, interesujące jest dla mnie to, że za rządów Bidena Demokraci żarliwie i zaciekle domagali się bezpośredniej konfrontacji z Rosją w sprawie Ukrainy. Podobnie jak w przypadku Iranu, to po prostu kolejny kraj, który ma z nami niewiele wspólnego, a jednak chętnie zaryzykowaliby nuklearny konflikt z powodu tego zagranicznego uwikłania. Dlatego w ogóle nie traktuję poważnie lewicowców, jeśli chodzi o ich antywojenną retorykę.
Jeśli chodzi o Izrael, tak, w tej sytuacji zachowują się jak bandyci. Wiedzą, że tak jest. Jestem pewien, że w głębi duszy są z tego dumni. Nigdy nie byliby w stanie stoczyć tej wojny sami. Ale nie zamierzam płakać nad upadkiem muzułmańskiej teokracji tylko dlatego, że Izrael coś na tym zyskuje.
Problemem jest Ameryka i to, czy ta wojna wymknie się spod kontroli i przerodzi się w globalny kryzys, który nam zaszkodzi. Przyznaję, że Trump wykazał się talentem do przeprowadzania ograniczonych operacji wojskowych o dalekosiężnych skutkach i to niewielkim kosztem. Wielokrotnie udowodnił, że incele się myliły.
Sekretarz Obrony Pete Hegseth zapewnia, że nie będzie żadnego impasu. Jeśli uda się to osiągnąć, będzie to największa sztuczka magiczna administracji Trumpa.
Jeśli to się nie uda, rezultatem będzie chaos i rozpad społeczny w Iranie, a następnie bałkanizacja, wojny plemienne i powstańcze zamieszki daleko poza granicami kraju. Próba uporządkowania tego bałaganu prawdopodobnie doprowadziłaby do takiej samej nieudanej okupacji, jakiej doświadczyły Stany Zjednoczone w Iraku i Afganistanie.
To hazard, który grozi ostrym podziałem w konserwatywnej bazie. Ryzykuje również powrót ekstremistycznej lewicy do władzy. Każda poważna katastrofa pod rządami Trumpa mogłaby służyć interesom globalistów, którzy chcieliby wykorzystać kryzys do dalszej demonizacji idei nacjonalizmu i konserwatyzmu.
W tym momencie jedynym rozwiązaniem musiałaby być totalna i bezlitosna krucjata, z administracją Trumpa lub bez niej.
Jeśli chcemy chronić nasze dzieci i przyszłość w ogóle, lewicowa sekta nigdy więcej nie może przejąć władzy. Migranci z Trzeciego Świata nie mogą pozostać w USA. A globaliści nie mogą pozostać inżynierami społecznymi wpływającymi na wydarzenia na świecie.
Wielu przeciwników elit postrzega poważną porażkę Trumpa jako okazję do „odpalenia imprezy”. Postrzegają chaos jako szansę na ostateczne zakończenie szerszej, ukrytej wojny z globalistami i multikulturalizmem. Nie jestem pewien, czy się z tym nie zgadzam. Wiem jednak, że kosztowałoby to znaczną liczbę niewinnych istnień, ale być może nie da się tego uniknąć.
Sukces lub porażka prezydentury Trumpa niewiele zmieniają w kwestii naszej ostatecznej odpowiedzialności za zapewnienie, że globaliści staną przed sądem.
Na razie obstawiam upadek irańskiego rządu i zwycięstwo Trumpa po kilku miesiącach ograniczonych ataków i tajnych operacji. W międzyczasie spodziewam się fali prób ataków terrorystycznych, jeszcze większej liczby zamieszek opłacanych przez organizacje pozarządowe, organizowanych przez lewicowych aktywistów, a prawdopodobnie także nadzwyczajnej akcji Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) mającej na celu deportację większości muzułmańskich imigrantów z kraju. Cynicy mówią, że „nic się nie dzieje”, chyba że coś się dzieje. Miejcie oczy szeroko otwarte.
________________________
What Happens Next In Iran? Decapitation, Quagmire Or WWIII?, Brandon Smith, March 4, 2026
◊
Więcej: Iran

Dla zainteresowanych.
_________
Europoseł Grzegorz Braun o wojnie z Iranem i o tym, czym może skończyć się dla nas [13min]
Alternatywnie w serwisie pl1 tv:
Europoseł Grzegorz Braun o wojnie z Iranem i o tym, czym może skończyć się dla nas