Szokujące dane. Aż 56 proc. Polaków nie rozumie znaczenia podstawowych pojęć typu: demokracja, racja stanu

Warszawa 24.07.2017 Manifestacja przeciwników ustaw sejmowych zmieniających ustrój Sądu Najwyższego. Fot.Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

 

Zgodnie z wynikami sondażu Kantar Public, przeprowadzonego dla “Rzeczpospolitej”,  większość badanych nie ma zielonego pojęcia o tym, co dzieje się w Polsce i w Europie.

Powyższa konkluzja może się wydać zaskakująca, dlatego postanowiłem ją krótko uzasadnić. Warto podkreślić na wstępie, że sondaże często posługują hasłami wojny propagandowej, używając pojęć, które w świadomości przeciętnego odbiorcy wywołują skojarzenia z fałszywymi desygnatami. Dotyczy to np. takich pojęć jak UE, Europa i demokracja.

Mało który z ankietowanych ma np. świadomość, że głównym patronem tzw. Unii Europejskiej jest komunista, którego manifest komunistyczny – projekt stworzenia porządku totalitarnego w Europie został uznany przez Komisję Europejską jako główny drogowskaz rozwojowy.

Nazywany „Europą pierwszej prędkości” projekt z Ventotene został wymieniony w opublikowanym dokumencie KE  jako jedyna perspektywa rozwojowa.

Zaktualizowany projekt Spinellego zakłada likwidację państw narodowych, likwidację samowystarczalności ekonomicznej poszczególnych obszarów narodowych, utworzenie postnarodowej federacji z jednym centralnym rządem, ponadnarodową armią, jedną walutą, bez wolnego rynku, a także bez demokracji. Warto zacytować też fragment dotyczący własności prywatnej: „Własność prywatna musi być – w zależności od sytuacji – zniesiona, ograniczona, skorygowana albo rozszerzona i to nie według jakiś dogmatycznych zasad”.

“Nowe państwo powstanie dzięki dyktaturze rewolucyjnej partii i dla nowej, prawdziwej demokracji.”

„Nieprzydatni starzy zostaną wyeliminowani, a wśród młodych trzeba obudzić nową energię.”

Jak przystało na głównego patrona unii posteuropejskiej imię i nazwisko owego trockistowskiego degenerata widnieje nad wejściem do parlamentu Europejskiego.

Z powyższego wynika niezbicie, że każdy kto odwołuje się do UE jako do symbolu europejskości i pozytywnych wartości jest przysłowiowym skończonym idiotą. Podobnie rzecz ma się do walki o tzw. demokrację. Redakcja Ekspedyt.org przeprowadziła swego czasu rozmowy z członkami KOD, którzy nie potrafili wyjaśnić samego pojęcia demokracji, a także zróżnicować jej pod względem możliwych rodzajów. Swoistym kuriozum była wypowiedź jednej osoby, która negowała aspekt moralny i prawny postulatu zapłaty przez Niemcy reperacji za zniszczenia wojenne dokonane w Polsce:

Niemcy nie powinni płacić Polsce reperacji, bo Polacy w czasie wojny też niszczyli.

Oczywiście, każdy przeciętny obrońca demokracji, przeżywszy poznawczy dysonans dotyczący planów dzisiejszej eurokomuny wpadnie we wściekłość negując powyższe fakty.

Wyniki sondażu Kantar Public

W sondażu Kantar Public ankietowani mieli odpowiedzieć na pytanie: “Czy Pana(i) zdaniem pod rządami PiS demokracja w Polsce jest zagrożona?”. Nie wiadomo oczywiście o jaki rodzaj demokracji chodzi, ale założywszy np., że chodzi o demokrację liberalną, którą Jan Paweł II nazwał demokracją bez wartości, to im bardziej jest zagrożona tym lepiej. Niestety, u przeciętnego widza telewizji TVN emocje dominują nad intelektem, funkcjonując na poziomie odruchu Michnika- Pawłowa, zaburzają percepcję zjawiska “zagrożenia demokracji”.

Ponad połowa badanych (56 proc.) wskazała w sondażu, że demokracja jest zagrożona. Jak się okazuje,  z tego właśnie powodu zamiast cieszyć się z owego – przyznajmy szczerze – niewielkiego zagrożenia, mediopaci są zmartwieni.

Sprowadzeni przez polskojęzyczne media do roli bezmyślnej tłuszczy, demonstrujący pod komunistycznymi symbolami, obrońcy demokracji nie rozumieją, że toczy się gra na poziomie międzynarodowym o wyłączenie Polski z procesu tworzenia Trójmorza, będącego naturalną alternatywą dla komunistycznego projektu wspieranego przez Niemcy, Francję i Włochy.

Nie lepiej wyglądają preferencje polityczne polskich zombi, którzy deklarują poparcie dla targowicy optującej za „pierwszą prędkością” procesu pozbywania się przez państwo polskie ostatnich atrybutów niezależności.

W powyższym kontekście należy stwierdzić, że brak jakiejkolwiek polityki informacyjnej/edukacyjnej w tym zakresie, stawia PiS w jednym szeregu ze środowiskami odpowiedzialnymi za proces ogłupiania dużej części polskiego społeczeństwa.

______________________________________________________________________________________________________________

Fot. Twitter

O autorze: CzarnaLimuzyna