Lewacki wymyk księcia Myszkina. Kara śmierci

AI

Nie pamiętam dokładnie „Idioty” Dostojewskiego, ale kojarzę, że postać głównego bohatera zawierała w sobie nieokiełznany nadmiar wrażliwości, który uczynił go, w oczach otoczenia, „idiotą”. Jedna rzecz szczególnie zwróciła moją uwagę – wypowiedź o domniemanym cierpieniu zbrodniarza tuż przed egzekucją.

„Niech pan wierzy albo nie, ale jak [przestępca – T.H.] wchodził na szafot, to płakał i był blady jak papier. […] Co się wtedy dzieje z jego duszą, do jakich spazmów się ją doprowadza? To jest poniewieranie duszy, nic więcej. […] A przecież najgorszy, najokropniejszy ból tkwi może nie w ranach, tylko pewności, że dokładnie za godzinę, za dziesięć minut, za pół minuty, teraz, właśnie w tym momencie dusza wyleci z ciała i przestaniesz być człowiekiem. I że to się stanie na pewno, nieodwołalnie. Najważniejsze jest to, że na pewno. […]  powiem panu, co myślę: śmierć za zabójstwo to kara niewspółmiernie przewyższająca przestępstwo. Zabójstwo z wyroku jest niewspółmiernie straszniejsze od zwykłego morderstwa. Człowiek, którego zabija bandyta – zarzyna nocą w lesie albo morduje w jakiś inny sposób – zawsze ma jeszcze nadzieję, że się uratuje. Do ostatniej chwili. […] A przy zabójstwie z wyroku tę ostatnią nadzieję, z którą lżej umierać, odbiera się na pewno. Na tym polega wyrok. I w tej pewności, że na pewno już nie uciekniesz, tkwi cała straszliwa męka, i nie ma od niej nic straszniejszego na świecie. […] Kto powiedział, że ludzka natura może to znieść i nie popaść w szaleństwo? Po co takie znęcanie się – ohydne, niepotrzebne, bezsensowne?”

/F. Dostojewski, Idiota, przeł. J. Gładyś, Kraków 2011, s. 27–29./Link/

„Idiota”? Nie. Gorzej: lewak. Lewak, który kieruje swoje współczucie w kierunku zbrodniarza ponoszącego zasłużoną karę. Dokładnie w tym samym kierunku w którym dzisiejsze lewactwo kieruje pieniądze i swoją zapalczywość w celu promocji i niejednokrotnie obrony przed wymiarem sprawiedliwości zboczeńców, gwałcicieli i morderców.

Jest jednak rzecz gorsza. Polscy katolicy z którymi miałem okazję niejednokrotnie rozmawiać mają podobne zdanie na temat kary śmierci, myląc lewacką propagandę i herezje byłego biskupa Rzymu, Franciszka z tradycyjną nauką Kościoła katolickiego.

Ewangelia nie zakazuje kary śmierci

39 Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: «Czyż ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». 40 Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? 41 My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił». 42 I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». 43 Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś będziesz ze Mną w raju». /Łk, 23, 39-43/

Powtórzę raz jeszcze, bo współcześni ludzie mają problem z czytaniem i rozumieniem.

My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił.

Kara, którą ponosiło dwóch łotrów była sprawiedliwą i słuszną w przeciwieństwie do mordu sądowego, którego dokonano na Jezusie. Popełnili go Żydzi i Rzymianie, w wśród nich ci, którzy „mieli diabła za ojca” oraz ci, którzy „nie wiedzieli, co czynią”. Męka i śmierć, które zostały zadane Jezusowi miały dodatkowo demokratyczną pieczęć jednomandatowego okręgu wyborczego. Podczas głosowania złoczyńca Barabasz wygrał z Chrystusem.

Sprawiedliwa kara śmierci zadana łotrom nie przeszkodziła jednemu z nich w okazaniu skruchy i uzyskaniu Bożego przebaczenia. Upada więc argument, że kara śmierci zabiera skazańcowi czas potrzebny na nawrócenie. Drugi łotr, nazywany złym drwił do samego końca.

Nie można wynosić ponad Sprawiedliwość domniemaną korzyść dla Zbrodniarza poprzez rezygnację z kary lub jej obniżenie, urągając w ten sposób cierpieniu jego ofiary i cierpieniu rodziny oraz osób bliskich, co ma często miejsce we współczesnym świecie.

Św. Tomasz z Akwinu w Sumie Teologicznej wyraził swoje stanowisko odnośnie kary śmierci w następujący sposób:

„Tego rodzaju grzeszników, od których raczej szkody spodziewać się można dla innych aniżeli poprawy, zarówno prawo boskie jak i ludzkie nakazuje skazywać na śmierć. Czyniąc to, sędzia kieruje się nie nienawiścią, lecz miłością, dla dobra społeczeństwa, które ma większą wartość niż życie jednostki. Co więcej, śmierć wymierzona przez sędziego przynosi pożytek grzesznikowi: jest ekspiacją za winy, jeśli się nawróci, a kładzie kres winie, jeśli się nie nawróci, ponieważ odbiera się mu możność dalszego dokonywania występków” (II–II, q. 25, a. 6, ad 2). /link/

W innym miejscu Akwinata odpowiada pozytywnie na pytanie o prawo prawowitej władzy państwowej do karania śmiercią przestępców:

„Jeśli jakiś człowiek jest niebezpieczny dla całej społeczności i swoim grzechem psuje drugich, jest rzeczą chwalebną i zdrową zabić go celem zachowania dobra wspólnego, gdyż “odrobina kwasu zakwasza całe ciasto”, jak mówi św. Paweł (Gal 5, 9)”.

/Św. Tomasz z Akwinu, Summa Teologiczna, tom XVIII, zagadnienie 64, artykuł 2/

W XX w. o prawowitości kary śmierci wypowiedział się m. in. Pius XII:

„Jeżeli chodzi o egzekucję skazanego na śmierć, państwo nie rozporządza prawem życia osoby. W takim przypadku władza publiczna ogranicza się do pozbawienia skazanego wartości życia jako zadośćuczynienie za jego winy, przez które on sam już pozbawił się prawa do życia.”

W pierwszym wydaniu Katechizmu, z roku 1992, czytamy:

“Ochrona wspólnego dobra społeczeństwa domaga się unieszkodliwienia napastnika. Z tej racji tradycyjne nauczanie Kościoła uznało za uzasadnione prawo i obowiązek prawowitej władzy publicznej do wymierzania kar odpowiednich do ciężaru przestępstwa, nie wykluczając kary śmierci w przypadkach najwyższej wagi (KKK 2266)”.

Bezsensowne argumenty przeciwników sprawiedliwej kary

Przeciwnicy kary śmierci cytują zazwyczaj fragmenty Ewangelii nie odnoszące do karania za najgorsze zbrodnie, lecz do relacji z bliźnim, z prześladowcą, z nieprzyjacielem. Ogromna część indoktrynowanych współcześnie katolików nawet nie wie, że są grzechy, które nigdy nie zostaną wybaczone przez Boga. Mówił o tym Chrystus, a św. Jan nie zalecał, aby się modlono za tych, którzy popełniają grzech niosący śmierć.

Jednym z argumentów jest przywołanie piątego przykazania „nie zabijaj”, co w kontekście przytoczonego powyżej uzasadnienia oraz prawdziwego sensu wynikającego ze znaczenia hebrajskich słów, jest bezsensowne i całkowicie chybione.

Pisałem już o tym, ale przytoczę raz jeszcze wyjaśnienie, które zostało poczynione przez trzy osoby.

Typy kary, które Pan Bóg zastosował, kształcąc najpierw naród Izraela, a później wszystkie narody, te same typy praktyk Boskiego Sędziego wolno (stosować) na gruncie prawa naturalnego

– I –

Ks. prof. Tadeusz Guz

wyraźnie stwierdza, że należy odróżnić od siebie dwa fakty i dwa pojęcia jakimi są zabójstwo i kara śmierci. Tak samo należy odróżniać sprawcę zabójstwa od osoby, która wyznacza lub wykonuje karę śmierci.

… Ja kompletnie nie mogę zrozumieć dlaczego na forum publicznym, łącznie z wewnętrzną dyskusją wewnątrz Kościoła rzymskokatolickiego, nie odróżnia się bytowo i językowo i tym samym nie ocenia się prawno-moralnie różnie takich pojęć czy faktów jak zabójstwo i jak kara śmierci.

Czyli pierwsza rzecz dla rozmowy nad tym zagadnieniem to jest uściślenie, że nie rozumiemy pod pojęciem kary śmierci zabójstwa.

Dlaczego to jest, kochani państwo, ważne? Dlatego, że od tego zależy ocena prawno-moralna podmiotu, który dokonuje zabójstwa, względnie wyznacza lub przeprowadza karę śmierci. /Ks.prof.Tadeusz Guz: kara śmierci sprawiedliwa?/

– II –

Ks. prof. Waldemar Chrostowski

o piątym przykazaniu:

Gdybyśmy chcieli przełożyć dokładnie to przykazanie na język polski, to musielibyśmy powiedzieć: „Nie morduj”, „Nie dopuszczaj się morderstwa”.

Ja cały czas mówię: przykazanie „Nie zabijaj”, ale mam w głowie to Lo tirtsach — Nie morduj, nie zarzynaj, czyli nie zadawaj śmierci z okrucieństwem.

Słowo “ratsach” oznacza dosłownie mordować, zarzynać.

Ono niesie w sobie element okrucieństwa, ono niesie w sobie pierwiastek przemocy. Są w języku hebrajskim trzy słowa, trzy czasowniki, które są odnoszone do rzeczywistości śmierci, umierania, zwłaszcza zadawania śmierci. Otóż najczęstszym czasownikiem w Piśmie Świętym jest słowo harab. Harab znaczy zabijać, ale zabijać np. w bitwie. Tam, gdzie jest wielu żołnierzy, gdzie jedni drugich zabijają, używa się zawsze czasownika harab. Jest jeszcze jeden czasownik hemit, znaczy uśmiercać. A więc gdy się kogoś na śmierć skazuje, gdy dochodzi do świadomie wymierzanej kary, to się mówi hemit. Natomiast ratsach jest w kontekście zarzynania, mordowania. /Piąte przykazanie: „Nie zabijaj”/

– III –

Paweł Jędrzejewski “Forum Żydów Polskich”

Tora odróżnia „zabijanie”, od „morderstwa”. W Torze hebrajskie Lo tircach nie oznacza „nie zabijaj”, lecz „nie morduj”. Lo taharog oznaczałoby „nie zabijaj”!
Sprawa jest prosta i jednoznaczna: hebrajski czasownik użyty w wersetach Szemot 20, 13 i Dewarim 5, 17 oznacza, że zakaz dotyczy mordowania.
W języku hebrajskim „zabójstwo” to hariga, czasownik określający zabijanie to leharog, a zdecydowanie nie ten czasownik został zastosowany w Torze. Tora używa czasownika lircoach, który w formie zakazu przyjmuje formę Lo tircach („Nie morduj”), recach oznacza „morderstwo” a roceach – „mordercę”. Tam po prostu nie ma Lo taharog, czyli „Nie zabijaj”. /Przykazanie „nie zabijaj” nie istnieje!/

Ostatnie cytaty i argumenty

Za sprawiedliwą karą śmierci opowiedziało się wielu Ojców Kościoła, Świętych i papieży.

Bóg (…) źródło sprawiedliwości zachował dla siebie prawo władzy nad życiem i śmiercią. (…) Życie ludzkie jest nietykalne, z wyjątkiem uzasadnionej obrony własnej, wojny sprawiedliwej prowadzonej sprawiedliwymi metodami oraz kary śmierci, wymierzonej przez władze publiczne za wyjątkowo poważne i bardzo konkretne oraz dowiedzione przestępstwa.

– Pius XII/link/

 

O autorze: CzarnaLimuzyna

Wpisy poważne i satyryczne