MOTTO: Obojętnie czym zastąpimy naukę Jezusa Chrystusa będzie to zawsze coś gorszego, co zaprowadzi nas w najlepszym przypadku na manowce, a w najgorszym do piekła.
19 listopada tego roku, podczas specjalnego nagrania „CNBC Meets: Legacies” Hannah Rothschild bajdurzyła o „przywilejach, obowiązkach i kształtowaniu wielowiekowego dziedzictwa rodzinnego”.
Rothschildowie to żydowska rodzina bankierska, która wzbogaciła się na spekulacjach, lichwie i finansowaniu wojen. Według Wikipedii znaczna część rodziny (choć nie wszyscy) wspomagała powstanie państwa Izrael.
Intelektualną atmosferę dzieciństwa pani Rothschild kształtował m.in. stały gość w jej rodzinnym domu – Isaiah Berlin, filozof żydowski z Rygi, twórca koncepcji dwóch wolności.
A teraz uwaga do Czytelnika. Wszystko, co od tej pory przeczytasz służy refleksji w formie pytania: co jest warta ludzka (żydowska) idea ulepszania świata w oderwaniu od Objawienia Bożego? Jakie przynosi owoce?
Dwa fragmenty
Pierwszy z omówienia eseju i jego konsekwencji „Doktryna wolności Isaiaha Berlina ;Beata Polanowska- Sygulska” Drugi cytat, jak balsam po uprzednich rozważaniach, to Słowo Boże. Zalecam przeczytać w całości klikając w linki.
Doktryna wolności Isaiaha Berlina
Berlin dokonuje rekonstrukcji wyróżnionych przez siebie idei na podstawie myśli politycznej od starożytności po współczesność, opatrując je mianem odpowiednio: wolności negatywnej (inaczej „wolności od”) i wolności pozytywnej (czyli „wolności do”).
Wprowadzone rozróżnienie pozwala na jednoznaczne oddzielenie liberalnego credo od jego „jakobińskich, socjalistycznych i komunistycznych kuzynów”. Zgodnie z interpretacją Berlina liberałowie dążą do ograniczenia władzy jako takiej, podczas gdy pozostali pragną, by została ona złożona w ich ręce. Trzonem liberalnego wyznania wiary jest wolność negatywna, rozumiana jako brak przeszkód dla potencjalnych ludzkich wyborów, jądrem zaś wszystkich emancypacyjnych teorii politycznych – z socjalistycznymi i komunistycznymi na czele – jest wolność pozytywna, utożsamiana z dążeniem do bycia swoim własnym panem.
Oba pojęcia nie są od siebie zbyt odległe logicznie, niemniej w ciągu historii rozwijały się w rozbieżnych kierunkach, co – zgodnie z diagnozą Berlina – doprowadziło do bezpośredniego konfliktu między nimi. W przekonaniu filozofa oba wyróżnione przez niego rozumienia wolności i nadbudowane nad nimi koncepcje mogą prowadzić do społecznego zła i de facto wielokrotnie je wywoływały. Każda z nich ma niejako na swoim koncie skrajną niesprawiedliwość i ludzkie cierpienie.
Potwierdzają to niezbite, historyczne fakty. Niemniej pozytywne ujęcie wolności charakteryzuje się szczególną podatnością na wypaczenia. Uwikłane w nim, niezwerbalizowane założenia niosą ze sobą specyficzne niebezpieczeństwo – oto „wolność do” może zostać przekształcona w swoje przeciwieństwo i nadal korzystać z pozytywnych skojarzeń, jakie budzi pierwotny, szlachetny ideał.
Z tych względów filozof opowiada się za negatywnym spojrzeniem na wolność, wiążącym ją ze sferą niezależności jednostki, nie zaś z samodoskonaleniem. Przy wszystkich zarzutach, jakie można wysunąć pod adresem ideału „wolności od” nie jest on w tym stopniu podatny na nadużycia, jak jego alternatywne, pozytywne ujęcie.
Teza Isaiaha o pluralizmie wartości nie tylko uderzyła w rozmaite totalitarne teorie wolności pozytywnej, lecz także poważnie zachwiała teoriami moralnymi, dominującymi w jego środowisku. […] Podłożono bombę w akademii […] / C. Taylor, Plurality of Goods, [w:] The Legacy of Isaiah Berlin, red. M. Lilla, R. Dworkin,R.B. Silvers, New York 2001, s. 117./
Wersety Biblijne o wolności
Trwajcie więc w tej wolności, którą nas Chrystus wyzwolił, i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli.
Pan zaś jest tym Duchem, a gdzie jest Duch Pana, tam i wolność.
Jeśli więc Syn was wyzwoli, będziecie prawdziwie wolni.
Bo wy, bracia, zostaliście powołani do wolności, tylko pod pozorem tej wolności nie pobłażajcie ciału, ale z miłości służcie jedni drugim.
Wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne. Wszystko mi wolno, ale ja nie dam się niczemu zniewolić.
A będę chodził drogą przestronną,
bo szukam twoich nakazów.
Duch Pana BOGA jest nade mną,
bo PAN mnie namaścił, abym głosił dobrą nowinę cichym,
posłał mnie, abym opatrzył rany skruszonym w sercu,
abym zwiastował uwięzionym wyzwolenie,
a związanym otworzenie więzienia.
Liczne są cierpienia sprawiedliwego,
ale PAN uwalnia go od nich wszystkich.
Jak ludzie wolni, ale nie jak ci, którzy używają wolności jako zasłony dla zła, lecz jak słudzy Boga.
Wtedy Jezus mówił do tych Żydów, którzy mu uwierzyli: Jeśli będziecie trwać w moim słowie, będziecie prawdziwie moimi uczniami. I poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli.
Dlatego teraz żadnego potępienia nie ma dla tych, którzy są w Jezusie Chrystusie, którzy nie postępują według ciała, ale według Ducha. Gdyż prawo Ducha życia, które jest w Jezusie Chrystusie, uwolniło mnie od prawa grzechu i śmierci.
Lecz teraz, uwolnieni od grzechu, gdy staliście się sługami Boga, macie swój pożytek ku uświęceniu, a na końcu życie wieczne.
Duch Pana nade mną, ponieważ namaścił mnie, abym głosił ewangelię ubogim, posłał mnie, abym uzdrawiał skruszonych w sercu, abym uwięzionym zwiastował wyzwolenie, a ślepym przejrzenie, abym uciśnionych wypuścił na wolność.
Lecz kto wpatruje się w doskonałe prawo wolności i trwa w nim, nie jest słuchaczem, który zapomina, lecz wykonawcą dzieła, ten będzie błogosławiony w swoim działaniu.
Bóg samotnym daje dom,
więźniów uwalnia z oków,
ale oporni mieszkają w suchej ziemi.
Cóż więc? Będziemy grzeszyć, bo nie jesteśmy pod prawem, ale pod łaską? Nie daj Boże!
Wspomóż nas, Boże naszego zbawienia,
dla chwały imienia twego;
ocal nas i przebacz nam grzechy
ze względu na twoje imię.
Niech więc będzie wam wiadomo, mężowie bracia, że przez niego zwiastuje się wam przebaczenie grzechów; I przez niego każdy, kto uwierzy, jest usprawiedliwiony we wszystkim, w czym nie mogliście być usprawiedliwieni przez Prawo Mojżesza.
Wy, którzy miłujecie PANA, miejcie w nienawiści zło;
on strzeże dusz swoich świętych,
ocala ich z ręki niegodziwych.
z Listu św. Pawła do Galatów 5
Wolność w Chrystusie
5 Chrystus dał nam wolność. Strzeżcie więc tej wolności i nie dajcie się niczym zniewolić!
(…)
13 Przyjaciele, zostaliście powołani do życia w wolności. Nie po to jednak, aby gonić za przyjemnościami, ale aby okazywać innym miłość i pomagać im. 14 Całe Prawo Mojżesza streszcza się bowiem w jednym przykazaniu: „Kochaj innych ludzi jak samego siebie!”. 15 Jeśli więc zachowujecie się jak dzikie zwierzęta, kąsające się nawzajem i skaczące innym do oczu, to uważajcie, żebyście się przypadkiem nawzajem nie pożarli.
Życie poddane Duchowi Świętemu
16 Posłuchajcie mnie! Niech waszym życiem kieruje Duch Święty, a wtedy nie będziecie ulegać grzesznym pragnieniom. 17 Pomiędzy Duchem a ludzkimi grzesznymi pragnieniami istnieje bowiem konflikt. Siły te są sobie przeciwne, dlatego nie możecie żyć tak, jak czujecie, że powinniście. 18 Jeżeli jednak pozwolicie się prowadzić Duchowi Świętemu, Prawo Mojżesza nie będzie miało nad wami żadnej władzy.
19 Uleganie grzesznym ludzkim pragnieniom prowadzi do: rozwiązłości seksualnej, nieczystości, niemoralności, 20 oddawania czci podobiznom bożków, czarów, nienawiści, kłótliwości, zazdrości, gniewu, egoistycznych ambicji, niezgody, rozłamów, 21 zawiści, pijaństwa, hucznych imprez i innych tego typu zachowań. Po raz kolejny przypominam wam, że ci, którzy tak żyją, nie wejdą do królestwa Bożego.
22 Natomiast owocem działania Ducha Świętego jest: miłość, radość, wewnętrzny pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, 23 łagodność, opanowanie. Takim postępowaniem nie łamie się Prawa. 24 Ci zaś, którzy należą do Chrystusa, przybili do Jego krzyża swoje ludzkie skłonności i grzeszne pragnienia.
25 Skoro więc żyjemy dzięki Duchowi Świętemu, to pozwólmy, aby On nas prowadził. 26 I nie szukajmy taniej popularności, która prowadzi do wzajemnych nieporozumień i zawiści.
____________________________________________________________

Co jeszcze kształtowało tradycję dynastii? Zdania są podzielone. Co może powodować ludźmi, którzy pozują na tle symbolu buntu, upadku, klęski i zatracenia?
Skutki rozwalenia św. Oficjum, Inkwizycji i upadku zakonów rycerskich…?
„Skutki rozwalenia św. Oficjum, Inkwizycji i upadku zakonów rycerskich…?”
Tak. – Co do Inkwizycji i upadku zakonów rycerskich to tyle co wyzbycie się narzędzi wykonawczych jako zdolności do kontroli wewnętrznej i przywracania zaburzonego ładu moralnego. Te skutki są straszne, ale póki Duch żyje, jeszcze odwracalne.
Jednak najgorsze, że są to i skutki rozwalenia Świętego Oficjum – i związanego z tym wyzbycia się broni duchowej, wiary wspólnej i odporności wewnętrznej wiernych.
Mt, 15 Jezus zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» 16 Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego». 17 Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew6, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. 18 Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą7.
Tu są zawarte sprawy zasadnicze:
Bóg żywy, to i wiara żywa, i duch w drodze i u celu – Najpierw jest i działa Duch Boga, dalej duch człowieka, człowieczeństwa, życia, natury, sprawiedliwości i prawdy jedynej jako odkrywanego w naturze i weryfikowalnego doświadczalnie fundamentu trwałych dzieł człowieka. Wiara może być tylko przekazywana przez jednoczenie się w niej na drodze duchowej, niezmienna, stała. – Nie nauczana, bo to byłby już jej cień, gdyż jest wiarą żywą, wciąż podlegającą dalszym objawieniom.
Bóg w człowieku (Bóg Syn Boży w człowieku, w Komunii Świętej, Duch miłości ofiarnej, wzajemnej i pokoju, duch współuczestnictwa człowieka w dziele Boga Syna Bożego), Duch we wspólnocie ducha, wspólnocie wiary (duch wspólny, Bóg Duch Święty), Bóg w niebie (Bóg Ojciec).
Papież – skała wiary objawionej, niezmiennie trwającej przy Bogu, wolnej od wpływów świata, wolnej od modyfikacji i interpretacji, handli i kompromisów jak wszystko co żywe i duchowe.
Paweł VI, po Soborze Watykańskim II nakazał przekształcenie Kongregacji Świętego Oficjum w Kongregację Nauki Wiary (Doktryny Wiary), co oznaczało nie tylko oficjalne zakończenie jej istnienia jako instytucji o charakterze inkwizycyjnym, ale i to, że choć instytucja formalnie przestała istnieć w 1965 roku, jej przekształcenie i rola w Kościele katolickim kontynuują się odtąd w formie Kongregacji Nauki Wiary, w formie ciągłej, pełzającej.
– A tu już nie idzie o stabilizację tego co niezmienne w fundamentach Kościoła, o zamknięcie możliwości wpływania na życie Kościoła taj świata, jak potrzeb i żądz cielesnych i materialnych, a więc i duchów nieczystych i złych, ale najgorsze w tym jest zastąpienie wychowania w duchu nauczaniem. – A nauczanie to już forma tresury, łamania charakterów i ducha jeżeli dotyczy spraw życia i ducha.
Nauczanie wiary to fikcja – to już zakazy i nakazy, a więc i prawa ustanowione przez nauczycieli z Kongregacji Nauki Wiary.
– Takie nauczanie tylko może powiedzieć coś o tym co było, nawet o tym co w swoim czasie miało być, ale bez udziału Ducha żywego. – Bo Jego nie da się nauczyć. – Zostaje tylko cień i fikcja wiary.
– Wkraczają nadto interpretacje i względy na sprawy świata, a w tym już zagnieżdżone w nim patologie, ideologie i przekonania, jako zdeklarowane błędne, grzeszne i zbrodnicze postawy z szowinistyczną i syjonistyczną włącznie.
Mało tego, bo Do tej pory Kościół, choć atakowany z zewnątrz i od wewnątrz, pozostawał zamknięty w swojej istocie na złe wpływy – odtąd został otwarty.
– Pozostał otwarty na wszelkie zło świata, na wszelkie modernizmy a nawet herezje, bo starczyło już tylko uzyskiwać osobiste wpływy na funkcjonowanie Kongregacji Nauki Wiary. Otwarty na handle i kompromisy nawet tam, gdzie ich być nie może ze względu na możliwe skutki nieodwracalne. – Na alienację władz kościelnych.
To musi rodzić patologie, bo nauczanie jako takie może się odbywać i bez podstaw duchowych, a więc i być później wykorzystywane w dowolnym duchu, tworzyć fałszywe autorytety i obłudę, że ktoś wyuczony wiary jest wierzącym. Jezus stanowczo potępiał uczonych w Piśmie i faryzeuszów, i nie chodziło tylko o ich obłudę i podwójne standardy.
Mało tego. – Paweł VI przekazując taką władzę Kongregacji Nauki Wiary sam zrezygnował z podstawowej funkcji którą miał sprawować jako następca świętego Piotra – strażnika fundamentów duchowych żywej wiary Kościoła Chrystusowego i bezkompromisowego wychowawcy w wierze Chrystusowej, w tym z nawracania ku wierze prawdziwej, otwartej, ale na Boga.
– Wyszło z tego otwarcie Kościoła na oścież, na jego wrogie przejęcie przez świat, na szeroki wpływ świata i jego złudne obietnice skutkujące rozbiciem jedności duchowej jego wiernych, na podziały i faktyczną likwidację mimo pozorów jego istnienia, na „bramy piekielne”, żeby o przemogły.
Nie winiłbym tu św. Pawła VI. Te zaniechania to był głównie upadek katolickiej władzy świeckiej. Która nie potrafiła poradzić sobie z wrogami Ludu Bożego, głównie w XVIII w.
Nie. – Władza świecka jest władzą wykonawczą względem władzy duchowej.
Duch zawsze kroczy przodem decyzji i wyborów, postaw i czynów.
– Duch zły i nieczysty też.
Poza tym przed SV II kościół był atakowany i osłabiany, ale wciąż się bronił, a Duch Boży w nim był.
Najpierw musi przyjść zdrada władzy duchowej, w tym władzy wychowawczej Kościoła i władzy rodzicielskiej.
Jedynie co do tej ostatniej można się zgodzić, że czasami może być skutkiem przemocy (gwałtu), lub terroru (wymuszenia, szantażu, czy skrzywdzeniem bezpośrednim w tym możliwością uniemożliwienia pełnienia powołań, czy też prawnego lub ekonomicznego) przez władze państwowe na tych, którzy nie byli dość świadomi rzeczywistości i nie wiedzieli co czynią, a nawet byli przekonani że postępują właściwie.
Gdy mamy wątpliwości co do osądu mamy patrzeć na owoce.
A zatrute owoce SV II i jeszcze ich zatrute owoce (wciąż się ciągnące – np. “reformy” szkolne Nowackiej, Tuska i UE), jako skutku podmiany wychowania na nauczanie uruchomił właśnie Paweł VI.
No,no Marina Abramovic,razem z Jakubem Rothchild??! Wlasciwie to jedno warte drugiego,ten sam satanizm , w czystej postaci..
Ja nawet nie jestem pewna czy ta Marina to ona czy on..tak patrzac na wyglad..
Marina jest ostro promowana ,takze w naszym kraju ..tzn ten jej satanizm,ze niby sztuka..
Jest to “sztuka performatywna” ,cokolwiek to znaczy.
A Marina to osoba ciezko zaburzona,ma silne tendencje do samookaleczen w miejscach publicznych , i wlasnie to nazywa sztuka performatywna..
Cale szczescie,ze okalecza sie publicznie,bo zawsze znajdzie sie ktos z publicznosci,kto zawola karetke pogotowia,zeby sie nie wykrwawila do cna..To sie nie raz zdarzylo i dzieki publicznosci wciaz jeszcze zyje..
Ona ma inne obsceniczne zachowania w miejscach publicznych,a czy potrafilaby jako arytstka namalowaca konia w pelnym galopie stojac tylem do sztalugi to watpie.
A uczniowie liceum plastycznego robia to od niechcenia. I to sa prawdziwi artysci!!
« W przekonaniu filozofa oba wyróżnione przez niego rozumienia wolności i nadbudowane nad nimi koncepcje mogą prowadzić do społecznego zła i de facto wielokrotnie je wywoływały. »
Myślę, że te rozumienia wolności : « wolność do » i « wolność od » są źle postawione, gdyż osadzają się na koncepcji woluntaryzmu, tzn., wolnej woli człowieka przyznają absolutną podstawę jego działania, bez odniesienia się do informacji podanej przez intelekt. To przecież intelekt nas informuje czy nasze działanie jest dobre, czy złe. Wolność, wolna wola nie jest zdolna do rozumowania, sądzenia, rozważania.
Wolność nie polega tylko na wyborze. Wybór świadczy o wolności, lecz nie wyczerpuje wolności. Gdyby wolność polegała tylko na wyborze, rozwijałaby się wtedy, gdyby rosła możliwość wyboru. Wolność sprowadzałaby się do nieskończonej ilości aktów wyboru. Taką nieograniczoność woli głosili Kartezjusz i Sartre.
Wolność jest wyborem, lecz wyborem kierującym nas do doskonalszego dobra; nie polega na wyborze czegokolwiek; za Tomaszem z Akwinu można powiedzieć, że polega na uzyskiwaniu pełni intelektualnego życia człowieka. Słusznie mówi św. Piotr że, « prawda was wyzwoli », gdyż prawdę poznajemy dzięki intelektowi, a nie dzięki wolnej woli.
To nie zatrute owoce SV2, ale poszczególnych ludzi powołujących się na niego. Św. Paweł VI nie uruchomił nic złego. Jak wielu podchodziło do nauki KK głoszonej przez niego, widać chociażby po podejściu do Humanae Vitae.
Nie przekonuje mnie to. Humanae Vitae nie ma tu nic do rzeczy.
Skoro może się na SV II powoływać dowolna grupa ludzi, w tym patokratyczna i ideologiczna na równi z ludźmi i ich grupami przeciwstawnymi, trwającymi przy normalności, szlachetnymi i ideowymi, pozostającymi w duchu dobrym, duchu życia i człowieczeństwa dojrzałego, to znaczy że zostało tam wkomponowane coś, co ich do tego upoważniło, co co otworzyło Kościół dla nich, a bez potrzeby ich nawracania się na wiarę Kościoła, wiarę Chrystusową.
– Tym czymś jest duch świata, duch szatana.
A Paweł VI uruchomił coś bardzo złego – satanistyczną odwrotkę – wyniesienie nauczania nad wychowanie. A satanizm to i antyczłowieczeństwo już w dowolnej postaci.
– Bo taki wymiar miało przekształcenie Kongregacji Świętego Oficjum w Kongregację Nauki Wiary (Doktryny Wiary).
– Już nie ma obrony wiary – jest otwarcie dyskusji z satanistami i powolne jej likwidowanie na rzecz wynikającego z SV II ujednolicania u celu ego procesu wszystkich religii rozumianych jako sposoby wyznawania wiary – wiary jaka by nie była.
– Otworzyło to Kościół na szatana i na jego wyznawców – satanistów – z premedytacją (bo nie jest możliwe żeby na tym poziomie kariery duchownego, nie mieć świadomości, że to musi spowodować odwewnętrzną destrukcję wiary Kościoła).
– Otworzyło na zasadzie wojny cywilizacji równouprawnionych jako wyższego i niższego rzędu w skali wymagań duchowych wobec ich członków – gdzie musi dochodzić do zderzania się sprzeczności. – I wtedy zwycięskimi zostają ci, których cywilizacja stawia im wymagania niższe, i np. nic nie muszą chronić, niczemu i nikomu służyć a za to mogą się skupiać na celach i korzyściach doraźnych.
– – Ci, wobec których wymagania co do dojrzałości sumień, wymagań moralnych, w tym co do obrony koniecznej życia i dóbr wspólnych koniecznych do tego, aby życie mogło trwać bezpiecznie i stabilnie;
– – – aby ustabilizowanym w życiu publicznym państwa był ład moralny narodu, którego jest to państwo;
– – – – aby dobra wspólne wspólnoty międzypokoleniowej jaką jest naród właścicielski państwa nie podlegały konsumpcji czy roztrwonieniu jako jego własność niepodzielna i niezbywalna trafiały do pokoleń narodu nadchodzących w stosunku do stanu w jakim je odziedziczyło pokolenie aktualnie za niego odpowiedzialne.
Tak i tutaj – uruchomione zostały zdradziecko takie mechanizmy duchowe, że już wygrywać muszą ci którym nie zależy na tym, aby wspólnota wiary Kościoła przetrwała, żeby przetrwała tradycja, dzieła świętych, męczenników i doktorów Kościoła, za to zależy im tylko na tym aby przeżyć samemu i zachować zdobycze osobiste.
Jednak Jezus uczy, że w takim stanie rzeczy konieczna jest walka (moralność to cnota walki), konieczne są dalekoidące ofiary i poświęcenia i bezkompromisowa nieugiętość w sprawach, których skutki mogą być nieodwracalne:
Łk 9,24 – … „kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa”.
Kościół katolicki ma inne zdanie na temat św. Pawła VI. Negatywne rzeczy o KAŻDYM soborze mówili podpuszczani przez złego ducha różni heretycy i schizmatycy. Jak zawsze katolicy wiedzą swoje a inni tam swoje. Jak zawsze przez wieki.
“Kościół katolicki ma inne zdanie na temat św. Pawła VI”
Tak, ale to ten “Kościół rozwalony” przez niego.-, jemu zawdzięczający swój byt na czasy dekadencji i samozatracenia.
Negatywne rzeczy o KAŻDYM soborze mówili podpuszczani przez złego ducha różni heretycy i schizmatycy.
Możliwe, tyle że ten Sobór, a zwłaszcza to, co na nim nie było ustalone, ale było na tyle dwuznaczne, czy wieloznaczne, że z tego powodu niby “wynikające” dla tych którzy pozostali nie tylko w złej woli, ale we wrogości do niego, to już nie tyle “negatywne rzeczy”, a wprost likwidacja wiary Chrystusowej, a więc i podważenie sensu istnienia Kościoła powołanego przez Jezusa Chrystusa.
W końcu Kościół to forma organizacyjna religii, a religia to sposób wyznawania wiary.
Bez wiary nie ma Kościoła. – Sama religia to tylko ramka, forma, nie treść.
“Jak zawsze katolicy wiedzą swoje a inni tam swoje. Jak zawsze przez wieki”.
I co z tego że katolicy wiedzą, jak świat nie wie, albo i wie, ale postępuje odwrotnie – jak np. sataniści.
– Co z tego jak wypromowano zrównanie Kościoła Katolickiego z innymi organizacjami religijnymi kosztem wiary w Boga, wiary Bogu i wierności Bogu.
W ten sposób wypromowano też twierdzenie że nie ma Boga jedynego, a zarazem i prawdy jedynej – fundamentu pod wszystkie ludzkie konstrukcje i wartości duchowej, kulturę i cywilizację.
To wszystko na naszych oczach traci znaczenie – triumfują dekadencja i dekadenckie bachanalia.
Do tego wypromowano i filozofię antropocentryzmu i wynikające z niej uroszczenia, po idealizację władzy i nadawanie jej boskiego charakteru.
– Wypromowano wolność religijną czyli cały panteon wielobóstwa związanego z wszystkimi religiami, a nawet religie bez boga.
Od tej pory to i nawracanie niewiernych na wiarę Chrystusową z nakazu Boga Syna zostało podważone.
A bez wiary to i Kościół został bez fundamentów duchowych, bez świętości, bez swoich funkcji nadnaturalnych bazujących na miłości ofiarach i poświęceniu osobistym.
KK nie został rozwalony. Trwa nadal. Ten sam niezmienny co do istoty od św. Piotra, poprzez innych św. papieży (np. św. Pawła VI) aż do Leona XIV. A że jakiemuś ariuszowi nie podoba się np sobór nicejski I, innym heretykom, czy schizmatykom jakieś inne sobory np. Vat II, to dla katolików nie ma żadnego znaczenia. A jak ktoś chce wypromować w ramach negowania któregokolwiek soboru katolickiego swoje pomysły, to już trudno. Wypada tylko ostrzec takiego grzesznika o możliwości potępienia.
“KK nie został rozwalony”
Rozwałka trwa, więc rzeczywiście można dyskutować, czy jeszcze jest dla niego nadzieja, czy jest już rozwalony nieodwołalnie, a tylko przeżywamy sam stan dekadencji i samozatracenia, upadłości Kościoła i budowy na jego gruzach piekła na ziemi.
“Ten sam niezmienny co do istoty od św. Piotra…”
Właśnie tutaj jest największy problem. Bo święty Piotr był stróżem duchowego fundamentu Kościoła czyli wiary Chrystusowej, a więc i wychowania w wierze Chrystusowej, a Paweł VI podmienił to wychowania na nauczanie według uroszczeń świata podmienił wiarę na religię, czyli treść na coraz bardziej pustą formę.
Wypada tylko ostrzec takiego grzesznika o możliwości potępienia.
Jeżeli zostanie dokończona budowa piekła na ziemi przez satanistów, będzie to znaczyło że wszyscy będziemy potępieni że nie zrobiliśmy wszystkiego co w naszej mocy aby do tego nie doszło.
Dlatego trza bronić KK przed satanistami, zwłaszcza tymi co walczą z opoką św. Piotra. Hierarchia KK jest mocno inwigilowana przez wroga. Ale św. Paweł VI nic nie podmienił. Wystarczy tylko czytać jego encykliki i inne dokumenty tak jak to robią katolicy i będzie wszystko jasne, żadne kalumnie wrogów KK nie wiele zdziałają.
Nie wiem skąd się w Panu bierze taka odporność na wiedzę. Ja tłumaczę logicznie, a Pan swoje – emocjonalne, bezrozumne?
Jak to nic nie podmienił, skoro dokonał satanistycznej odwrotki – wychowania w wierze na nauczanie o religii?
Jak nie podmienił, skoro Kościół i jego misja ewangelizacyjna były otwarte na chcących przyjąć wiarę Chrystusową, a on zamiast tego otworzył go na świat, takim, jaki jest – wrogi Chrystusowi – Opoce piotrowej, na satanistów, na ich wrogie go przejmowanie dla zniszczenia?
– I to umarł, ale się nie nawrócił. – Zdrajca? – Satanista?
– I komu, oraz w czym pomagają jego encykliki, skoro ginie w oczach nie tylko wiara Kościoła, ale i znaczenie Kościoła Chrystusowego jako walczącego o ludzkie wspólnoty ducha, w tym wspólnotę wiary, o moralność nie tyle osobistą, co najpierw wspólnotową, o człowieczeństwo dojrzałe i o zagrożone świętości?
Gdyby był człowiekiem wiary, to by ją przemieniał w czyn i jeszcze wychowywał ludzi czynu.
Czy jest możliwość żeby wiary nauczyć bez interpretacji i wpływów świata, jego interesów jeśli się już nie jest w niej wychowanym w duchu niezłomności?
– Nie.
– Bo musi być ciągłość duchowa, muszą być do każdej sytuacji wartości duchowe wyższego rzędu skutecznie obronione, które będą pełniły funkcje kontrolne.
Bez tego każda nauka, nawet doktryny wiary to będą tylko słowa podlegające interpretacjom, czy aktualizacjom używanych w zapisie słów i zwrotów – a to też otwieranie się na świat z jego patologiami bez woli nawracania się z nich.
Na tym polega sedno przekrętu – wycinać to co duchowe, niezmienne, zwierzchnie, władcze i kontrolne, a podmieniać na praktyki wykonawcze już zmienne.
Panu się wydaje, że tłumaczy logicznie, a tymczasem głównie widać emocje, a przydałby się też trochę rozum. Żeby zasięgnąć trochę wiedzy, to najpierw warto przeczytać uważnie bez emocji “Wyznanie wiary św. Pawła VI”. Tak jak to robi cały KK, papież, biskupi, uniwersytety katolickie, zakony i wszyscy pozostali kapłani i wierni. A nie podążać za jakąś grupką, która najdelikatniej mówiąc, chyba za mądra nie jest…
@miarka: Skoro może się na SV II powoływać dowolna grupa ludzi, ….
To największy “sukces” SV II. Celowo rozmyto język, to otworzyło czy też rozhermetyzowało kościół. Zrobiono to dyskretnie, dlatego wielu ludzi tego nie zauważyło i nie zauważa.
Nie wiem, gdzie Pan tu widzi moje emocje zamiast logicznych argumentów rozumu?
Co do Pawła VI to nie da się przekazywać wiary (również nadziei czy miłości) słowami pisma – nawet o jego wyznaniu wiary (również nadziei czy miłości).
Jeżeli by cały KK, papież, biskupi, uniwersytety katolickie, zakony i wszyscy pozostali kapłani i wierni, którzy to czytają, stąd czerpali swoją wiarę i taką wiarę przekazywali innym, to bardzo szybko zabrakłoby wierzących wiarą Chrystusową.
W ten sposób zawsze się wdadzą przekłamania ku interesowi tak przekazujących wiarę, jak i odwołania do korzyści osobistych ją przyjmujących. – A to już nie wiara deklarowana.
Nie chodzi o to, co ktoś deklaruje, nie chodzi o jego obiecanki-cacanki a głupiemu radość, nie chodzi o jego autorytet chodzi o dosłowne przyjęcie wiary duchem tak, aby to była dokładnie ta sama wiara.
– I wiara Chrystusowa.
Tak, to było celowe. – A najgorsi fałszywi “pasterze”, którzy ufające im “owieczki” na rzeź prowadzą.
Dziękuję za wsparcie i pozdrawiam.
No właśnie wyznanie wiary św. Pawła VI prezentuje wiarę taką jaka zawsze była. Gdzie tam jest coś nowego? No gdzie??? Mogą być inne sformułowania, tak jak np. inaczej brzmi Credo nicejsko- konstantynopolitańskie odmawiane przez katolików w czasie Mszy św. a inaczej Skład Apostolski czy Quiqumque św. Atanazego.
Jeszcze raz powtórzę, że wiary nie da się ani zweryfikować po słowach, ani przekazać słowami.
Wiara to duch żywy. – Wiara wyraża się w czynach. Wiara bez uczynków martwa jest.
Jk 2,26: “Tak jak ciało bez ducha jest martwe, tak też jest martwa wiara bez uczynków”.
Wiara jak każda z ludzkich wartości ma nie tylko pewien zakres władzy, ale i duży zakres służebności ku celom duchowym i powołaniom oraz wartościom duchowym wyższego rzędu i priorytetom.
Inne sytuacje, to i inne czyny, ale u ich fundamentów duchowych wiara ta sama, i owoce czynów równie dobre.
Mt 7, 15 “Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami7. 16 Poznacie ich po ich owocach”.
Niewątpliwie dotyczy to i strzeżenia się fałszywych pasterzy którzy piszą piękne encykliki i chcą uchodzić za wierzących.
A jak się przekazuje wiarę, skoro rodzi się ona ze słuchania? Fałszywych proroków trza się strzec, zwłaszcza tych co krytykują encykliki świętych papieży, a chcą uchodzić za wierzących. Tym bardziej, że uczynki tych papieży wierze nie przeczą. Pewnie i jakoś tam wierzącymi są ci krytykanci, ale nie po katolicku.
A jak się przekazuje wiarę, skoro rodzi się ona ze słuchania?
Ktoś Pana okłamał. Samo słuchanie to jeszcze nic. – Przecież można “jednym uchem wpuszczać a drugim wypuszczać”. – Wysłuchać nawet przytaknąć i pochwalić, a zrobić coś po swojemu.
Z posłuszeństwa to już prędzej, tylko posłuszeństwem wynikającym z zaufania, kiedy to zaufanie wynika z zaznanych dobrych skutków czynów miłości i odpowiedzialności tej osoby kochającej wobec osoby kochanej. Takie osoby to np. Bóg czy ojciec.
Tak, takiej osoby można słuchać w sensie być jej posłusznym, a za tym i takiej osobie można wierzyć, taka osoba może być uznana za wiarygodną.
Bogu można wierzyć, ale też nie z udziałem pośredników, a tu z zaufaniem już jest kiepśniutko. Jedynym pośrednikiem między człowiekiem a Bogiem Ojcem jest Jezus Chrystus, Bóg Syn.
Tym bardziej, że uczynki tych papieży wierze nie przeczą.
Owszem, może Pan takie znajdzie, ale tutaj to nie ma nic do rzeczy. Tutaj rozmawiamy o tym, że “Paweł VI, po Soborze Watykańskim II nakazał przekształcenie Kongregacji Świętego Oficjum w Kongregację Nauki Wiary (Doktryny Wiary), co oznaczało nie tylko oficjalne zakończenie jej istnienia jako instytucji o charakterze inkwizycyjnym, ale i to, że choć instytucja formalnie przestała istnieć w 1965 roku, jej przekształcenie i rola w Kościele katolickim kontynuują się odtąd w formie Kongregacji Nauki Wiary, w formie ciągłej, pełzającej”.
Właśnie to jest ten kluczowy uczynek, który nie tylko przeczy jego wierze, podmienia wychowanie do wiary na naukę o wierze, ale i otwiera świątynię Kościoła Bożego wrogiemu mu światu i szatanowi, otwiera nie dla nawracania a dla równouprawnienia, a nawet faktycznej pochwały.
Pewnie i jakoś tam wierzącymi są ci krytykanci, ale nie po katolicku.
Może Pan wreszcie przyjmie do wiadomości, że tu nie chodzi o krytykę (krytykanctwo?), bo nie zanosi się na ich nawrócenie, a o sprawy znacznie poważniejsze – o obronę wiary i Kościoła Chrystusowego w najwyższm stopniu zagrożonych w swoim bycie.
Ciekawe kto mnie okłamał? Może warto sprawdzić to w Biblii, tam powinno być napisane kto (jeśli będzie to Biblia katolicka). Wymieniony uczynek nie przeczy wierze św. Pawła VI, wnioski (“podmienia wychowanie do wiary na naukę o wierze, ale i otwiera świątynię Kościoła Bożego wrogiemu mu światu i szatanowi, otwiera nie dla nawracania a dla równouprawnienia, a nawet faktycznej pochwały”) są naciągane i fałszywe. Bronić Kościoła katolickiego trza zawsze i wszędzie z tym się należy zgodzić.
Zamieszczając na końcu wpisu Słowo Boże chciałem zwrócić uwagę na pełnię, która wedle mojego mniemania jest w nim zawarta- pełnia prawdy o ludzkiej naturze. Toczą się bowiem dywagacje o ludzkiej naturze o tym jaka ona jest i do czego zdolna. Dywagacje filozoficzne, psychologia często zawężają temat czyniąc z niego punkt wyjścia lub gorzej obszar skończony- zamknięty.
Rozum i wola, owszem, ale gdzie serce i najważniejsze – łaska – pomijana i negowana.
Czym jest serce?
Izajasz (nie na”B”)