Dlaczego prezydent Nawrocki nie złożył w niedzielę wieńca w Ponarach?
Już odpowiadam: bo mu nie wolno.
Gdyby mu wolno było – to by złożył, wszak nie tylko historykiem jest, który dokładnie wie, że niezłożenie wieńca w Ponarach jest odwróceniem się ….plecami (staram się być uprzejmym) do prawdy, ale i polskim patriotą, który wie, że takie ominięcie szerokim łukiem Ponar, jest w najgorszym, antypolskim stylu.
Ale, jak wspomniałem, skoro mu nie wolno – to nie złożył i nie złoży.
Zresztą, taka to, magdalenkowa, prezydencka tradycja.
Nie złożył Wałęsa, bo wiadomo kto zacz, nie złożył Kwaśniewski – co oczywiste, nie złożył Kaczyński – bo brat też by nie złożył, nie złożył Duda – bo jest centuś.
Że zapomniałem o Komorowskim ?
Ja stary jestem, ale pamięć mam wciąż dobrą: otóż Komorowski ponoć złożył, bo tam jego stryj spoczywa, ale złożył jako marszałek sejmu.
Ot – zaskoczenie, czyż nie?
***
Co to takiego te Ponary?
Jak by tu odpowiedzieć krótko i zrozumiale zarazem?
To taka wileńska Piaśnica.
Co, nie wiecie co to Piaśnica?
No tak.
To inaczej: to takie wileńskie Palmiry.
Znów za trudne?
A jak powiem, że to taki wileński Katyń?
Ufff… tu chyba ktoś (jeszcze) jarzy.
Tak, to taki wileński Katyń.
Tylko, że w tym wileńskim Katyniu, nie ma imponującego cmentarza, a skromny pomnik ufundowany przez wileńskich Polaków jeszcze w 1990 roku, zaś rząd RP, przez ponad 30 lat wysilił się na płyty, z wyrytymi nazwiskami ułamka polskich ofiar, rozstrzelanych nad tymi dołami śmierci, po bestialskich śledztwach.




Nie ma też napisu, kto te tysiące Polaków wymordował.
No i tu ja zaczynam rozumieć wszystkich post-magdalenkowych prezydentów, że im tych wieńców składać w Ponarach – nie wolno.
Otóż, mordercami tysięcy wileńskich Polaków, byli Litwini.
Z ludobójczej formacji Ypatingas Burys, wysługującej się Niemcom.
Wileńscy Polacy nadali tym, budzącym grozę i siejącym śmierć litewskim ludobójcom, nazwę „strzelcy ponarscy”
***
I jeszcze jedno: 38 milionowa, powstała z kolan Polska, przez 37 lat nie pofatygowała się, żeby ustalić liczbę pomordowanych tam przez Litwinów, wileńskich Polaków.
Według różnych źródeł, Litwini zamordowali w Ponarach:
1/ kilkanaście tysięcy niewinnych Polaków, prawdopodobnie około 20 tys.
2/Liczbę ofiar wśród Polaków szacuje się na 8 tysięcy.
3/ znamy tożsamość jedynie 406 ofiar narodowości polskiej
i liczbę 1020 zamordowanych Polaków (to akurat z okupacyjnej depeszy polskiego państwa podziemnego do Londynu
rozmowa z dr hab. dr hab. Moniką Tomkiewicz z Biura Badań Historycznych IPN,
4/Szacuje się, że wśród ofiar było od kilku do kilkunastu tysięcy Polaków, (AI)
***
Tu wrócę do Palmir, gdzie Niemcy rozstrzelali prawie 2000 Polaków:
nawet jeśli Litwini rozstrzelali w Ponarach 1200 Polaków (co jest informacją oczywiście niepełną), to przy porównaniu przedwojennych populacji Warszawy (1 350 000) i Wilna (200 tys.) daje obraz skali tej, litewskiej zbrodni.
Ujmę to tak: przez (niedawnych) 8 długich lat rządów nowogrodzkich, zawodowych patriotów, IPN, za którym ponoć stało Państwo Polskie, gdyby chciał, ustaliłby w sposób maksymalnie precyzyjny, ilu Polaków zamordowali Litwini.
Bo dla tak potężnej instytucji, będącej (jak teraz słychać przy okazji obcięcia jej przez Tuska budżetu) oczkiem w głowie Nowogrodzkiej, wysłanie do Wilna, z mandatem Państwa Polskiego, grupy naukowców, którzy, wyposażeni we wszelkie potrzebne pełnomocnictwa i środki, dokonaliby kompleksowej kwerendy we wszelkich, dostępnych archiwach, to nic trudnego.
Trzeba tylko było chcieć.
No właśnie.
***
Otóż, prezydentów mamy, jakich mamy i lepszych mieć nie będziemy.
Bo nie.
Ale są jeszcze nad Wisłą – Zwykli Polacy (dużą literą piszę, bo tak).
I co w kwestii Ponar robią Zwykli Polacy?
Przed wyjazdem do Wilna, kupują biało-czerwoną wstążkę.

Całą dłuuugą rolkę, żeby jeszcze na wiele polskich
grobów wystarczyło.
I znicze – takie czerwone, z białym orłem, w koronie

Potem jadą do Ponar, gdzie na pomniku zawiązują wstążkę (o nożyczkach nie zapomnieć!), zapalają znicze, pomodlą się, podumają.

|
To właśnie ta długa, wąska wstążka

I dalej, na kolejne, polskie cmentarze i cmentarzyki na Wileńszczyźnie pojadą.
A ponieważ, do prezydenta Nawrockiego jakiś tam cień sympatii mają (w końcu przynajmniej nie jakiś, za przeproszeniem, szpagatowy inteligent, a kawał chłopa), to tak sobie myślą, żeby przy następnym wyjeździe na Wileńszczyznę, złożyć tam wiązankę (no przecież w Wilnie da radę kupić) do której przyczepią, przywiezioną z Polski szarfę, z napisem:
„W zastępstwie Prezydenta RP – Zwykli Polacy”
PS
Należy się wytłumaczenie, dlaczego prezydentowi Nawrockiemu złożyć wieńca w Ponarach nie było (i nie będzie) wolno:
Trumna Giedrojcia mu zabroniła.
https://ponary.pl/zbrodnia-w-ponarach/
https://archiwum.ipn.gov.pl/pl/publikacje/ksiazki/12515,Zbrodnia-w-Ponarach-19411944.html
Dodaj komentarz