Nacjonalizm i szowinizm – semantyczna manipulacja “trzy kubki”

Ilustracja. Od lewej: kosmopolityzm – nacjonalizm – szowinizm

 

Fałszywe słowa, fałszywe myśli. Triada semantyczna – manipulacje zespołami pojęć. 

WSTĘP

Słowa są niezwykle ważne. Często – w sposób niezauważalny – stają się one naszymi myślami. Nieświadomie zaczynamy myśleć słowami podsuniętymi nam w złych intencjach przez inne osoby.

Victor Klemperer pisze o tym niebezpieczeństwie przeoczonego przez nas przejścia od form językowych do form myślowych, od słów, do myśli, tak: „przejście od jednych do drugich jest prawie nieuchwytne, zwłaszcza u natur prymitywnych”. Dlatego ważne jest, by poznać najczęściej stosowaną i najbardziej skuteczną manipulację słowami. Słowami, które potem niebacznie bierzemy za… swoje myśli. Jak nauczyć wystrzegać się ulegania manipulatorom językowym – w tym może pomóc poniższa analiza najbardziej pospolitego triku.

Pojęcia wyższego rzędu (aksjologemy) egzystują w diadach, czy też mówiąc ściślej i zgodnie z genialną prezentacją ich sposobu bytu dokonaną przez Arystotelesa – w triadach. Triadach odmierzających trzy stopnie, trzy fazy: za mało – za dużo – w sam raz.

Na konkretnym przykładzie arystotelesowskim: za mało – tchórzostwo, za dużo – zuchwałość, w sam raz – męstwo. Za mało – skąpstwo, za dużo – rozrzutność, z umiarem – szczodrość.

Zasadą organizującą relacje między zakresem znaczeniowym pojęć ROZUMNIE POŁĄCZONYCH jest więc zasada niedobór –> BALANS <– eksces , albo “niedomiar –> ZŁOTY ŚRODEK <– nadmiar”.

Analogicznie do triady tchórzostwo-zuchwałość-odwaga mamy klasyczną triadę: za mało = kosmopolityzm, za dużo = szowinizm i w sam raz = NACJONALIZM.

Klarowne dystynkcje pojęciowe przez ostatni wiek są intensywnie rozmywane i niszczone przez postmodernizm, neomarksizm (vide: Scruton, “Głupcy, oszuści i podżegacze. Myśliciele nowej lewicy”). W tym konkretnym przypadku manipulacja pojęciowo-językowa polega na usuwaniu z języka terminu “szowinizm” i przeniesieniu całej jego negatywnej konotacji na termin “nacjonalizm”, podczas gdy przecież nacjonalizm w swym pierwotnym, jeszcze XIX-wiecznym znaczeniu (w imię którego ludy i narody walczyły o swoją wolność wyrywając ją zorientowanym antynarodowo i kosmopolitycznie dynastiom) nie ma nic wspólnego z militarnym ekspansjonizmem i szowinizmem.

1.

W stosowanej dziś powszechnie manipulacji znaczeniowej zamiast na wzór arystotelesowski zbudowanej triady kosmopolityzm-NACJONALIZM-szowinizm otrzymujemy manichejską diadę humanizm-faszyzm (czyli nacjonalizm), co jest najzwyklejszą realizacją totalitaryzmu w sferze myślowej i tworzeniem – groźnej dla zdolności myślenia – nowomowy.

image

Manipulację taka skutecznie usuwa z przestrzeni językowej pozytywne znaczenie pojęcia nacjonalizm.

Triada Arystotelesa to: dwa bieguny nadmiaru i niedomiaru oraz pośrodku nich „złoty środek”, czyli zachowanie sprawiedliwe, zachowanie kierowane przez ROZWAGĘ. Rozważenie na jednej i na drugiej szali wagi – ROZWAŻNOŚĆ.

Na czym polega manipulacja lub głupota w rozumieniu triadycznej struktury zespołów pojęć?

W przekładzie na nasze, rozważane tu pojęcia prawidłowo skonstruowaną triadę pojęciową kosmopolityzm – NACJONALIZM – szowinizm  manipulatorsko lub ignorancko zastępujemy diadą patriotyzm – nacjonalizm (tak robi np. Prezydent Duda), lub jeszcze gorzej: kosmopolityzm – nacjonalizm.

Usuwamy więc stopniowo z uzusu językowego pojęcie denotujące postawę skrajną, czyli “szowinizm”. Całą zaś negatywną treść pojęcia “szowinizm” przenosimy “PO CICHU, PO WIELKIEMU CICHU”,  na to pojęcie, które chcemy zdeprecjonować, czyli na “nacjonalizm”, czyli na pojęcie denotujące postawy, które chcemy zwalczać a później represjonować, gdyż stanowią przeszkodę w przejmowaniu etnicznych terenów. Treść zaś terminu “kosmopolityzm”, by nie raził odsłonięciem prawdziwych zamiarów (czyli chęci likwidacji państw narodowych), przenosimy na termin “patriotyzm”.

Zamiast więc spektrum trzech, płynnie przechodzących w siebie jakości (kosmopolityzm-nacjonalizm-szowinizm) otrzymujemy diadę, czy też raczej dychotomiczny podział patriotyzm-nacjonalizm. Dokonując kolejnych podstawień uzyskujemy kompletnie fałszywą alternatywę: albo patriotyzm (w sensie, ogólnikowym, niesprecyzowanym i pozostawiającym nam swobodę dowolnej definicji, np. takiej: patriotyzm to płacenie podatków i sprzątanie kup po psie), albo nacjonalizm, który nacechowujemy krańcowo negatywnie poprzez synonimiczne nazywanie go “faszyzmem”, “ksenofobią”, “nienawiścią”, “rasizmem”, “przyczyną mowy nienawiści”.

Zamiast więc zespołu powiązanych ze sobą trzech pojęć przedstawia się nam manichejską diadę dwóch wykluczających się wzajemnie pojęć pomiędzy którymi zieje przepaść  i tym samym sankcjonuje się tylko jedną jedyną dozwoloną postawę, tę, którą samemu się reprezentuje. Totalitarne zapędy zostają przełożone na język i wpisane do… słowników i encyklopedii, z których potem korzystają nasze dzieci w szkole i na studiach wytwarzając w sobie mentalność agresora, lub niewolnika lub… zmuszonego kryć się po niszach internetu rzekomego ksenofobicznego przestępcy.

W państwie suwerennym, takim w którym naród tworzy państwo – jest na odwrót. Kulturkampf w wieku XIX walczyła z językiem polskim, w wieku XXI walczy z językiem zdrowego sensu. Ta druga walka jest może nawet bardziej ważna dla narodu, a przegrywana jest bardziej groźna i skuteczna w dziele wynaradawiania, gdyż bywa, że narody zmieniają język, mowy zdrowego sensu jednak nie da się zamienić na inną, poza nią jest obłęd i niewola w szacie ignorancji.

2.

Tak jak w XIX w. broniliśmy przetrwania mowy polskiej przed fizycznymi zaborcami, tak dzisiaj musimy z równą determinacją bronić mowy sensu i kultury sensu oraz przekazywać ją dzieciom niezależnie od mentalnej okupacji przez obce nacjonalizmy i marksizm kulturowy dziarsko maszerujący przez instytucje państwowe opanowane przez wszelkiej maści socjalistów, uniwersalistów europejskich i “liberałów”.

Zakończyć wypada porównaniem tych manipulacji na medialnej agorze, na medialnym rynku do interesu prowadzonego na tym zwykłym rynku, gdy to grupka cwaniaków rozkłada taboret a na nim 3 kubki. Obok stoi naganiacz zachęcający i udający że jest graczem: „Ja wczoraj wygrałem. Postawiłem na kubek “patriotyzm” i wygrałem.” Rzuca banknot i znowu wygrywa. Publiczność (opinia publiczna) patrzy i nabiera ochoty na łatwą wygraną. Włącza się do gry i na początek oszuści dają kilku gapiom wygrywać.

Regułą tego interesu jest, że naiwni wygrywają, dopóki nie zaczną stawiać większych kwot. Wtedy dobra passa się kończy…

Drugim obrazem przydatnym mnemotechnicznie, który powinniśmy wciąż mieć przed oczami słuchając wypowiedzi politycznych marionetek jest scena jakby z Barei: „A gdzie nasz nacjonalizm? Gdzie nasz interes narodowy? A nie ma! Nie mam waszego nacjonalizmu i co mi zrobicie?! Włożyłem go do szowinizmu!

A gdzie narodowcy? A nie ma! To faszyści! A gdzie polska myśl narodowa? A nie ma! Włożyłem ją do faszyzmu, ksenofobii i rasizmu!”

Jeśli nie zareagujemy po męsku na obsadzenie nas w komedii Barei, to wkrótce nie tylko usłyszymy “otoczyć ich kordonem sanitarnym!”, lecz usłyszymy:

„Zniszczyć faszyzm, nacjonalizm! Bo my jesteśmy humaniści! My kochamy człowieka, a faszyści i narodowcy to nie ludzie!”

3.

Kliniczną prezentacją takiej manipulacji językowej były listopadowe wystąpienia prezydenta Dudy pochodzące, co ciekawe, z kolejnych trzech listopadów: 2017, 2018, 2019. „Nie można postawić znaku równości między patriotyzmem a nacjonalizmem. To są dwa zupełnie przeciwne zjawiska i dwie zupełnie przeciwne postawy”, „Podstawą patriotyzmu w odróżnieniu do nacjonalizmu i innych postaw jest miłość”.

Ta coroczna powtarzalność sofizmatycznych manipulacji językowych, ta systematyczność antynarodowej propagandy wygłaszana z samego szczytu, oraz to, że w tym samym dniu 2019 r. taki sam atak na koncepcję nacjonalizmu wygłaszał w swoim przemówieniu Macron – jest dowodem bardzo wielu rzeczy… Sapienti sat.

Jeśli ktoś wątpił w to, iż prowadzona jest tu zaplanowana praca w antynarodowym celu – to sam ten fakt ciągłej obecności internacjonalnego lejtmotywu wtłaczanego – rok po roku i to w… miesiącu niepodległości – do głowy Polakom powinien go obudzić, lub choćby poważnie zaniepokoić.

Nie jest w tym momencie istotne, czy posłużenie się tym trikiem wynikało z miałkości umysłowej autora i wygłaszacza, czy też z “roboty zleconej”, ważne jest, że stanowi ta klasyczna neomarksistowska manipulacja pojęciowa konsekwentny element indoktrynacji środowisk sprawujących w Polsce władzę zwykłym prawem zasiedzenia.

Musimy sobie zdawać z tego sprawę, iż władza po okrągłym stole należy do środowisk antynarodowych i to świadomie antynarodowych. Musimy wiedzieć dokładnie jak wygląda “pierścień władzy” i kto go porwał, bo to pierwszy krok do jego odbicia, odzyskania w twardej walce duchowej. Nie możemy też dać się zwieść dzisiejszej chwytliwej sztuczce, gdy ten, co ukradł pierścień władzy ogłasza nagrodę za jego odnalezienie… Albo wysyła wygadanego akwizytora, żeby jako polski pierścień władzy sprzedał nam podobną kształtem… obrożę psa łańcuchowego koncernów i korporacji.

Z patriotyzmu pana Andrzeja Dudy nic się nie zrodzi. Patriotyzm jest końcowym ogniwem łańcucha idea-postawa. Z socjalistycznej koncepcji narodu otwartego zrodzić się tylko może patriotyzm zbierania psich odchodów. Socjalizm i patriotyzm to – jak nazywa to Koneczny – incompatibilia. Patriotyzm głęboki, tożsamościowy zrodzić się może tylko z nacjonalizmu.

4.

Socjalizm chrześcijański, naród otwarty, społeczeństwo otwarte, cały ten – mówiąc słowami F.Konecznego – „pokost patriotyczny i religijny” na działaniach socjalistów nigdy nie trwa długo. „We Francji wielka rewolucja odwoływała się do patriotyzmu, póki groziły armie zagraniczne, ale też tylko dlatego, że armie te były antyrewolucyjnymi. Potem wycofał się rewolucjonizm francuski wcale szybko z wszelkich stosunków z patriotyzmem, aż doszli do tezy, że proletariusz nie ma Ojczyzny” – podsumowuje Koneczny.

Nasuwa się analogia z dzisiejszymi, polskimi socjalistami, którzy realizują korporacyjną doktrynę o migracji zarobkowej i nomadyzmie pracowniczym bez mrugnięcia okiem, przed autochtonami przykrywając ją politurą ckliwego, banalnego „patriotyzmu”. Socjaliści zawsze będą zarzucać – wg słów Konecznego – „poczuciu narodowemu ciasnotę”, albo – jak pan Duda – nienawiść.

Czynieniu z narodów bezwolnych mas proletariackich może przeciwstawić się tylko silna myśl narodowa, jasno sformułowany i przełożony na stosunki gospodarcze i kulturowe – polski nacjonalizm polskiego interesu narodowego.

Mówić w takim tonie jak prezydent o narodowcach, o idei narodowej, o myśli narodowej, to nie tylko manipulować, to powalić kogoś na ziemię i postawić na nim stopę jak Jankes na Indianinie. Kim są ludzie, najczęściej z dość niską średnią wieku, pod szyldem “narodowcy”? To rdzenni mieszkańcy danego terenu. Gdy starsi postradali poczucie własności tych ziem i królujących im idei, albo dali się zwieść ckliwym atrapom “częściowej niepodległości” i kupić za pozwolenie śpiewania na ulicy “Pierwszej Brygady” – nadzieja jedynie w pokoleniach 20, 30 i 40latków.

Rdzennego, etnicznego mieszkańca tych ziem można łatwo rozpoznać po tym, że broni kamieni węgielnych swego narodu. Natomiast osobę obcą, duchowego apatrydę można rozpoznać po znieważaniu i deptaniu obrońców tożsamości narodowej oraz po bezustannym stosowaniu manipulacji słowno-pojęciowych mających na celu unicestwianie idei nacjonalizmu polskiego. Po zastosowaniu takich kryteriów rozpoznawania “obcości” zobaczymy jasno jak z przebierańców opadają szaty pustosłowia, z ich siedzib odpadają wprowadzające w błąd szyldy. I zdziwimy się tym, jak nas, rdzennych jest dużo…

O autorze: wawel